Ostatnia opowieść Steve’a Jobsa


Monika Górska | 1 czerwca 2017

Tak jak Ci opowiadałam w ostatnim wpisie, lekcja piąta wydarzyła się poza słowami.

Myślę, że Ty sam będziesz jej najlepszym autorem.

Oddaję w Twoje ręce zdjęcie grobu Steve’a Jobsa. Niech to, co zobaczysz, zmieni Twoje życie.

Moje zmieniło.

Ostatnia opowieść Steve’a Jobsa
cmentarz, Alta Mesa Memorial Park, Palo Alto

……………………………………………………………………………………………………………………..

 

Grób Stevea Jobsa - ostatnia powieść mistrza storytellingu

 

Tego zdjęcia, ani tego miejsca, nie znajdziesz nigdzie w sieci. Rodzina Steve’a i on sam zdecydowali, by nie oznaczać grobu. O tym, gdzie jest, wiedzą tylko nieliczni. To, że się dowiedziałam o nim akurat ja, jest dla mnie samej największą tajemnicą. I niewyobrażalnym prezentem od Boga.

Długo wahałam się, czy podzielić się tym zdjęciem z Tobą. To, że podjęłam taką decyzję, zawdzięczasz storytellingowi 🙂  Bo każdą opowieść zaczyna się od pytania: „po co to opowiadam?”, „dlaczego to jest takie ważne?”

Myślę, że już znasz odpowiedź.

 

PS

Jeśli chcesz wiedzieć, jak tam trafiłam, przeczytaj moją opowieść.
Jeśli chcesz zobaczyć pozostałe miejsca, w których zaczynał, żył i tworzył Jobs, zajrzyj tutaj.
Jednak proszę, nie proś mnie i nie namawiaj, żebym Ci wskazała dokładne miejsce, gdzie jest grób Steve’a Jobsa. Nie zrobię tego.

Podziel się tym wpisem:
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji:

  • Ewelina Janel

    „Speechless” – to chyba najlepsze słowo opisujące mój stan. Mieszanina niemego zdumienia i niedowierzania. Dopiero później przyszła refleksja nad życiem Steve’a i tego, co po sobie pozostawił – którą tak naprawdę mogę streścić jako pełne podziwu i wzruszenia „wow”. Bo tak naprawde, kiedy patrzę na to zdjęcie, wszysto dzieje się – jak sama pięknie to ujęłaś Moniko – poza słowami.

  • Szczerze mówiąc zdjęcie wywarło ma mnie przygnębiające wrażenie. Dopiero po chwili zorientowałam się, że to kształt iPhone’a, pierwsza myśl? Puste miejsce w trawie- czyli zostaje po nas pustka. Druga? Wyrwana trawa – oprócz pustki zostaje także spustoszenie – bałagan nie do naprawienia.

    • Wiesz, Aga, że nawet nie miała tego skojarzenia z iPhonem? Masz bardzo kreatywny mózg 🙂 Ciekawe czy Steve o tym pomyślał… 🙂

      A może jednak zostaje po nas coś jeszcze…?

  • Gosia

    Ciurkiem popłynęły mi łzy i poczułam, że nie liczy się pęd, a pędzimy przecież wciąż za czymś. To co najważniejsze w życiu mamy tu i teraz. Potrzeba to tylko dostrzec. I żyć w zgodzie ze sobą. Bardzo Ci dziękuję za to zdjęcie, Monika.

    • Niech Ci służy, Gosiu <3 Życzę Ci jak najwięcej takich chwil pauzy. I chwil, kiedy naprawdę zaczyna się czuć, że się żyje. Przez duże "Ż".

  • Dzięki.
    Podzielam Twoją fascynację. Nie znałam tej historii, bardzo osobista. Zastanawiające są tylko te morele 🙂

  • Robert Kęsicki

    Nie interesuje mnie gdzie leżą czyjeś zwłoki.

    • Rozumiem, Robercie. W takim razie to nie post dla Ciebie. Polecam Ci inne wpisy, które dotyczą zupełnie innych tematów.