Zapamiętają Cię po śladach, które zostawisz…


Monika Górska | 22 października 2015

Kiedy czytasz te słowa, kiwam do Ciebie gdzieś z okolic Grenlandii, w drodze do Waszyngtonu, a potem do Phoenix w Arizonie. Dokładnie rok temu z Los Angeles leciałam do Arizony, by spełnić moje najstarsze marzenie – zobaczyć Wielki Kanion.

To były piękne dni! W LA udało mi się zobaczyć wszystko, co chciałam, przejść pod tęczą z krainy Oz, włożyć palce do dziur po kulach słynnej przyczepy Waltera White’a z Breaking Bed, sprawdzić dokąd mnie przydzieli Tiara Przydziału, i dowiedzieć się, jak nagrywa się pocałunki do filmowych scen miłosnych. I tak, byłam w Dolby Theater.

Szłam schodami, po których kiedyś pójdę, choć wtedy będą wyłożone czerwonym dywanem. Powiedziałam naszemu przewodnikowi, który pomaga również w czasie ceremonii wręczania Oskarów:
– Do zobaczenia, spotkamy się znowu, jak dostanę nominację dla najlepszego dokumentu. A on popatrzył na mnie z niekłamanym uznaniem, jakbym już tę nominację miała w rękach.

To cudowne uczucie, kiedy dzielisz się z innymi twoimi marzeniami, i tylko zmieniasz tryb przypuszczający na oznajmiający. I nikt się nawet nie dziwi. Amerykanie mają takie powiedzenie „Fake it, till you make it!” . Udawaj, aż ci się uda! Można zacząć od udawania przed sobą. A potem niespostrzeżenie twoje marzenie z niemożliwego staje się już tylko nieprawdopodobne, a gdy wezwiesz na pomoc wolę, wkrótce stanie się nieuniknione.

OSCAR

Konferencja w Scottsdale – Product Launch Formula live, przekroczyła wszelkie moje oczekiwania. Domyślałam się, że będzie dobrze. Nie wiedziałam, że aż tak dobrze. Ponad siedmiuset specjalistów z całego świata, a ja czuję się tam, jak w domu. Rozmawiam z ekspertami z Australii, Japonii, Brazylii i nie czuję żadnej bariery. Bardzo wiele się uczę, wiele nowych osób poznaję, z kilkoma się zaprzyjaźniam. I o dziwo, ci wszyscy ludzie są nastawieni na to, żeby sobie wzajemnie pomagać. Nie tak, że rozmawiam z Tobą, ale już nerwowo się zastanawiam, co Ty możesz dla mnie zrobić. Czysta transakcja. Najpiękniejsze rozmowy prowadzą do transformacji, do autentycznych relacji. Opowiadasz mi o czymś, co otwiera jakieś przestrzenie w mojej głowie. Ja się zastanawiam, jak Ci mogę pomóc, żeby więcej ludzi się o tym dowiedziało. Bo to im pomoże. A potem ja opowiadam o tym, co robię.
W każdej mojej rozmowie w Scottsdale powtarzał się ten sam scenariusz:
– Storytelling? To takie ważne! Koniecznie muszę się nauczyć opowiadać o tym, co robię. To jest niesamowite, że akurat ty tu jesteś. I to aż z Polski przyjechałaś? A nie chciałabyś robić storytellingowych kursów on line po angielsku? Masz taki sexy akcent.
Mimo że konferencja była na temat wprowadzania produktu na rynek, marketingu i produktów wiedzy eksperckiej, to ktokolwiek występował na scenie, mówił o tym, że dziś bez storytellingu i autentyczności biznes nie ma szans.  Wygląda na  to, że  musiałam pojechać za ocean, żeby dostać „oficjalne potwierdzenie”, że to jest w dzisiejszych czasach najbardziej skuteczne narzędzie  komunikacji. W Polsce już też coraz więcej się o tym mówi, czasem jeszcze z niedowierzaniem. Ale to się już zmienia.

W Arizonie nie byłam „apostołką storytellingu” , ale poszukiwanym partnerem, na którego pomoc bardzo liczyli. Zwłaszcza milionerzy z grupy Platinum Mastermind.
– Dołącz do nas, potrzebujemy dokładnie kogoś takiego, jak Ty.
– Wiesz, tutaj jest bardzo wielu takich ludzi, którzy mają takie jakieś pomysły na swoje produkty, na tę wiedzę, którą chcą za pośrednictwem Internetu sprzedać. Ale to wszystko jest takie miękkie, takie płynne. A Ty masz konkret, to jest twarda wiedza.
I co ja mam powiedzieć? Że w Polsce  storytelling to ciągle jeszcze miękka umiejętność?

I wiesz co… mimo że tego wcześniej nie planowałam, wypełniam maczkiem 3 bite strony formularza, który miał zadecydować o przyjęciu do Platinum Mastermind Jeffa Walkera. Nie mam wielkich nadziei, że mnie przyjmą. Tam trzeba m.in. podać swoje dochody, a przyjmują osoby o obrotach 6-7 cyfrowych. Milionerów, krótko mówiąc. Piszę uczciwie, że dopiero planuję mieć takie obroty, po sesjach Mastermind. 😉 Do trzech lat powinno się to udać. Ale przede wszystkim opisuję, co chcę w życiu osiągnąć i w jaki sposób wesprzeć naszą grupę. Wiesz, to jest w zasadzie grupa zamknięta, jeśli ma sprawnie działać, nie może być w niej zbyt wielu osób. W tym roku jest już tylko 15 miejsc i aż sześćdziesięciu chętnych. Z Polski nikogo. No cóż… ale przynajmniej próbowałam.

Jeff Walker i cała ta konferencja dała mi takiego energetycznego kopa. Chyba właśnie po to tu przyjechałam. Wiedza i inspiracja. Przez trzy dni moje profesjonalne baterie zostały w pełni naładowane.

A po powrocie z USA czeka na mnie mail… Przyjęli mnie do Platinum Mastermind… ZANIM zdążyłam pomarzyć.
Dzisiaj  – po roku – prowadzę już dwa storytellingowe kursy on-line dla przedsiębiorców, marketerów i terapeutów z USA, Australli i Kanady.
Marzenia się nie spełniają… marzenia się spełnia!

Pamiętasz, co wydarzyło się w Twoim życiu, dokładnie rok temu? Jakie było tło Twojej opowieści wtedy – a jakie jest teraz. I czy bliżej jesteś Happy endu wszystkich tych spraw,  które wtedy były dla Ciebie takie ważne?

 

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: