Opowieść o odwadze


Monika Górska | 17 stycznia 2017

To dziś.

Za chwilę przeczytasz jedną z opowieści, napisaną przez Ulę Osek* na koniec Mistrzowskiej Szkoły Storytellingu Biznesowego.

To jedna z 3 opowieści marki, jakie postanowiłam Ci zaprezentować, by pokazać, jak działa storytelling i co robią studenci mojej szkoły.

Zostawię Cię z nią sam na sam, bez żadnego komentarza. Sprawdź, jakie budzi w Tobie emocje?

Posłuchaj opowieści Uli:

Są miejsca, które mijamy i są miejsca, które zapadają nam w serce.

W 2013 r. tęskniłam za chwilą, która byłaby tylko moja. Tęskniłam za miejscem i czasem, w którym będziemy szczęśliwi, w którym nie będziemy się śpieszyć. Byłam w wiecznym niedoczasie, w ciągłym zaangażowaniu, bez miejsca na siebie i rodzinę. Zaraz, za chwilę, tylko skończę…, jeszcze tylko jeden telefon…, jestem zmęczona,  mam dość, zostały mi tylko 2 godziny snu, to szansa na …, Adasiu, mama nie ma czasu…, Skarbie, teraz nie mogę…, tęsknię za Wami, ale muszę jeszcze…, „Jeszcze tydzień”, „Jeszcze dzień”… moje życie, nasze życie zmieni się na lepsze.

I zmieniło. A zaczęło się tak: 1 maja 2013 r. Po 15-tej. W słonecznej, ciepłej Rumunii. Był motor, byliśmy my, był zakręt i pojawił się ból. Niezrozumiałe słowa, ból, krzycząca do telefonu spanikowana twarz kobiety nade mną, ból, niepokój o męża, ból, długa wyboista droga w karetce, ból, który ciężko znieść, adrenalina ciągle działała, ból, izba przyjęć, ból. Widok swojej/nieswojej nogi przyprawiający o mdłości, bo jak to, pięta w miejscu palców? Ból. Ból, który rzuca ciałem na noszach.  A z bólem dużo czasu na przemyślenia. Rok. Wiedziałam, że muszę coś zmienić. Czułam, że tracę to, co dla mnie najważniejsze. Że jestem na granicy. Tylko nie wiedziałam jak zmienić.

Ale wiedziałam, że chcę więcej czasu spędzać z mężem i dziećmi, że wspólne chwile ładują baterie i dają wiele radości i wzruszeń. Wiedziałam, że chcę kolekcjonować wspomnienia szczęśliwych, wspólnych chwil przyprawionych miłością, szacunkiem i zaufaniem. Wierzę, że każdy ma prawo do szczęścia. Ja też.

Rok później wybrałam się do znajomych. Jechaliśmy przez pola, przy lesie i nagle urwała się droga. Przed nami było urwisko, za nim Wisła, a za Wisłą najpiękniejszy, jaki kiedykolwiek widziałam, widok na moje ulubione miasteczko. Tak, to był Kazimierz Dolny.

Kiedy znajomi zobaczyli moją reakcję, powiedzieli: ta działka jest do sprzedania.

I wiedziałam, że to tu. Że tu rozpoczniemy naszą przyszłość. Lepszą przyszłość. Tu rozpocznie się zmiana.

I byłoby pięknie, gdyby… nie brak kasy. Zarobki mieliśmy takie, że dzięki sprytowi starczało od 1-go do 1-go. Oszczędności nie mieliśmy żadnych, bo kilka lat wcześniej postawiliśmy dom. A miejsce przyzywało. Po trudnych rozmowach zdecydowaliśmy się sprzedać dom. Dzięki temu, mogliśmy kupić ziemię, na której budujemy naszą przyszłość. Nasz dom sprzedawaliśmy na raty. To pozwoliło nam wpłacić zaliczkę za działkę i postawić 2 małe domki. Jeden wynajmujemy turystom, a drugi…

W grudniu 2015 r. z dnia na dzień staliśmy się bezdomnymi. Bez adresu. Na szczęście jeden z domków był już gotowy i mogliśmy się do niego wprowadzić. Poupychani w worki i pudła, rozwleczeni naszymi rzeczami po rodzinie, mieszkamy w małym, ciasnym domku do dziś (właśnie mija rok). Nasz przyszły dom jest jeszcze na papierze. Zabrakło pieniędzy na budowę.

Jest trudno, ale szczęśliwie. Jesteśmy razem. Kolekcjonujemy wspólne chwile. Zwolniliśmy. Cieszymy się sobą i otoczeniem. Mieszkamy w magicznym miejscu, które cieszy widokiem. Otoczeni przyrodą, obserwujemy jak wiosną rodzi się życie i nadzieja, jak rosną małe zajączki, sarenki, i ptaki. Pilnujemy ich i czasami ratujemy przed Ryśkiem, naszym kotem.

Tęcze ukazują się dla nas nawet kilka razy dziennie (kiedyś doliczyłam się 6-u). A wschody księżyca … Widzieliście kiedyś jak wschodzi księżyc? Ja pierwszy raz zobaczyłam ten cudowny spektakl tu, Pod dobrym niebem. Zaniemówiłam. Nigdzie indziej księżyc nie daje takich wzniesień.

Czasami, gdy noce są ciepłe idziemy się na polowanie. Nie zgadniesz na jakie. Polujemy na spadające gwiazdy, bo mamy głowy pełne marzeń do spełnienia. I to wszystko mamy na wyciągnięcie ręki. W naszym własnym tempie, wspólnie kolekcjonujemy szczęśliwe chwile.

Każdy ma prawo do szczęścia. Ty też. Zapraszamy do nas na polowania na gwiazdy. Do miejsca, które zapada w serce. Rozpocznijcie z nami swoją kolekcję szczęśliwych chwil, POD DOBRYM NIEBEM.

 

*Ulę spotkasz tutaj: www.poddobrymniebem.pl lub na jej Facebooku.

PS

Masz chęć na jeszcze więcej opowieści absolwentów MSSB? Jeśli tak, tu znajdziesz  opowieść o cudzie i opowieść o stracie.

PS 2

A jeśli sam chcesz zacząć tworzyć takie opowieści, sprawdź czy MSSB to coś dla Ciebie >> www.monikagorska.com/mssb

 

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: