Nikt Ci nie powie, czy to prawda


Monika Górska | 11 stycznia 2024

– Mamo, gdybym obstawił zakłady bukmacherskie, to bym dzisiaj był bogaty! – Tymoteusz wsadza głowę przez drzwi z rozpromienioną miną. – W nocy była gala Złotych Globów i trafiłem we wszystkich kategoriach! Tylko w jednej werdykt jury był inny. Kilka z nich widzieliśmy razem!

Uwielbiam oglądać filmy z moim synem, bo podobnie jak w restauracji, zawsze wybiera te najbardziej smakowite! I tak ciekawie się o nich nam potem rozmawia. Jak to reżyser z reżyserem 🙂

– Ale “Anatomia upadku” dostała?

– Tak, dla najlepszego nieanglojęzycznego filmu i za najlepszy scenariusz. Tylko szkoda, że Sandra Hüller jednak bez statuetki.

– Oj, to bardzo szkoda! Nie mogłam się oderwać od jej twarzy. Jak od twarzy Cilliana Murphyego, który dostał Złoty Glob za rolę Oppenheimera.

Jeden z czołowych intelektualistów francuskich Edgar Morin pisał kiedyś:

“Jeśli chodzi o fizjonomię – kamera jest jednocześnie mikroskopem i magicznym zwierciadłem. Twarz pełni funkcję medium: wyraża morskie burze, miasto, fabrykę, rewolucję, wojnę. Twarz jest krajobrazem.”

A ja dorzuciłabym do tego jeszcze: i najciekawszą opowieścią. Dlatego tak wiele zbliżeń twarzy jest w moich filmach. I tak wiele wśród nich jest portretów.

Bardzo mnie ucieszyła ta kolejna, po Złotej Palmie, Biffie i wielu, wielu innych, nagroda dla filmu francuskiej reżyserki Justine Triet.

Film jest przejmujący i trzyma w napięciu, aż po ostatnie ujęcie. Jednym zdaniem można go opisać tak: Czy ona to zrobiła? Nie będę Ci teraz opowiadać fabuły ani pisać recenzji. Mam nadzieję, że go zobaczysz.

Tym, co mnie chyba najbardziej zatrzymało przy tym filmie, jest kameralność i intymność tej opowieści. Jak w opowieści DNA film koncentruje się na jednej konkretnej sytuacji, która przydarza się w górskiej chacie w ośnieżonych Alpach. I wyborach, które określą jej bohaterów.

I jego przesłanie, które rodzi się pomiędzy dwiema, choć w filmie oddalonymi, scenami. Jakoś mocno mnie poruszyło.

Na tym zdjęciu Sandra podnosi rękę:

– Stop. Ja go nie zabiłam.

Jej przyjaciel, adwokat, odpowiada:

– To nie ma znaczenia. Musisz spojrzeć na siebie tak, jak inni będą na ciebie patrzeć.

I druga scena, kiedy syn Sandry i Samuela, Daniel, któremu pozwolono być na sali w trakcie rozprawy, sam stara się rozeznać, jak było naprawdę. Jego głos może okazać się decydujący w skazaniu lub uniewinnieniu matki. Ma pewnie z dziesięć lat, a w sądzie słyszy coraz gorsze historie o relacjach pomiędzy jego rodzicami. Przydzielona mu opiekunka sądowa mówi mu w pewnym momencie:

– Nikt Ci nie powie, co jest prawdą. Sam musisz zdecydować.

Cały dramat rodzi się z napięcia pomiędzy sposobem patrzenia na czyjeś życie czy sytuacje i tym, co faktycznie jest prawdą. A gdy emocje biorą górę, tak łatwo jest ją stracić z oczu.

Nie tylko w sądzie osądzamy. I sami też jesteśmy tak samo sądzeni.

Sądzić to też znaczy: przypuszczać. Jak łatwo nieraz to przypuszczenie bierzemy za prawdę.

Rękę dalibyśmy sobie odciąć, że tak jak myślimy, właśnie jest.

A prawda jest niekiedy tak nieuchwytna. Choć tak bardzo by się ją chciało czasem poznać. Żeby zrozumieć. Bo nawet, jak bywa gorzka, ta gorycz przynosi ulgę.

Ten film zostawia nas w niepewności takiej, jaką niesie życie.

Nikt ci nie powie, co jest prawdą. Ty musisz zdecydować. Nikt inny ci też w stu procentach nie powie, co jest prawdą o Tobie. Bo nie może. Czyjeś myśli, opinie, przekonania na Twój temat, oskarżenia i domysły – mogą bardzo pochlebiać albo boleć. Ale i tak niewielki masz na nie wpływ.

To, co zostaje?

Pielęgnować własną prawdę. Szukać jej w swoim sercu. Uczciwie, bez taryfy ulgowej. I bez oglądania się na innych. Zadbać o silny kręgosłup, miękką pierś i nieskrępowane serce, o których pisze Brené Brown w pięknej książce “Z odwagą w nieznane. Jak znaleźć poczucie przynależności, bez utraty siebie”.

Aż odkryjesz Tego, który jest pełnią prawdy. Takiej Prawdy, która nie osądza. I zamiast rzucić kamieniem, kreśli słowa palcem po piasku. I daje pełnię wolności.

Bo jest w nas głębiej niż nasze własne ja. Jest “JA naszego ja…”**

Bardzo dziękuję za każde słowo wsparcia, opinię o książce czy modlitwę. W ostatnim tygodniu szczególnie Agnieszce W., Annie P., Adamowi O., Bartoszowi O., Danielowi K., Dariuszowi Z., Dorocie M., Ewie Ch., Ewelinie P., Grzegorzowi T., Igorowi Ł., Janinie F., Jarosławowi N., Justynie C., Justynie G., Krysi A., Małgorzacie M., Małgorzacie F-K., Małgorzacie N., Maciejowi T., Monice, H., Pawłowi L., Rafałowi, Radosławowi H., Romanie T., Witoldowi A.

PS. A w noworocznym Gościu Niedzielnym, w wersji papierowej i online, możesz przeczytać artykuł Magdaleny Dobrzyńskiej o ZAUFAJ I PUŚĆ “Wszystko będzie dobrze”

👇👇👇

https://www.gosc.pl/doc/8622861.Zaufaj-i-pusc-Monika-Gorska-podpowiada-jak-odzyskac-wolnosc-i

*Stopklatkę z filmu: Neon/Everett Collection znalazłam na: deadline.com/2023/12/the-zone-of-interest-sandra-huller-interview-1235679648

**Z poruszającej książki, którą właśnie czytam: Tomáš Halík, “Popołudnie chrześcijaństwa. Odwaga do zmiany.”

#Zaufajipuść #KupJą #PrzeczytajJą #storytelling

Zaufaj i Pusc - II tom bestsellerowej trylogii Zaufania dr Moniki Górskiej
Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin


Dołącz do dyskusji: