Tego byś nie chciał usłyszeć


Monika Górska | 10 lipca 2026


List storytellingowy, który czytasz w tym poście, napisałam 20 marca 2017 r.

To jeden z tekstów, które wybrałyśmy z Anią do naszego „archiwum Best of the Best”. Kiedyś uczył przede wszystkim storytellingu biznesowego. Z czasem zaczął prowadzić mnie i Ciebie głębiej – do prawdy i zaufania.

Bez względu na to, czy czytasz mnie od wczoraj, czy od 13 lat – ten list to ważny przystanek na drodze, którą przeszliśmy. Niektóre z tych słów trafiły później do moich książek, ale tutaj możesz je przeczytać w ich pierwotnej, „co wtorkowej” formie.

Ty tak dużo mówisz. I jesteś taka nudna!

Nie nie, to nie do Ciebie! To słowa, które usłyszałam dwadzieścia kilka lat temu od mojej serdecznej koleżanki Joli, pani inżynier z Częstochowy.

To był ten mocny kopniak, który stał się impulsem do tego, żeby nauczyć się tak opowiadać, żeby nie nudzić.

Mam nadzieję, że Ty nie usłyszałeś nigdy takiego komentarza na swój temat. Ale sam powiedz, ile razy odpłynąłeś myślą słuchając Twojej najlepszej koleżanki, albo prezentacji, nawet tej z TEDa. Ile razy nie skończyłeś powieści, którą właśnie czytałeś, wyłączyłeś film, nie czekając na finał?

Tajemnica opowiadania, jak mówił Tomasz Mann, polega na tym, żeby to, co właściwie powinno być nudne, uczynić ciekawym.

Storytelling daje Ci do tego całą skrzynkę użytecznych narzędzi.

Wyobraź sobie, że jest upalna noc. Pachnie łąka. Świerszcze koncertują. Chcesz na nowo rozpalić przygasające ognisko. Nachylasz się i dmuchasz w ledwo żarzącą się gałąź… Za chwilę płomień strzela wysoko w górę.

Tak samo jest z budowaniem opowieści. Bez różnicy w filmie czy w firmie. Twoją rolą jest „pilnowanie ogniska”. Dbanie, by uwaga i napięcie słuchacza cały czas rosły. Jeśli przygasną, to tylko na chwilę, by za chwilę znowu wystrzelić w górę.

Łatwo powiedzieć. Ale jak to zrobić?

Mam na swoim koncie blisko setkę filmów dokumentalnych i reportaży. Wystarczająco dużo, żeby nauczyć się na własnych błędach… Nie zawsze udawało mi się rozdmuchać w widzach ten żar. Ale kiedy się udawało, film zdobywał nagrody. Czasem jedną po drugiej. Chcesz zobaczyć ten najbardziej nagradzany? ( choć ostrzegam, jakość jest kiepska i mogą się przydać chusteczki)

Zaskakuj widza i… siebie. Wypróbuj metodę „na Czerwonego Kapturka”, dzięki której podsycisz zainteresowanie kolejnymi zwrotami akcji.

Pamiętasz? „Szedł Czerwony Kapturek przez las, AŻ TU NAGLE zza krzaka wyskakuje WILK.” Zadbaj, żeby w Twojej opowieści przynajmniej raz, a jeszcze lepiej kilka razy, wydarzyło się coś w stylu „aż tu nagle zza krzaka”.

Unikaj oczywistych rozwiązań. Baw się z Twoim słuchaczem i widzem w chowanego. Prowokuj pytania: Co będzie dalej? Uda się bohaterowi czy nie?

Jak mawiał Oskar Wilde: To napięcie jest okropne! Mam nadzieję, że się nie skończy!

Jeśli używasz opowieści, by wzmocnić Twoją markę, sprzedać komuś Twój pomysł czy wizję, albo pozyskać fundusze, chcesz osiągnąć taki sam efekt, jak reżyser realizujący film.

Twoim celem jest, by słuchacz lub widz, zamiast biernie obserwować akcję, znalazł się w samym jej środku. Żeby utożsamiał się z bohaterem i sprawą, o którą walczy.

Wtedy przesłanie, dla którego opowiadasz tę opowieść, będzie skuteczne – to znaczy wywoła zamierzoną przez Ciebie reakcję Twojego odbiorcy. A Ty będziesz reżyserem – Twojego sukcesu. Jeśli zastanawiasz się, jak to skutecznie zrobić, ten wpis dedykuję specjalnie dla Ciebie. 

 Storytellignowy list piszę co wtorek od 13 lat. Jeśli go czytasz, to cieszę się, że jesteś w naszym gronie ludzi kochających opowieści. A jeśli nie, to tu możesz do nas dołączyć. Będziesz wtedy jedną z pierwszych osób, która dostanie mój list 👉 https://fabrykaopowiesci.pl/zapis-na-list 

PS
Na rekolekcjach w Wysowej popłynęło wiele takich dobrych opowieści! I tych na głównej sali, i tych między drzewami przy strumyku, i w ciszy adoracji. Ludzie są tacy piękni! Dużo piękniejsi niż czasem myślimy! Serce rośnie.

BESTSELLER Trzy tomy poczytnej trylogii zaufania autorstwa dr Moniki Gorskiej


Dołącz do dyskusji: