Pułapka, której możesz uniknąć


Monika Górska | 9 czerwca 2016

Na jednym z amerykańskich uniwersytetów zrobiono eksperyment. Studentów MBA podzielono na trzy grupy. Każdej podano te same dane, choć w trzech różnych formach. Pierwsza grupa dostała je w postaci suchych informacji, druga – wykresów i grafik, a dla trzeciej wpleciono dane w opowieść o starym właścicielu winnicy.

Po 3 miesiącach ponownie zgromadzono studentów i sprawdzono, ile danych zapamiętali, a także, które z nich wydają im się najbardziej wiarygodne.

Jak myślisz, która grupa najlepiej zapamiętała informacje i jaka forma przekazu wzbudziła największe zaufanie? Masz rację. Mimo, że ktoś mógłby powiedzieć „a przecież to była tylko opowieść”.

Co robisz, kiedy opowiadasz o czymś ważnym i nagle zauważasz, że z jakichś względów, Twój czas się zbyt szybko kończy? Jeśli jesteśmy choć trochę do siebie podobni, to zaczynasz wówczas skracać swoją opowieść, rezygnując z obrazów i emocji.
Poświęcasz je dla informacji. Lewa półkula Twojego mózgu jest zadowolona. Mówisz coraz szybciej, słowa płyną. Uff… Wszystkie najważniejsze dane się zmieściły.

Ale czy zastanawiałeś się, co z tego wynika dla Twojego słuchacza czy widza?

Sam się przekonaj. Następnym razem, kiedy poświęcisz emocjonujące momenty i „malowanie słowem” dla informacji, zapytaj Twojego odbiorcę, co zapamiętał z tej opowieści. Co zrobiło na nim największe wrażenie. Możesz tez posłużyć się sprawdzonym przeze mnie papierkiem lakmusowym.

Może się okazać, że z tych rzetelnie i pieczołowicie opracowywanych danych niewiele zostało w pamięci słuchacza. Regułą jest, że im więcej tych informacji, tym mniej ich pozostaje. Nie chce być inaczej.

Czy to znaczy, że fakty są nieważne? Bardzo ważne. Ale informacja w słowie mówionym, przegrywa z danymi zapisanymi, do których można wrócić, przeczytać je jeszcze raz, przeanalizować.

Natomiast informacja opakowana w opowieść, albo w metaforę sprawi, że to, co dla Ciebie jest ważne zostanie usłyszane, zapamiętane i wzbudzi zaufanie. Zobacz jak to robi Apple, Nike, Lego, Starbucks, Honda, NASA…

A gdyby tak spróbować opowiedzieć siebie, albo fragment świata, albo jakieś wydarzenie, używając tylko sześciu słów?

Hemingway twierdził, że jego najlepszą opowieścią był nie Stary człowiek i morze, za którą dostał Pulitzera, ale opowieść w sześciu słowach:
For sale: baby shoes, never worn,
czyli:
Sprzedam: buty dziecięce, nigdy nie noszone.
Tyleż informacji, co emocji…

Moja osobista historia również jakoś łatwiej mi się układa po angielsku:
Succesful life. Car accident. Accidental luck.*

A jak brzmi twoja historia opowiedziana w sześciu słowach?

 

Rozwinięcie tej historii, w kilkuset słowach, możesz przeczytać tutaj >> wwww.monikagorska.com/blog/za-tamtych

 

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: