Jak znaleźć męża?


Monika Górska | 12 lipca 2018

Dla kogo jest storytelling biznesowy, a dla kogo zdecydowanie nie? Czy storytelling jest w ogóle komukolwiek potrzebny? A gdyby tak pewnego dnia… zniknął zupełnie z powierzchni ziemi?

Jak znaleźć męża dla księżniczki?

Zacznijmy od historii, która mogła wydarzyć się naprawdę.

W stolicy pewnego zamorskiego kraju żył sobie król. Pewnego dnia ogłosił w mediach, że szuka męża dla mojej córki, że oferuje jej rękę i że dorzuca do tego standardowe 49% udziałów w swoim królestwie. Drobną czcionką dodał, że na kandydatów czeka okrutnie trudne zadanie wymyślone przez samą księżniczkę.

Władca nie tylko był nieprzyzwoicie bogaty, nie tylko miał nieograniczoną władzę, ale też widział już w swoim życiu naprawdę wszystko i trudno było go czymkolwiek zaskoczyć. Z kolei jego córka słynęła z niezwykłej mądrości, dobroci i szlachetności.

Tylko ta jej mocno radiowa uroda…

To jednak nie zniechęcało mężczyzn, którzy od razu zaczęli ściągać do zamku. Wizja zdobycia gigantycznej fortuny i jeszcze większej władzy sprawiała, że na kontrowersyjną powierzchowność księżniczki byli w stanie przymknąć oko. A kandydaci do tronu byli naprawdę z górnej półki.

Jedni byli tak mądrzy, że nawet ich własne cienie miały doktorat z filozofii. Inni byli tak wpływowi, że kiedy rano drapali się w głowę, gest ten powtarzały bez zastanowienia miliony fanów. A jeszcze inni byli tak oszałamiająco przystojni, że samym spojrzeniem sprawiali, że kobiety bez wahania podawały im kod pin do swoich serc.

I właśnie wtedy zła czarownica, której wdziękami przed laty pogardził obecny król, w niezwykle perfidny sposób postanowiła przypomnieć wszystkim o swojej obecności.

Do tej historii wrócimy za chwilę. Teraz czas odpowiedzieć na tytułowe pytanie:

Storytelling i biznes: czy taki związek ma przyszłość?

Dla kogo tak naprawdę jest storytelling biznesowy?

Po pierwsze, dla każdego, kto ma w sobie storytellingowy gen. Czyli na dobrą sprawę dla wszystkich, którzy w tej chwili czytają to zdanie. Prawda jest bowiem taka, że umiejętność opowiadania historii mamy we krwi od jakichś stu tysięcy lat.

Po drugie, dla każdego, kto traktuje biznes tak jak związek z drugim człowiekiem: jako długofalowe budowanie trwałych relacji opartych na prawdzie, a nie jako jednorazowy flirt, po którym jedna ze stron ma często słuszne wrażenie bycia bezlitośnie wykorzystaną.

I po trzecie, storytelling biznesowy jest dla każdego, kto oferuje coś, co zmieni życie ich klientów na lepsze. To narzędzie dla tych, którzy chcą zmieniać świat w miejsce, w którym naprawdę chce się żyć.

Umiejętność opowiadania historii mamy we krwi od stu tysięcy lat.

click to tweet

Od ponad 26 lat przekonuję się, że storytelling jest wspaniałym narzędziem przyciągania, przekonywania i budowania mocnych więzi ze słuchaczami, czytelnikami i klientami.
Storytelling biznesowy to świetne narzędzie między innymi dla:

  1. Właścicieli firm rodzinnych i startupów, którym zależy na klientach.
  2. Liderów i menedżerów, którym zależy na pracownikach.
  3. Specjalistów z różnych branż, którym zależy na pokazaniu wielkiej wartości tego, co oferują, zamiast niekończącej się walki cenowej.

>>> Jak sprzedawać bez sprzedawania?

 

Storytelling nie jest jednak dla każdego…

Dalszy ciąg historii o poszukiwaniu księcia z bajki

Zła czarownica postanowiła przeszkodzić w wyborze księcia. Rzuciła zaklęcie na wodę w studni, z której czerpało całe miasto. Od tej pory każdy, kto tylko zwilżył nią wargi, momentalnie tracił umiejętność opowiadania historii.

W mieście zapanował chaos. Wieczorami matki padały ze zmęczenia, nie mogąc uśpić swoich dzieci, bo nie były w stanie opowiedzieć im najprostszej bajki. Na placu targowym zapanowała cisza, bo przekupki nie miały w zanadrzu żadnej historii, która mogłaby zainteresować klientów. Wiadomości, które dotąd przekazywano sobie z ust do ust, zawisły nieruchomo w powietrzu.

Tymczasem król zebrał kandydatów w sali tronowej. Powiedział, że będą walczyć o rękę jego córki nie na miecze i topory, ale na… słowa, ponieważ księżniczka zdecydowała, że wybierze tego mężczyznę, który najbardziej oczaruje ją swoją historią.

Każdemu zadawała te same trzy pytania:

  1. Jak doszedłeś do swojego bogactwa, wpływów, mądrości i wszystkiego, czym się teraz chcesz pochwalić?
  2. Czym się wyróżniasz i jakie wartości za tobą stoją?
  3. Czy mógłbyś opowiedzieć historię kogoś, komu naprawdę pomogłeś?

Kawalerowie słuchali tych kwestii w milczeniu, a potem z ich ust padały słowa typu: „yyy”, „nie wiem”, „jak by to powiedzieć”, „bo tak”. Za każdym ich reakcje były takie same. Nie potrafili opowiedzieć żadnej historii, wydusić z siebie nawet paru zdań, które przyciągnęłby czyjąkolwiek uwagę.

Spod powieki księżniczki wypłynęła pierwsza gorzka łza, a za nią kolejne, które napełniłyby całe wiadro. Kiedy król to zauważył, rozzłościł się na dobre. Wyrzucił wszystkich kandydatów z pałacu. Zła czarownica nie kryła, jak jest wniebowzięta. Osiągnęła swój cel, o którym marzyła od tylu lat. Mogła już zdjąć swój czar z miejskiej studni.

Biedny władca stracił nadzieję, że znajdzie odpowiedniego mężczyznę dla ukochanej córki.

Nie wiedział jednak, że informacja o jego zmartwieniu dotrze do maleńkiej wioski zaszytej gdzieś wysoko w górach…

Storytelling: biznes go kocha, ale…

Prawda jest taka, że storytelling biznesowy nie jest dla każdego.

Storytelling biznesowy nie jest dla tych, którzy nie chcą budować wartościowych relacji z klientami, odbiorcami, kontrahentami czy wreszcie z czytelnikami.

Storytelling biznesowy nie jest dla polityków, manipulatorów i poszukiwaczy szybkiego zarobku (albo innych profitów typu „połowa królestwa i ręka królewny”). Nie jest dla tych, którzy szukają sztuczek, by omamić, zahipnotyzować swoich klientów, a potem brutalnie ich wykorzystać.

Nie jest wreszcie dla tych, którzy nie mają niczego wartościowego do zaoferowania.

Storytelling nie jest dla tych, którzy szukają sztuczek, by omamić, zahipnotyzować swoich klientów, a potem brutalnie ich wykorzystać.

click to tweet

Co było dalej?

Król prawdopodobnie nigdy nie słyszał o maleńkiej górskiej wiosce, w której mieszkał ubogi rolnik, który całe życie miał pod wiatr. Jego marne pole częściej rodziło ostre kamienie niż kłosy zbóż.

Nie wiedział też, że kiedy matka rolnika odchodziła z tego świata, dała mu dwie rzeczy. Pierwszą była rada, by zawsze we wszystkim, co robi i mówi, był autentyczny. Drugą była… cebulka tulipana.

Matka, dając ją synowi, spojrzała mu głęboko w oczy i powiedziała, żeby cierpliwie podlewał kwiat wszystkim, co najwartościowsze w jego życiu: i słonym potem, który jest skutkiem uczciwej pracy, i łzami radości, które pojawiają się w chwilach szczęście. I jeśli będzie tak postępował, to pewnego dnia w jego życiu wydarzy się najprawdziwszy cud.

Młodzieniec nie bardzo chciał w to uwierzyć, bo przecież takie tulipany można było kupić w każdym sklepie z tulipanami. Bardzo jednak kochał swoją matkę, dlatego postanowił spełnić jej prośbę. Bez względu na cenę.

Jak skończyła się ta historia?

Rolnik spakował swoje najlepsze ubranie, wziął do ręki doniczkę z tulipanem i ruszył w drogę do stolicy. Pod murami miasta natknął się na żebraka, który dygotał z zimna. Rolnik nie miał nic do jedzenia, żeby go nakarmić. Nie miał też pieniędzy, by go wesprzeć. Miał tylko swoje skromne ubranie, które zakładał od święta i w którym miał wystąpić przed królem.

Nie zastanawiając się długo, oddał swój strój zdumionemu biedakowi i sam, w cienkiej koszuli, brudny i zmęczony ruszył w stronę pałacu. Wiedział, że to nie ma większego sensu, ale chciał przynajmniej raz w życiu zobaczyć z bliska królewską rodzinę.

Kiedy usłyszał standardowe trzy pytania, poczuł, że ta historia może mieć jednak happy end. Najpierw przeprosił za swój strój, wyjaśniając, że oddał swoje odzienie żebrakowi.

Potem opowiedział królowi i jego córce o słonym pocie, który kapał mu z czoła, kiedy uparcie orał nieurodzajne pole. O słodkich łzach radości, które obmywały jego zakurzoną twarz niczym życiodajny balsam, kiedy jednak pole obrodziło. I o tym, że robił to wszystko z myślą o tym, żeby spełnić ostatnie życzenie swojej matki.

A na koniec dał do zrozumienia, że nie zależy mu ani na pieniądzach, które szczęścia nie dają, ani na władzy, która deprawuje, tylko na córce, którą chciałby uszczęśliwić, bo jest mądra i szlachetna.

Kiedy czarownica spostrzegła, że król wreszcie znalazł godnego następcę tronu i męża dla swojej córki, wpadła w szał. Nie zdawała sobie sprawy, że serce księżniczki zostało już trwale i skutecznie zdobyte. Sama już nie wiedziała, jak walczyć z MOCĄ opowieści, której autentyczność pokona najbardziej wyrafinowane czary-mary.

Zaczęła więc rozpowiadać, że nowy książę jest oszustem, że nie zasługuje na tron, że ktoś z jego przebiegiem kariery nadaje się do pasania owiec. Na szczęście również i to nie robiło na nikim większego wrażenia.

Poddani obdarzyli biednego rolnika szczerym uczuciem. Między innymi za jego autentyczność. Za jego umiejętność charyzmatycznego przemawiania. Za to, że potrafił przekonać wszystkich do swojej wizji, misji i wartości. Mimo że nic nie mówił o swojej marce – był swoją marką.

Storytelling w biznesie: podsumowanie

Po pierwsze, storytelling biznesowy to narzędzie. W twoich rękach, w rękach uczciwego przedsiębiorcy zmienia się w oręż, który pozwala wychodzić zwycięsko z niemal każdej potyczki na rynku.

Po drugie, opowiadana historia – potrafi nadać twojemu produktowi lub usłudze zupełnie nową, o wiele wyższą wartość.

I wreszcie po trzecie, nawet jeśli sprzedajesz tulipany, takie same jak te, które można kupić w każdym sklepie z tulipanami, nie poddawaj się bez walki. Pomiędzy płatkami każdego kwiatu ukryta jest historia, którą warto opowiedzieć światu. To ona sprawia, że w firmach, w których stosowany jest storytelling biznesowy regularnie zdarza się… cud!

Storytelling biznesowy w rękach uczciwego przedsiębiorcy zmienia się w oręż, który pozwala wychodzić zwycięsko z niemal każdej potyczki na rynku.

click to tweet

Nie wierzysz? Spójrz na poniższy akapit:

Storytelling w firmie to nie bajka

W czasach, kiedy zaczynałam zajmować się storytellingiem, wielu uważało tę formę za „opowiadanie bajek”. Dziś coraz więcej moich klientów przekonuje się, że storytelling ma z bajkami  jedną wspólną cechę: jego efekty są co najmniej bajeczne!

Ale nie musisz mi wierzyć na słowo! Na koniec mam dla Ciebie nagranie wideo, które pokazuje tę MOC tkwiącą w storytellingu biznesowym. I nie są to czary mary, ale skutki mądrego zastosowania właściwej opowieści. I zdarzyła się ona również pewnemu dyrektorowi rozwoju w branży… rolniczej:

 

A jeśli chcesz się dowiedzieć, jak pisać takie opowieści, przeczytaj bezpłatny ebook „Jak sprzedawać bez sprzedawania”.

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: