Ile kolorów ma życie?


Monika Górska | 2 maja 2019

“1910 rok, cztery lata do wybuchu I Wojny Światowej. Polski jeszcze nie ma. W małej miejscowości, w zaborze pruskim, przychodzi na świat moja Babcia.

Dzisiaj ma 105 urodziny i stoi na progu swojego domu z lampą naftową w ręku. Wita urodzinowych gości koniakiem Courvasier – trunkiem z ojczyzny Napoleona, swoim ulubionym.

Tata mój – syn Babci, uwielbia sport, zabiera kuzynostwo na boisko do piłki i na skakanie z trampoliny.

W domu zostają same kobiety. Słowa otulone aromatem kawy układają się im w piękną opowieść.

Razem z Babcią wsłuchujemy się w te historie. Trzymamy się za ręce – lubi ciepło moich dłoni. 

Nagle ściska mi rękę tak mocno, że czuję się jak w kleszczach. Jej skóra staje się nagle woskowa i sztywna. Zaczynam gorączkowo masować Jej ręce. 

Ona szepcze: “To jest mój czas, odchodzę, kocham cię.”

Widzę, jak język ucieka Jej do gardła, jak oblizuje usta, tak jakby miała pragnienie. 

– Może koniaku? – twierdząco kiwa głową. Rozświetlam ciemności pokoju świeczką, nalewam sobie na rękę parę kropli Jej ulubionego lekarstwa, czuję uwalniający się aromat trunku i smaruję Jej usta, które jeszcze raz nabierają życia i rozgrzewają się. 

– Czego chcecie się napić? – pyta moja siostra. Wchodzi nagle do pokoju, niczego nie przeczuwając. 

A ja siedzę na łóżku samotna i opuszczona. Czuję, jak po twarzy płyną mi łzy.

– Weź, proszę, kryształowe kieliszki i ulubionego szampana Babci, wlej wszystkim. Musimy pożegnać Babcię Jasię. Odeszła. Czy pamiętasz, co zawsze mówiła?
Życie ma tyle kolorów, co potrafisz dostrzec.”

Dzisiaj moje okulary są zamazane. Jest mi tak smutno, że odruchowo zwijam się w kłębek i rozpaczliwie staram się odgonić kłębiące się, czarne myśli. 

Koniaku nie lubię, na smutki lepsza jest opowieść

Taka jak ta, naszej studentki MSSB Doroty Gierskiej. Mimo że Dorota zarzekała się, że w ogóle nie umie pisać, a to jest jej pierwsza opowieść od czasów szkolnych, trudno w to uwierzyć.

Oczywiście, struktura SyKoMoR i przesłanie trzyma opowieść mocno w ryzach i nie pozwala jej rozpaść się na części.

Jak w biznesie. Jak w życiu. 

A jakie przesłanie pomaga Tobie podnieść się i ruszyć dalej?

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: