Opowieść prawie już wigilijna


Monika Górska | 23 grudnia 2016

Łzy mi stanęły w oczach, kiedy zobaczyłam ten obrazek i przeczytałam opowieść. Prezent od Antoniego, jednego z najbardziej skupionych, zdolnych i pracowitych studentów mojej Mistrzowskiej Szkoły Storytellingu Biznesowego.

Za swoje opowieści biznesowe dostawał od naszej Akademii nominacje i Oskara, ale ta jest absolutnie wyjątkowa. Bo tak osobista. I napisana dla mnie. A jednocześnie czuję, że także dla kilku tysięcy Dziewczyn i Chłopaków, którzy czytają mój blog.

Chcę się nią z Tobą podzielić na te święta Bożego Narodzenia. To jeden z takich prezentów, który kiedy dzielony – mnoży się.

Marzenia cię uniosą

Była sobie Dziewczyna. Tak ją nazywano, przez duże D. Jeszcze kiedy była dziewczynką, miała swoje małe i wielkie marzenia. Z biegiem lat stawały się one jednak coraz mniejsze, a właściwie coraz mniej je sobie uświadamiała. Marzenia cichły, usuwały się w różne kąty, ale jednocześnie stawały się przez to coraz bardziej niespokojne. Dziewczyna żyła, jak jej się wydawało, zgodnie ze sobą, z dnia na dzień i była pewna, że już tak będzie. Za niczym nie tęskniła i tylko co jakiś czas zadawała sobie pytanie: „Skąd ten niepokój?” Gdy niepokój ustawał, znikało też pytanie.

Wigilia w tym roku przyszła znów za szybko. Tego dnia Dziewczyna wstała wyjątkowo wcześnie. Znów ten dziwny lęk! Boso i tylko w cienkiej koszuli podeszła do okna. Zastanawiała się właśnie, co robić dalej, gdy naraz zauważyła podpływający w jej kierunku, tuż nad podłogą, spory obłok.

– Co to jest?! – powiedziała do siebie zaskoczona.
My jednak możemy co nieco wyjaśnić. Okazało się, że Dziewczyna nie doceniła siły determinacji swoich marzeń. Te, skulone i stłamszone, w końcu nie wytrzymały. Tego ranka zebrały się w sobie, wzięły głęboki oddech i nagle razem utworzyły tym oddechem białą chmurkę. Dlaczego akurat chmurkę? A któż to może wiedzieć? Marzenia często przybierają nieoczekiwanie różne kształty.

Obłok tymczasem zatrzymał się przy Dziewczynie z lekkim drżeniem. W środku utworzyło się coś podobnego do siodła. Delikatnie ocierając się o jej nogi obłok jakby zapraszał ją do siebie. Nie bardzo zdając sobie sprawę z tego, co robi, usiadła z wahaniem na siodle i obłok natychmiast zaczął się wolno unosić. Przepłynęli na zewnątrz przez ścianę i Dziewczyna stwierdziła ze zdziwieniem, że chyba nie ma na świecie rzeczy niemożliwych. Przytuliła się do przedniej części obłoku jak do końskiej grzywy.

Przypadkowy, ale uważny obserwator mógłby pomyśleć, że ten widok przypomina scenę z obrazu „Szał uniesień” Podkowińskiego. To jednak tylko pozorne skojarzenie – kobieta z obrazu wydaje się bierna, jakby poddawała się temu, co się dalej stanie. Nasza Dziewczyna natomiast unosząc się w górę nabierała coraz większej pewności siebie. Marzenia, uwolnione z zakamarków pamięci, przenikały Dziewczynę, rozpierały się w niej odnajdując każde swoją przestrzeń.

– Już wiem!!! – krzyknęła naraz. Ujęła grzywę obłoku jak cugle, poczuła, że teraz jej pewność wyboru i siła decyzji są jak ostrogi, nieważne, że na bosych stopach. Spięła nimi boki obłokowego rumaka i pomknęła, tam gdzie już na nią czekano. Teraz wszystko już było jasne, szeroko roześmiana pierwszym od lat nieudawanym uśmiechem pędziła ku przygodzie. Po długich, rozwianych włosach, tworząc ślad podobny do ogona komety, spływały kolejne czarne myśli i jak ptaki odfruwały zostając daleko w tyle.

Kiedy zdarzy ci się, że natkniesz się na pędzącą Tę-Która-Wie i chciałbyś się od niej czegoś dowiedzieć, nie próbuj jej zatrzymywać. Wskocz na swoje marzenia – może wówczas zdołasz ją dogonić.

Antoni Walter

Życzę Ci, żebyś na najbliższe Święta Bożego Narodzenia podarował sobie chwilę czasu. Takiego tylko dla siebie i dogonił wreszcie Twoje marzenia.

A jak? Rozpakuj Twój prezent.

90 dni Dream Challange >> https://monikagorska.com/wp-content/uploads/bonus/90_dni.pdf

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: