Jeszcze więcej mocy!


Monika Górska | 2 czerwca 2016

Czy kiedyś zacząłeś opowiadać jakąś historię z pasją i przekonaniem, ale im bliżej byłeś końca, tym wyraźniej czułeś, że coraz bardziej brakuje Ci „paliwa”? Że Twoja opowieść zwalnia, gubi się w dygresjach, traci sens?

Większość z nas zaczyna układać swoją opowieść „po bożemu”, czyli od początku. Nakręcając się coraz bardziej z każdą kolejną sceną. Aż do chwili, kiedy nagle pomysły się wyczerpują, energia opada i pojawia się, tak dobrze znane, uwierające jak kamyk w bucie pytanie: no, ale co dalej…

Znalazłam na to sposób! Choć nie jest wcale „szybki, łatwy i przyjemny”. Trzeba włożyć w niego trochę pracy myślowej. Jednak wysiłek zwróci Ci się z nawiązką!

Kiedy czujesz, że opowieść „siada”, zastanów się i wybierz kluczowy moment opowieści, po którym nic już nie będzie takie samo, jak przedtem.

Być może pamiętasz historię, o tym jak Steve Jobs chciał namówić Johna Sculley’a, żeby został CEO Apple? Tego dnia poszli do Metropolitan Museum, a potem spacerowali po Central Parku i Broadwayu. Jobs – mistrz opowieści i znawca ludzi, roztaczał przed nieprzejednanym prezesem Pepsi coraz to nowe wizje współpracy. Kiedy ten po raz kolejny odmówił, Jobs zamilkł i długo patrzył na swoje zamszowe mokasyny. Wreszcie, jak zwykle bez mrugania powiekami, spojrzał prosto w oczy Sculley’a i powiedział, historyczne już, słowa: Wolisz do końca życia sprzedawać słodzoną wodę, czy zmieniać świat? To jedno zdanie – kulminacja całej rozmowy – odwróciło bieg wydarzeń.

Jak pokazała historia to, że John Sculley zdecydował się wtedy zostać CEO Apple, obróciło się na dłuższą metę przeciwko Jobsowi, ale to już kluczowy punkt innej opowieści.

Czym jest kulminacja opowieści? Klimaks, „wysokie C”, szczyt, do którego konsekwentnie dążysz, opowiadając Twoją historię?
To moment, w którym wszystkie dotychczasowe konflikty, przeszkody, kryzysy splatają się w jeden węzeł. Tempo akcji maksymalnie przyspiesza, napięcie i emocje sięgają zenitu. Za chwilę coś się przeważy, nastąpi rozwiązanie. Ale teraz jest jeszcze najciemniej.

To ostatni i najbardziej dramatyczny pojedynek bohatera z antagonistą. Nie zawsze walka toczy się na słowa. Często, dosłownie, na śmierć i życie. Na dobre albo na złe. Kto wygra? Czy bohaterowi uda się, mimo wszystko, osiągnąć swój cel? Im bardziej słuchacz czy widz, będzie przekonany, że zwycięży przeciwnik, tym bardziej sercem będzie przy „swoim” bohaterze, z którym teraz najbardziej się utożsamia.

Żeby mieć pewność, że opowiadając nie pomylisz drogi, warto już na początku określić decydujący moment, w którym przeważa się szala losu Twojego bohatera. I potem zacząć układać opowieść właśnie od tego miejsca. Jeśli podejmiesz ten trud, obiecuję Ci, że droga w dół, do początku opowieści, będzie dużo szybsza i łatwiejsza. Jeśli czujesz, że potrzebujesz więcej wskazówek, by dobrze poprowadzić Twoją opowieść i nie zejść na manowce dygresji, mam dla Ciebie coś wyjątkowego – SyKoMoR. To szczegółowa mapa, która dzięki przeszkodom, doprowadzi Cię prosto do celu. Tak, tak, dobrze przeczytałeś – „dzięki”.

Znajdziesz ją na tej stronie >> https://monikagorska.com/storytellingpro/mocnyzestaw

Jeśli skorzystasz z tego przewodnika, przekonasz się, że tym razem aż do samego końca opowieści nie zbraknie Ci paliwa i z pełną mocą poprowadzisz Twojego słuchacza lub widza na szczyty. Zadbaj tylko, żeby zatankować paliwo jak najlepszej jakości.

A jeśli jesteś w takim życiowym momencie, że nie masz nawet siły otworzyć przewodnika a nawet ust, wytrzymaj jeszcze chwilę. Najciemniej jest przed świtem.

 

PS

SyKoMoR to moje ukochane narzędzie budowania struktury opowieści. Z nim każdy potrafi zbudować porywającą historię. Jeśli już go znasz i chcesz ich krok dalej, poznaj składniki mojego sekretnego Sosu Opowieści >> https://monikagorska.com/blog/serce-rozum-i-sekretny-sos/

 

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: