Dwa drzewa


Monika Górska | 21 listopada 2019

Często jesteś o krok od spełnienia i wcale nie trzeba kilometrów, ani nawet metrów, by dojść do celu. Wystarczy kilka centymetrów.

A tak naprawdę jedna decyzja: „Idę”.

Idziesz ze mną dalej? Baaardzo się cieszę!

I już powoli szykuj się na moją urodzinową imprezę w najbliższy wtorek. Będzie w nowo otwartym, wyjątkowym miejscu, po którym Cię z radością oprowadzę. I zrobię tam coś, czego jeszcze nigdy w życiu nie robiłam!

A przed nami trzecia odsłona mojej książki Spełnij Marzenie, Marzenie spełni Ciebie.12 lekcji życia od Wielkiego Kanionu.

PRAWDA SIĘ NIE ZDARZA, PRAWDA PO PROSTU JEST

Przysłowie Indian Hopi

A ja idę dalej w głąb Wielkiego Kanionu.

Druga część trasy, tak jak Marissa mówiła, zapiera dech w piersiach. Już właściwie nie wiem, w którą stronę najpierw patrzeć. W pewnym momencie dochodzę do takiego miejsca, gdzie przy mojej wąskiej drodze napotykam dwa drzewa. Po jednej stronie piękny zielony cedr. Po drugiej taki sam piękny, wygięty, ale już zupełnie suchy cedr. I tam gdzieś z tyłu jest taka okrągła skała. Droga idzie między nimi, a tam na końcu skała.

Patrzę na te drzewa… Ten cedr po prawej stronie, suchy, był kiedyś tak zielony jak tamten. A ten zielony kiedyś też będzie suchy. I ja i Ty mamy takie dwa cedry w swoim życiu. Dwa naraz.

Nosisz w sobie to, co jest suche, przestarzałe, już takie nierozwojowe, ale też masz tę bujną zieleń. I to nie jest tak, że jak czujesz w sobie tę suchość i martwotę to znak, że życie w tobie umarło. Wystarczy tylko, że spojrzysz w drugą stronę.

Uświadamiam sobie, że to, co się liczy, to jest ta droga pomiędzy. I że i jedno, i drugie drzewo po prostu jest i przypomina Ci, żebyś się do żadnego zanadto nie przywiązywał, bo: „to też minie!” Liczy się droga i to, że idziesz dalej. W kierunku tego, co w Twoim życiu jest skałą. Opoką.

We Wielkim Kanionie czasem zrywa się potężny wiatr. A te wiatry tam kręcą się tak, że nie można latać w samym Wielkim Kanionie, bo to zbyt niebezpieczne. Było już wiele wypadków, kiedy helikoptery, dziwnym trafem zawsze te lecące z Las Vegas, brawurowo zniżyły loty i roztrzaskały się o ściany. Im niżej, tym bardziej gorące powietrze i wiatry są naprawdę dzikie. Idziesz piaszczystą, czerwoną drogą, pył oblepia ci buty, tak, że masz całe czerwone, jak na korcie tenisowym. Jest spokój, cisza, pięknie i nagle ten wiatr się zrywa. I ten urokliwy piasek nagle sypie Ci w oczy.

Nie jest to miłe… ale żeby zaraz użalać się nad sobą, że było tak pięknie, a teraz biednemu, to zawsze wiatr w oczy?

Po prostu wystarczy, że zamkniesz na chwilę oczy. Co się stanie? Zatrzymaj się na moment. Może nawet Ci nasypie tego piasku do włosów, pochłoszcze drobnymi ziarenkami po twarzy.

Zaraz przejdzie. A Ty pójdziesz dalej. Z suchym i z zielonym drzewem po obu stronach.

To jest znowu tak jak z tym marzeniem, od którego jesteś o krok i tego kroku nie robisz, choć tuż za rogiem czeka na Ciebie oszałamiający widok.

Dokładnie tak samo jest z tym piaskiem, który Ci sypie w oczy. Czasem myślisz, że to wielka lawina kamieni, która nas dobije.

Jak by się tak wznieść jak orzeł i popatrzeć na swoje życie z lotu ptaka, to najczęściej okaże się, że to był zaledwie przelotny podmuch wiatru. A jeśli nawet była to lawina, to zobacz, czy nie poniosła Cię hen do przodu? I kiedy wiatry nagle wokół Ciebie wirują i piasek wieje w oczy, to nawet, jak boli, bo ziarnko piasku weszło Ci do oka, stań spokojnie.

Wytrzymaj. Za chwilę wypłynie z łzą i wiatr się uspokoi.

Wytrzymaj. Zamknij oczy i powiedz sobie:

– To też minie, dam radę.

Jakoś ta droga jakby sama mnie niesie i nie wiem, jak to się stało, za chwilę już jestem na dole, przy drugim punkcie – Ceder Ridge, tam, gdzie miałam nadzieję dojść, jeśli tylko dam radę. Tam jest taki domek drewniany, za nim rozsypane po drodze skały i dróżka. Pięknie. Zobaczyć to… i umrzeć. Skały z naturalnie wyżłobionymi wzorami. Jak współczesne rzeźby.

I ta zieleń, ta pomarańcz, czerwień i złoto. I to wszystko skąpane w słońcu, na szczęście jeszcze nie takim ostrym. Chociaż powiem Ci, że kiedy mijałam ludzi, nie mogłam się nadziwić, dlaczego oni są tacy niebiescy?

Już po drodze mój kajecik w Iphonie wypełnił się szczelnie. Co chwila się zatrzymywałam i zapisywałam, co mi tam Wielki Kanion szeptał o życiu.

Tam właśnie z całą mocą dotarło do mnie, że moja i Twoja opowieść zaczyna się zanim jeszcze otworzymy usta. Że każdy element Twojego życia to osnowa tej opowieści, którą inni czytają, nawet, jeśli nie jest jeszcze utkana z twoich słów. A czasem, nawet na przekór nim.

Czy jesteś opowieścią, którą opowiadasz?

Archimedes mówił „Dajcie mi punkt podparcia, a poruszę ziemię”. Chciałabym mu powiedzieć:

– Jest taki punkt podparcia, Archimedesie – Mimo że niematerialny, może przetrwać tysiące lat. I może poruszyć świat.

To opowieść, którą sobie opowiadamy o tym, co się nam przytrafia. To z niej rodzą się nasze emocje.

To za jej sprawą ofiara, może się zmienić w bohatera i nawet tragedia może mieć happy end.

To było jakby ktoś na dnie kanionu, pokazał mi lustro. Zobaczyłam w nim odbicie tego, o czym piszę co wtorek w storytellingowym liście, o czym opowiadam na konferencjach i szkoleniach.

Czy tworzysz swoją osobistą markę, czy markę Twojej firmy, przyjrzyj się najpierw opowieści, którą opowiadasz.

Jeśli nie spodoba Ci się to, co widzisz i słyszysz, zmień Twoją opowieść. I zdziwisz się, że świat dookoła też nagle jakby się zmienił…

A jeśli podoba Ci się Twoja opowieść – mów głośniej, żeby także inni mogli zaczerpnąć z Ciebie inspirację i motywację do działania.

I poczułam, że tutaj moja podróż w głąb Wielkiego Kanionu się kończy. Jestem przy Cedar Ridge – tu gdzie chciałam dojść. I czuję, że mogę już wracać. Wzięłam sobie stamtąd kilka kamieni. Są takie niebieskie…

Ten jeden kamień jest na grób mojej mamy, ten duży.

A te cztery małe są dla Tymka i dla mnie. Na wszelki wypadek po dwa, jakby się któryś zgubił…

Potem kiedy Tymkowi o tym wszystkim opowiadałam, on z takim uznaniem na mnie popatrzył i mówi:

– Mamo, masz rację. Każdy musi iść za swoim marzeniem.

I to była najpiękniejsza nagroda.

Każdy ma swój Wielki Kanion.

Jaki jest Twój?

Droga czeka.

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: