Lubisz filmy?


Monika Górska | 21 czerwca 2018

Ten post będzie trochę inny – pomyślałam, że pewnie nie znasz mnie od filmowej strony, a tam właśnie są moje korzenie. Tam rodziła się, metodą prób i błędów, moja sztuka i moje rzemiosło uprawiania opowieści. Jakiś czas temu, jako juror Międzynarodowego Festiwalu Off Cinema rozmawiałam o tym z jego dyrektorem, znakomitym filmoznawcą a zarazem prawdziwym pasjonatem kina.

prof. Mikołaj Jazdon: Czym dla ciebie jest film dokumentalny?

dr Monika Górska: Film dokumentalny jest jak PRZEŚWIETLENIE. Człowieka i świata.
W dokumencie odsłaniamy, warstwa po warstwie „to, co jest”, odkrywamy „dlaczego tak jest” i staramy się, by nasz widz ODCZUŁ „co z tego wynika”.

Bywa, że kierujemy snop światła na to, co na pierwszy rzut oka wydaje się bolesne, odpychające, niezrozumiałe. Zaglądamy do wnętrza domu, do wnętrza człowieka. Czasem nieoczekiwanie odnajdujemy tam, oprócz ogromu choroby i cierpienia, to, co się z niego narodziło – mocne i zdrowe.

A potem budujemy z tego filmową opowieść, starannie dopracowując każdy element jej struktury, zaczynając od najważniejszych: przesłania, wartości uniwersalnych i emocji.

M.J.: Dlaczego kręcisz filmy dokumentalne?

M.G.: Są dokumentaliści, którzy lubią szperać w popiele naszej rzeczywistości. Odkrywają, choć oni sami wolą pewnie określenie: „demaskują”, jej ciemne strony. Ja do nich nie należę.

Lubię ludzi i wierzę, że są lepsi, niż myślą, i niż my o nich myślimy. Kiedy robię film, czuję się jak nałogowy poszukiwacz diamentów, który w piachu, skale i popiele szuka czegoś więcej. Okruchów niezniszczalności. Niepokonania. Śladów zwycięstwa światła nad ciemnością.

Uczucia dojmującego szczęścia, gdy uda mi się to znaleźć, nie da się z niczym porównać.

M.J.: Które ze swoich doświadczeń dokumentalnych cenisz najbardziej?

M.G.: Każde! Przy każdym filmie popełniam mnóstwo błędów, dzięki którym mogę się też wiele nauczyć. Co nie znaczy, że tych samych błędów nie popełniam po raz drugi. I trzeci. Zrobiłam ze setkę filmów dokumentalnych i reportaży, to czekaj… ile będzie tych błędów? (śmiech)

Trzy moje filmy, które najsilniej oddziałały zarówno na publiczność i miały wpływ na moje życie, to najbardziej kultowy chyba Gapa złodziej i najczęściej nagradzane z moich dokumentów: Moje dziecko jest aniołem i Alicja w krainie czarów.

Doświadczenie, jakie zyskałam kręcąc Gapę Złodzieja potwierdziło, że jeśli się skoncentrujesz, możesz znaleźć temat „na ulicy”, przed sklepem, kilkaset metrów od domu. I, że czasem na przekór sobie warto posłuchać intuicji i niestandardowo zainwestować 60 gr.

Moje dziecko jest aniołem nauczyło mnie, że w czasie realizacji można płakać razem z bohaterem. A przy tym, że nie warto chodzić na skróty. Trzeba wybierać rozwiązania trudniejsze w realizacji, ale dodające filmowi głębi.

Paradoksalnie, oba filmy zrealizowałam szybko, zaledwie w kilka miesięcy. Do dzisiaj mają swoje drugie życie w Internecie, na pokazach i warsztatach. A z nimi – ich bohaterowie, także ci, których już wśród nas nie ma.

Z realizacją Alicji, której głosu udzieliła Krystyna Czubówna, wiąże się moja osobista trauma, dzięki której na nowo napisałam swoją życiową opowieść.

M.J.: Który z twoich filmów najbliższy jest twojej autorskiej wizji dokumentu?

M.G.: Ten, nad którym teraz pracuję. 3,5 mili do jutra. Mam przeczucie, że dopiero teraz, po realizacji ponad setki form dokumentalnych i napisaniu podręcznika narracji filmowej zrozumiałam, o co w tym wszystkim chodzi. To będzie mój film „Oskarowy”, tak o nim myślę, choć jego realizacja może zająć jeszcze kilka lat.

M.J.: Jaka jest najważniejsza cecha dokumentalisty?

M.G.: Umiejętność opowiadania. Słowem, obrazem, dźwiękiem i ciszą. Tak by poruszyć świat*.

Chcesz się tego nauczyć? Już dzisiaj podpowiem Ci, żebyś zarezerwował sobie weekend 21/22 lipca w Poznaniu. Za tydzień prześlę Ci więcej szczegółów. Z ilości ankiet, które wypełniliście zapowiada się… pospolite ruszenie 🙂 Będzie się działo!

A teraz… chcesz zobaczyć fragment jednego z moich filmów? Może ten o twórcy Poznańskich Słowików, profesorze Stuligroszu: Szkoła Przetrwania. Jeśli pamiętasz moją opowieść sprzed kilku tygodni, o tym jak zaśpiewałam requiem Verdiego, to jest to właśnie TEN Stuligrosz. To chyba najbardziej storytellingowy ze wszystkich moich filmów. A tak nie miałam ochoty go robić!

 

 

A może chcesz zobaczyć w całości mój najbardziej na świecie nagradzany dokument, choć w dosyć kiepskiej jakości.

 

 

Uprzedzam… przygotuj chusteczki.

Opowiadania językiem filmowym można się nauczyć. Zamierzam Ci to udowodnić. Dasz mi szansę?

 

*Będę o tym mówić też na TEDx w Tarnowie, w najbliższą niedzielę. Może się zobaczymy?

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: