Serce, rozum i sekretny sos


Monika Górska | 28 stycznia 2016

Kiedy cztery lata temu, w 2012 roku, pisałam pierwszy list Storytelling Storyselling (możesz się na niego zapisać np. tutaj w niebieskiej ramce po prawej stronie), nie wiedziałam dokąd mnie to zaprowadzi. Chciałam podzielić się z Tobą moją wiedzą, zarazić pasją do opowieści. Nie wiedziałam, czy będzie go czytać dziesięć osób, sto, czy kilka tysięcy. Dziś z wielkim wzruszeniem patrzę na tę drogę wstecz i chcę Ci powiedzieć: Nie było łatwo co wtorek siadać na kilka godzin przed komputerem… Ale było warto.

W podziękowaniu za to, że jesteś ze mną, w tym rocznicowym wpisie chcę podzielić się z Tobą tym, co mam najcenniejszego. Moim Sekretnym Sosem Opowieści. Jeżeli byłeś kiedyś na moim szkoleniu czy konferencji, wiesz, że nie łatwo wydobyć ode mnie ten przepis. A dziś dostajesz go w prezencie…

unnamed (1)

W centrum Genewy, przy ul. Mont Blanc, jest restauracja Café de Paris. Od ponad 70 lat podają tu jedno jedyne danie – antrykot wołowy z sałatą i frytkami. Tajemnicą sukcesu jest legendarny sos.  Kto raz go spróbuje, będzie tu z pewnością wracał. Tak, jak robiła mama mojej kochanej Cioci Ann, kiedy przyjeżdżała z Dublina odwiedzić córkę. I jak robiłyśmy zazwyczaj my z ciocią, świętując nasze coroczne spotkania.

W smaku zielonego, maślanego sosu Café de Paris, kolejne pokolenia klientów próbują odgadnąć poszczególne składniki i ich proporcje. Ale jest to chyba jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic Szwajcarii. Bez tego sosu danie i ta restauracja, byłaby po prostu jedną z wielu. Ale owiany legendą sos sprawia, że przez ostatnie pół wieku z trudem można zarezerwować tu stolik.

Co jest sekretnym sosem opowieści? Co sprawia, że ktoś zaczyna cię uważnie słuchać, że jego oczy zaczynają błyszczeć, a Ty i Twoje słowa, pozostaniecie w jego pamięci jeszcze długo po zakończeniu waszej rozmowy?

Jak myślisz, czym ostatecznie kierują się jurorzy, przyznając nagrody na festiwalach filmowych? Wiele razy zastanawiałam się nad tym, zarówno jako reżyser nagradzanych filmów jak i juror. Długo tego nie rozumiałam. Kiedy wreszcie odkryłam ten sekret, zaledwie kilka lata temu, nie mogłam uwierzyć, że tyle czasu zajęło mi dochodzenie do tej, tak oczywistej, prawdy.

Najlepsze opowieści płyną z  serca, nie z umysłu.

Chcesz zostać zauważony i zapamiętany? Porusz emocje, odwołaj się do wartości uniwersalnych i wezwij do działania poprzez przesłanie. To jest przepis na sekretny sos. Bez tego opowieść nie będzie opowieścią.

Dotknij serca człowieka, a jego portfel  i stopy podążą za sercem – przekonuje Peter Gruber, producent między innymi Rain Mana i Batmana

Jeśli Twoja filmowa czy biznesowa opowieść nie wywoła uczuć, jedynym portfelem, który to bezpośrednio odczuje, będzie Twój własny.
Nawet, jeśli w Twoim opowiadaniu coś kuleje, jeśli o czymś zapomnisz, lub zgubisz wątek, to o ile tylko uda Ci się przestraszyć, zezłościć, zasmucić, rozśmieszyć albo zaskoczyć Twojego słuchacza lub widza – osiągniesz swój cel.

Być może wychowywano Cię podobnie jak mnie i w dzieciństwie często słyszałeś: emocje są niewiele warte, kieruj się tylko rozumem, analizuj wszystkie czynniki i dopiero wtedy decyduj.

Przeżyłam już prawie pół wieku. I jedną rzecz wiem już na pewno. Jeśli chcesz podbić publiczność w czasie prezentacji, pokazu filmu czy po prostu przekonać partnera do Twojej wizji lub marzenia…  Zacznij od serca, nie od głowy.

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: