Używasz włącznika z literą R?


Monika Górska | 16 grudnia 2015

Gdzieś w latach XX wieku wielki koncern przemysłowy w Stanach Zjednoczonych wysłał do Japonii maszynę.
W miesiąc później firma otrzymała telegram: MASZYNA NIE DZIAŁA STOP PRZYŚLIJCIE CZŁOWIEKA DO NAPRAWY.
Firma wysłała kogoś do Japonii. Nie zdążył on jeszcze sprawdzić maszyny, kiedy firma otrzymała drugi telegram: CZŁOWIEK ZA MŁODY STOP WYŚLIJCIE STARSZEGO.
Odpowiedź firmy brzmiała: LEPIEJ Z NIEGO SKORZYSTAJCIE STOP ON WYNALAZŁ MASZYNĘ*.

Ile razy w Twojej pracy albo w życiu oceniano – a czasem – wyceniano Cię, na podstawie kilku zdań, które o sobie powiedziałeś. Może to było w trakcie stresującej rozmowy o pracę, może spotkania z dziewczyną, od której oczu nie mogłeś oderwać, może z klientem lub inwestorem, na którym tak bardzo Ci zależało.

Pamiętasz, co wtedy mówiłeś? Niech zgadnę… Kilka informacji, kilka faktów i ten lekki niepokój w głosie, często pokrywany udawaną pewnością siebie. Potem wyrzucałeś sobie, że mogłeś powiedzieć coś więcej, albo jak ja – coś mniej, może jakoś inaczej, lepiej. Ale nie dostałeś już drugiej szansy.

A gdybyś skorzystał wtedy z najstarszego i najbardziej skutecznego narzędzia komunikacji, jakim jest opowieść albo metafora?

By zachować kontrolę nad sytuacją wielu ludzi w takim stresie naciska z całej siły włącznik z literą R. Myślą, że to R oznacza: R-OZUM, mówią więc jak ludzie racjonalnie poprawni. Widocznie nikt im nie powiedział, że w takich sytuacjach bardziej przysłuży im się inny włącznik: R jak R-ELACJE.

Tym się właśnie zajmuje storytelling – budowaniem relacji, oddziaływaniem na wyobraźnię i emocje ludzi za pomocą opowieści z życia wziętej i metafory. To moje ukochane narzędzie, którym posługuję się na co dzień w Fabryce Opowieści. I które zaczyna procentować moim klientom.

Jeśli jesteś wśród ponad 2000 osób, które do tej pory zapisały się na moje bezpłatne szkolenie storytellingowe, to dzisiaj dostaniesz kolejne narzędzia tworzenia narracyjnej wizytówki – właśnie opowieść i projektor. Jeśli nie, to szkoda! Jeszcze jednak możesz się zapisać i zrobić poprzednie zadanie.

Jeżeli wykorzystałeś pierwsze storytelligowe narzędzie i zrobiłeś ćwiczenie z nim związane, to masz już wybraną Twoją najważniejszą wartość, to co jest niepowtarzalne w Tobie, to co Cię określa, to co chcesz, by zostało po Tobie. Może nawet masz ich kilka.

Teraz pora na to, by wokół tych wartości zbudować historię.

Postaraj się zeskanować całą Twoją przeszłość, popatrzeć co się wydarzyło w Twoim życiu i znaleźć takie zdarzenie, które najpełniej pokaże tę Twoją wartość. Bo wiesz, z wartością jest także, że dopóki nie zostanie ona poddana jakieś próbie, to jest taka „papierowa”, jednowymiarowa. Więc poszukaj w Twoim życiu – zawodowym albo osobistym – momentu, w którym Twoja wartość została poddana próbie.

Może była to próba ognia. Może już chciałeś się poddać, ale jednak udało Ci się tę wartość ocalić. Może poległeś, ale potem podniosłeś się jak feniks z popiołów. Opowiadając o takim momencie z życia zaczniesz pokazywać ludziom Twoją prawdziwą wartość. Nie będziesz wymieniał pozycji ze swojego CV: takie są moje osiągnięcia, tyle i tyle zrobiłem, z tego jestem dumny, takie są moje zainteresowania.

Zamiast wykładu – dasz przykład. Przedstawisz ilustrację, dzięki której pokażesz, kim jesteś. Wtedy ludzie nie będą mieli poczucia, że ich popychasz, że każesz im na siłę siebie polubić. Nie będziesz ich przekonywał. Zamiast tego dasz im wybór. Kiedy usłyszą Twoją opowieść, będą mogli sami zdecydować, czy jest im z Tobą po drodze, czy nie. To jest ryzyko, kiedy dzielisz się opowieścią. Ale i wielka szansa, bo ci, którzy przy Tobie wtedy zostaną, to będą „Twoi ludzie”.

Może podejmując decyzję, którą opowieść wybrać zastanawiasz się, czy nie jest ona zbyt osobista. Wahasz się w jakim stopniu możesz się otworzyć i pokazać, kim naprawdę jesteś.
To jest decyzja, którą musisz podjąć sam. Rozstrzygnąć, czy to jest opowieść, która w Tobie jest emocjonalnie domknięta i czujesz, że możesz się nią podzielić. Czy może jest to przestrzeń, którą chcesz zachować tylko dla siebie.

Mogę Cię tylko upewnić, że widziałam setki, jeżeli nie tysiące razy, kiedy ludzie dzielili się opowieściami bardzo osobistym. Robili to świadomie, bo chcieli zbudować zaufanie. Chcieli pokazać, że nie są superbohaterami, że im też kiedyś się powinęła noga. Wtedy między nimi a ich słuchaczami wytwarza się rodzaj emocjonalnego kleju.

Jak potwierdzają ostatnie badania neuropsychologów, w trakcie słuchania opowieści, wyłączają się te ośrodki w mózgu, które są odpowiedzialne za racjonalne myślenie. Dlatego opowieści zbliżają ludzi do siebie jak magnes.

Życzę Ci, żeby opowieść, którą wybierzesz i zaczniesz  stosować na co dzień, przyciągnęła do Ciebie „Twoich ludzi”, z którymi Twoje R-ELACJE będą takie, o jakich marzysz.

 

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: