Możesz być lepszą opowieścią…


Monika Górska | 9 maja 2014

Za tamtych czasów książki były rzadkim i upragnionym towarem jak pomarańcze, czekolada i szynka. W moim pokoju z dzieciństwa, z podnoszonym na dzień i na noc spuszczanym łóżkiem, z trudem się można było przecisnąć do mikroskopijnej kuchni. Brakowało nam z mamą wszystkiego. Jedyną rzecz, którą miałyśmy w nadmiarze, to książki. Na jednej z półek stały ciasno upchane, gromadzone przez lata Opowieści zaczarowanego Lasu, Baśnie angielskie, litewskie i Księżycowe, Śpiewająca lipka i Takie sobie bajeczki, czerwony Andersen i fioletowy La Fontaine. Była też najwyższa półka, na razie „zakazana”, na której kusiło 9 tomów Szecherezady i Dekameron.

Kiedy jako studentka ruszyłam autostopem na podbój Europy , odkryłam, że od tych wymyślonych historii jeszcze bardziej fascynują mnie opowieści spotykanych po drodze ludzi. Do dzisiaj pamiętam wypełnione po sam dach auto i opowieści o swojej miłości do starszych ludzi sympatycznej pielęgniarki, która właśnie jechała do swojej pierwszej pracy. Widzę błyski światła za szybą, kiedy mocno już posiwiały mężczyzna opowiada mi, że nie umie dogadać się z synem. Mam w uszach sekrety zarządzania ludźmi jednego z dyrektorów Nokii. Po tylu latach wspominam tę rozmowę w szpalerze ośnieżonych drzew jako najlepszą lekcję biznesu i życia. Prawdziwe historie. Porażki i sukcesy.

Wtedy po raz pierwszy dotarło do mnie, że w dramatycznych okolicznościach niektórzy ludzie stają się bohaterami swoich historii, a inni własnymi przeciwnikami (albo antagonistami). Od zawsze ciekawiło mnie jak ludzie radzą sobie z kłodami, rzucanymi im pod nogi przez los. Czego się uczą. Najbardziej pociągali mnie ci, którzy wbrew wszystkiemu potrafili pokonywać słabości, a z porażek budować sukces.

Od tamtego czasu zrobiłam ze setkę filmów, i te motywy i bohaterzy powracają u mnie najczęściej. Wiele z tych dokumentów było nagradzanych, więc pewnie było to ważne także dla innych.

Aż w końcu los rzucił i mi pod nogi kłodę i musiałam się zmierzyć z własną opowieścią. W lutowy mroźny poranek moją Toyotą nie dojechałam do nadmorskiego Spa, gdzie miałam wreszcie odpocząć . Siłą uderzenia samochodu z przeciwka samochód wylądował na skarpie w lesie. A ja wylądowałam w szpitalu z wielokrotnie złamaną miednicą. Prawie rok unieruchomienia. Najpierw w łóżku, potem na wózku i o kulach. Sama z ośmioletnim synkiem, z mamą po operacji kolejnego nowotworu, na czwartym piętrze bez windy. I z niedokończonym filmem o dwuletniej Alicji, która czekała na adopcję.

Nie mogłam wychodzić z domu, nie mogłam pracować, ale coraz bardziej kochałam opowieści…

Może nie miałeś w życiu wypadku, ale na pewno nieraz paraliżował cię, jak mnie wtedy, ból i strach co będzie dalej. Byłeś na skraju załamania. Nie wiedziałeś, czy masz dość sił, żeby przejść na jasną stronę. Czy czułeś wtedy, że ciągle jeszcze masz wybór? Że choć nie zmienisz tej sytuacji, to jednak nadal od ciebie zależy jak zareagujesz na to, co ci się przydarzyło?

Że to Ty nadasz znaczenie tej części Twojej opowieści. I zdecydujesz czy potraktujesz to jako pech, czy dar od losu, który czegoś Cię uczy, a może nawet będzie to przełomowy moment Twojego życia?

Pamiętam tamtą pierwszą noc w szpitalu. Była 3 rano. Obudziłam się z bólu. I zrozumiałam, że jednak nadal mam wybór. I mnóstwo podarowanego czasu, którego dotąd ciągle mi brakowało. Żyłam, a mogłam już nie żyć. Gdyby mój synek był wtedy ze mną i jego by już nie było. Jego fotelik na tylnym siedzeniu był kompletnie zmiażdżony… Co dla mnie szykuje Pan Bóg?

Jedno jest pewne. Miałam pisać moją opowieść dalej . Dzięki ogromnej życzliwości ludzi, którzy mi wtedy pomagali, zrozumiałam, że mam tworzyć ją dla innych, dla Ciebie. I tak zrodziła się Fabryka Opowieści…

Jeśli interesuje cię czasem dlaczego ludzie robią to co robią, to przyznam ci się, co mnie napędza. Moim wysokooktanowym paliwem jest głęboka wiara :

  • że możesz wybrać dowolną rolę w filmie zatytułowanym „Moje życie” – od reżysera po obsługę planu.
  • że zasługujesz na dużą lepszą rolę, niż ta, w której siebie często obsadzasz!
  • że porażki i przeszkody, to tylko schody. Sam wybierasz, czy zaprowadzą cię w górę czy w dół.
  • że opowieści nadają sens i mają ogromną moc przemiany nie tylko twojego życia, firmy i stanu konta, ale mogą też zmienić świat w lepsze, piękniejsze i bardziej przyjazne miejsce.
  • że to od ciebie ostatecznie zależy czy zrobisz ze swojego życia, pracy i świata dobrą, czy kiepską fabułę.

I nie jest to tylko „ myślenie życzeniowe ”. W zebranych od ludzi opowieściach „z życia wziętych” mam na to niezbite dowody.

Setki, jak nie tysiące z nich powiedzą Ci , że wydobywanie, słuchanie , szlifowanie, i oprawianie opowieści to mój największy talent, który dostałam od Boga. I którego nie zakopałam w ziemi. O nie.

„Nie uda mi się”, „Nie dam rady”, „Nie mogę” to tylko słowa. Dojechałam do Hiszpanii na rowerze z 10 dolarami w kieszeni, pracując jako kelnerka i gosposia w Paryżu, zarobiłam na kawalerkę w niecały rok. W rok też, w wózku inwalidzkim, napisałam doktorat. Będąc samotną matką odeszłam z korporacyjnej TVP i założyłam własną firmę, nie bardzo wtedy jeszcze wiedząc czym się różni marketing od PR. Jako prawie pięćdziesięciolatka napisałam podręcznik storytellingu , skończyłam kolejne studia podyplomowe i zostałam coachem. A kilka miesięcy temu spełniłam marzenie życia i objechałam z synem Nową Zelandię autostopem w koszulce „Don’t worry, tell the story”. Na moją 50-tkę napisałam i wydałam w 40 dni książkę „Spełnij marzenie, marzenie spełni Ciebie. 12 lekcji życia od Wielkiego Kanionu”, która przeobraża moje życie i życie tylu jej czytelników. I jako jedyna z Polski i Europy Centralnej zostałam przyjęta do elitarnej grupy światowych ekspertów Platinum Mastermind, twórcy Product Lauch Formula, Jeffa Walkera. Wierzę, że najpiękniejsze jest jeszcze przede mną. I przed Tobą. Życzę Ci tego z całego serca!

Życie jest opowieścią. Ciągle na nowo opowiadasz ją sobie w twojej głowie. Z tej opowieści rodzą się twoje emocje. Jeśli wiesz, jak działają historie, to masz większe szanse, żeby zrozumieć, jak działa życie i jak działa człowiek. I wtedy może dowiesz się wreszcie, jak zrobić porządek w twoim życiu i firmie.

Może będziemy razem pracować, a może nie. Zapamiętaj jednak, że zawsze masz wybór, czy z Twojego życia, firmy i świata zrobisz dobrą, czy kiepską fabułę.

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: