Bez tego trudno dojechać nad MOŻE


Monika Górska | 28 lipca 2016

Znasz to uczucie, kiedy siedzisz w kręgu osób, każdy po kolei się przedstawia i mówi, czym się zajmuje, widzisz jak nadchodzi Twoja kolej, serce bije Ci coraz mocniej, w dłoniach nerwowo ściskasz końcówki rękawów, tysiące myśli krążą Ci po głowie i… po prostu nie wiesz, co powiedzieć, kiedy przyjdzie Twoja kolej?

Albo kiedy jesteś w jakieś nieznanej okolicy i gorączkowo myślisz, czy jak pojedziesz teraz w prawo, to na pewno dojedziesz do celu? Czy też wpakujesz się w kolejne objazdy?
Nie wiem, jak radzisz sobie w takich sytuacjach, ale ja bez GPS daleko bym nie zajechała. Na drogach, ale też w mojej Fabryce Opowieści, gdzie prowadzi mnie do celu moja wewnętrzna nawigacja – opowieść GPS.

GPS Story to opowieść, która pokazuje, jaka jest Twoja motywacja. To opowieść początków, korzeni. Simon Sinek mówi, że ludzie nie kupują tego, co im sprzedajesz, tylko to, dlaczego im sprzedajesz. Ten przystanek naszego Story Safari jest po to, abyś im to swoją opowieścią pokazał.

Co Ci to da?

Ludzie nagle zaczną słyszeć bardziej Ciebie niż cały ten hałas i zgiełk dokoła. Zaczną się koncentrować na tym, co mówisz. A przede wszystkim zobaczą w swojej wyobraźni korzyści ze współpracy z Tobą.

Jak to zrobić? Opracowałam specjalne ćwiczenia, które pomogą Ci ułożyć Twoją opowieść GPS.

Obiecuję, że jeśli je zrobisz i napiszesz swoją opowieść, to będzie dla Ciebie energetyzujące jak powerbank doświadczenie. Nie chcesz, żeby Cię to ominęło!

Zobacz, jaką opowieścią zaowocowały te ćwiczenia u słuchaczki naszej Mistrzowskiej Szkoły Storytellingu Biznesowego, Ani, która od 13 lat prowadzi Centrum Opieki Domowej.

Opowieść GPS Ani Bogdanowskiej

Przedszkolna sala powoli wypełnia się. Rozgadane dzieciaki siadają na długich ławkach, jedno obok drugiego. Za chwilę rozmowy cichną, bo na salę wchodzi czarnowłosa pani i młodzieniec ze skrzypcami pod pachą. Dzieciaki klaszczą, wychylają swoje główki, bo każdy chce zobaczyć laleczkę na ręce uśmiechniętej pani. A potem słuchają uważnie o nutkach, dźwiękach, muzyce. Mała Ania z otwartą buźką, przejęta, próbuje sobie wyobrazić, gdzie w drewnianych skrzypcach zamieszkuje dusza?

Po 43 latach do mojej firmy dzwoni telefon. Pani Kasia zmęczonym głosem prosi o pomoc dla swojej mamy. Opowiada jak bardzo jest schorowana.
– Potrzebna jest pomoc na noc, albo najlepiej całodobowo. Moja mama jest niezwykłą osobą, artystyczna dusza. Owdowiała, gdy miałyśmy po kilka lat i sama nas wychowała. Bardzo ją z siostrą kochamy, ale nie dajemy już rady. Ile nocek można zarwać, chodząc normalnie do pracy? Ja sama jestem już po zawale … Tylko problem polega na tym, że mama nie akceptuje obcych osób w domu.

Po kilku godzinach rozmawiam już z panią Niną, która tłumaczy mi z uśmiechem na ustach, jak trudną jest pacjentką. Opowiada o wielu chorobach, na które cierpi i o swoim największym cierpieniu – niemocy, mimo tylu sił witalnych. Jest uroczą osobą, szybko zaczyna opowiadać o życiu i swoich pasjach, do których nie ma już powrotu. Słucham uważnie i nagle bombarduje mnie ten obraz – uśmiechnięta czarnowłosa pani z pacynką na ręku. Widzę ją wyraźnie jak stoi przy oknie koło kaloryfera i opowiada o duszy w skrzypcach. Tak to ona!!!!

– Pani Ninko, czy pani wie, że ja tam byłam wśród pani małych słuchaczy? To niesamowite, bo ciągle pamiętam tamto spotkanie w przedszkolu. I być może to pani zasługa, że muzyka jest częścią mojego życia. Zaraz po ukończeniu przedszkola rozpoczęłam moją edukację muzyczną i zakończyłam na średniej szkole w klasie fortepianu.

Potem okazało się, że pani Ninka przez lata pracowała w jednym pokoju z moim wujkiem Rysiem i znała przyjaciela mojego dziadka – pana Derwicha. Przegadałyśmy prawie 2 godziny. Jej twarz promieniała, a w oczach dostrzegłam wyraźny blask.

Następną noc przespała pod opieką pani Ani, mieszkającej po sąsiedzku wspaniałej opiekunki zatrudnionej kilka miesięcy temu.

Ten blask widziałam też w oczach pana Bronka, gdy wyprawiliśmy jego ostatnie 95 urodziny. Był tort i kilka obcych, ale bliskich mu osób: pani z apteki, sąsiadka i kilka opiekunek. Nie było rodziny, gdyż rozpierzchła się po całym świecie. Długo śpiewaliśmy „sto lat”, a w jego oczach szkliły się łzy szczęścia.

Pamiętam też panią Zosię, która przyjechała ze szpitala do domu, tak jak sobie wymarzyła. Była najcięższym przypadkiem w historii mojej firmy. Żadna pielęgniarka nie chciała się podjąć tej pracy. Terminalny stan raka krtani, opieka 24h, rurka tracheostomijna, odsysanie co kilka minut i ataki duszności. W jej oczach nie dostrzegłam blasku, ale ogromną wdzięczność. Znalazłam kilka pielęgniarek, które pomogły jej przejść na drugą stronę w jej ukochanym mieszkaniu, a nie w bezdusznym szpitalu. Bo w mojej firmie nie ma beznadziejnych przypadków.

Dzisiaj, po ponad 13 latach odkąd powstała nasza firma, blask świecących oczu i siła uśmiechu rozpromieniającego gasnące istnienia jest coraz silniejsza. Jak w crescendo, powiedziała by pani Ninka. Bo w Helpmedzie wierzymy, że kiedy na pozór nic już nie zostaje do zrobienia, wszystko zostaje do zrobienia.,

Anna Bogdanowska
www.helpmed.com.pl

Jeśli chcesz się przekonać, jakie opowieści wywołują Zasłuchanie, Zapamiętanie i Zaufanie i w jaki sposób możesz je na zawołanie tworzyć i opowiadać.
Jeśli lubisz dostawać gotowe szablony i chciałbyś poznać dwie silne formuły: Elevator Story i opowieść GPS – dwa gotowce, łatwe do zastosowania.
Jeśli chciałbyś zdobywać więcej klientów na swoje usługi lub produkty bez trików marketingowych i bez reklam.
Jeśli marzysz, by swoimi słowami zdobywać hipnotyczną uwagę słuchaczy i coś, co obecnie zakrawa na cud – błyskawiczne zaufanie.
Jeśli nie lubisz odpowiadać na pytanie „Czym się zajmujesz?” i chciałbyś się nauczyć robić to bez stresu i porywająco.
Jeśli jeszcze nie odkryłeś Twojej UMP – Unique Motivation Proposition.

To video może Cię bardzo zainteresować.

 

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: