Ta opowieść jest dobra na wszystko


Monika Górska | 13 grudnia 2018

– No tego już za wiele! I to teraz, kiedy jej akurat potrzebuję. Zaraz święta! A tyle razy mówiłem, żeby jej nie ruszać bez pytania! I żeby zawsze ją odłożyć na swoje miejsce! Na pewno ktoś mi ją ukradł! Ale kto?

Stefan czuje, jak mu żyłka zaczyna pulsować w skroni. Lekarz nie kazał mu się denerwować, ale jak tu się nie denerwować, kiedy…

– Zaraz, zaraz… Na podwórku obok, syn sąsiada rozmawia z ojcem, a potem jakoś podejrzanie szybko zamyka za sobą drzwi do drewutni.

– Przecież on wygląda zupełnie jak złodziej. To widać po jego twarzy. Te jego chytre oczka… Wypisz wymaluj złodziej siekier. Dziwne, że ojciec się nie zorientował, ale każde słowo tego chłopaka go zdradza. To widać nawet po jego minie, gestach i tonie głosu. Tak! To na pewno on ukradł mi moją siekierę!

– Już ja mu pokażę! – Stefan z furią kopie stos równo ułożonych brzozowych klocków. Drewno z chrzęstem opada na boki.

Aż tu nagle…

– Zaraz, zaraz, co tam błyszczy? Stefan nachyla się i widzi swoją siekierę.

Kiedy następnego dnia chłopak sąsiadów idzie przez podwórko, Stefan przygląda mu się uważnie.

– No, nie… gdzie ja miałem oczy. Ma całkiem sympatyczną twarz. No przecież widać, że w tym chłopaku nie ma ani grama złodzieja siekier!

A gdyby tak zrobić z Twoimi Niedasiami i Nieudamisiami?

Kopnąć z furią w równo poukładany stosik przekonań, a potem spojrzeć uważnie i pochylić się nad Twoimi najgorszymi przyjaciółmi żeby zobaczyć, kim naprawdę są.

Wyglądają tak szaro buro, niepozornie. Ale w każdym z nich, zamknięta jest pewna obietnica.

Trudno jest czasem dostrzec motyla, kiedy widzisz tylko poczwarkę w przyciasnym kokonie.

A jednak… spójrz jeszcze raz. To przyszłe Dasie i Udamisie!

Bo przecież jeśli sądzisz, że coś się da i coś Ci się uda, to na pewno masz rację. A jeśli sądzisz, że się nie da i, że Ci się nie uda, także na pewno masz rację.

Tak by pewnie powiedział Henry Ford.

To w czym tkwi różnica?

W wyborze.

Jak ze szklanką. Czy jest do połowy pełna, czy do połowy pusta?

A jak się to ma do opowieści?

W życiu Ci najgorsi przyjaciele pojawiają się nieproszeni. W opowieści musisz ich koniecznie zaprosić.

Bez interesującego konfliktu, trudno Ci będzie utrzymać uwagę słuchacza czy widza.

Nic tak jej nie rozbudza, jak dobry antagonista. Na jego widok, zanim jeszcze pomyślisz, już czujesz falę gorąca i skurcz w brzuchu. Podobnie dzieje się ze słuchaczem lub widzem Twojej opowieści.

Przeciwnikiem może być KTOŚ. Niekoniecznie, jak robił to namiętnie Steve Jobs, musisz obsadzać w tej roli Twoją konkurencję. Mój mentor, twórca Product Launch Formula – Jeff Walker, zawsze podkreśla, że „W dzisiejszych czasach konkurent to nie przeciwnik, ale być może Twój przyszły współpracownik”.

Przeciwnikiem może być również COŚ – Twoje własne ograniczenia, przekonania, choroby, nałogi, słabości. To może być los albo nieokiełznana natura.

Jakkolwiek paradoksalnie może to zabrzmieć, silny antagonista, wzmacnia protagonistę.

Tylko dzięki niemu, dzięki próbom, w których będzie musiał się określić, pokażesz prawdziwą wartość Twojego bohatera.

A kiedy bohater zwycięży z równie mocnym, a najlepiej mocniejszym od siebie przeciwnikiem, to się dopiero nazywa zwycięstwo!

Jeśli między makowcem a sernikiem, lepieniem uszek, pisaniem kartek, szykowaniem choinki, świątecznymi porządkami i gorączką prezentów zdarzy Ci się czasem spojrzeć na Twoich bliskich jak na złodzieja siekier, to znak, że nadszedł czas próby w Twojej własnej wigilijnej opowieści. Czy to nie świetna okazja do wdzięczności? Mocny przeciwnik wzmacnia… bohatera.

No tego już za wiele! Zaraz święta! Tymek!!! A tyle razy mówiłam, żebyś tego nie ruszał bez pytania! …

 

*Opowieść Złodzieje siekier przeczytałam w jednej z moich ulubionych książek Michel’a Piquemal’a Bajki filozoficzne i napisałam ją po swojemu.

 

PS

Więcej o Niedasiach, Nieudamisiach i ich przyjaciołach przeczytasz TUTU.

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: