Za mało czy za dużo?


Monika Górska | 9 czerwca 2022

– Jestem do niczego! – mówi zrozpaczony chłopak do Mistrza. – Już nie mogę dłużej wytrzymać. Żadna dziewczyna mnie nie chce. Mówią mi, że jestem beznadziejny, że niczego nie robię dobrze. Jak mogę stać się lepszy? Co zrobić, by mnie choć trochę bardziej szanowali?

Mistrz, nawet nie patrząc na niego, odpowiada:

– Przykro mi, ale teraz nie mogę ci pomóc. Najpierw muszę rozwiązać swój problem. Może potem…

A po chwili dodaje: 

– Chyba że mi pomożesz. Jeśli rozwiążę swój problem, to będziemy mogli zająć się twoim.

– Dobrze Mistrzu! – zrobię wszystko, co powiesz.

Mistrz zdejmuje z małego palca pierścień i podaje go mężczyźnie. 

– Siadaj na konia i pędź na rynek. Sprzedaj ten pierścień, bo muszę spłacić pewien dług. Tylko sprzedaj go możliwie jak najdrożej. Powinieneś dostać za niego przynajmniej jednego złotego dukata… Nie trać czasu, jedź już i wracaj jak najszybciej z pieniędzmi!

Chłopak bierze pierścień i pędzi co koń wyskoczy. Ledwie przybywa na rynek, natychmiast obstępują go handlarze. Oglądają pierścionek z każdej strony, cmokają z zadowoleniem, dopóki nie słyszą ceny, za jaką chce go sprzedać.

Kiedy młody człowiek wspomina o złotym dukacie, jedni kpiąc, wyśmiewają go, inni odchodzą, nawet nie spoglądając na mężczyznę. Jedynie niepozorny staruszek okazuje się bardziej uprzejmy i tłumaczy mu, że złoty dukat to zbyt wiele za taki pierścień.

Przygnębiony porażką i brakiem zainteresowania kupców chłopak wsiada na konia i wraca do domu.

Żałuje, że sam nie ma dukata, aby odkupić pierścień i uwolnić od trosk swojego Mistrza. No i oczywiście, wtedy mógłby uzyskać swoją poradę.

– Mistrzu, bardzo mi przykro, ale nie dało się uzyskać ceny, jaką podałeś. Może dałoby się sprzedać za dwa, trzy, ale srebrne, nie złote dukaty. Nie ma się co oszukiwać, pierścień nie jest tyle wart.

– To ważne, co mówisz – odpowiada, uśmiechając się. – Sprawdźmy zatem, ile jest naprawdę wart. Wsiadaj z powrotem na konia i jedź do jubilera. Zapytaj go, za ile kupi ten pierścień. Ale niezależnie od sumy, jaką poda, nie sprzedawaj go. Przywieź go z powrotem.

Chłopak jedzie tym razem do jubilera i prosi o wycenę pierścienia. Jubiler ogląda pierścień pod lupą, patrzy pod światło na kamień, waży go i mówi z widocznym wzruszeniem: 

– Powiedz swojemu Mistrzowi, że jeśli chce go sprzedać natychmiast, mogę od ręki dać mu pięćdziesiąt złotych dukatów.

– Pięćdziesiąt złotych monet!? – wykrzykuje zdziwiony chłopak. – Tak – potakuje jubiler. Kiedy indziej może mógłbym dać mu nawet i sto, ale jeśli mu się spieszy…

Podekscytowany młody człowiek wraca do Mistrza  i wszystko mu dokładnie opowiada.

Mistrz słucha i mówi spokojnie: 

– To, co robisz i kim jesteś, jest jak ten pierścień. Cenny. Niepowtarzalny. Wyjątkowy. Czy myślałeś, że przeciętny człowiek będzie w stanie odkryć prawdziwą jego wartość? 

Nie marnuj czasu na handlarzy. Nie doceniają jego zalet? Nie umieją o niego zadbać? Nie widzą, jakim jest skarbem?

Podnieś głowę i szybko idź dalej. 

Pozna się na nim tylko znawca. Zobaczysz błysk w jego oku, kiedy się nim zachwyci. Prawdziwy koneser doceni jego piękno. I będzie wiedział, co zrobić, by wydobyć z niego cały blask. Cena schodzi wtedy na drugi plan. A on już zadba, żeby go nie stracić i by jego wartość tylko rosła.

Zastanawiam się, czy te dwie koleżanki, Żydówki, które wyszły pomodlić się o zachodzie słońca na górę, jeszcze czekają na swego Jubilera?

A tymczasem posyłam Ci same dobre myśli – tym razem z Góry Oliwnej i Jerozolimy, gdzie dzieje się tak wiele, i tak ważnych rzeczy, że nawet nie jestem w stanie teraz Ci tego opowiedzieć. Zwłaszcza że po takiej jednej przygodzie zupełnie straciłam głos…

Chyba opowiem Ci w kilku obrazach…

Obcy ludzie mnie zapraszają do siebie, oprowadzają po mieście, karmią i zabierają na najlepszą kawę w Jerozolimie… Ze świeżo mielonym kardamonem… Mniaaam.

Pisałam Ci już, że Zaufaj i puść to najlepszy pomysł na życie? 🙂

Proszę, wspieraj mnie na finiszu książki… teraz piszę ślamazarnie, bo choroba trochę krzyżuje mi plany… Ale mam nadzieję, że i tak już wkrótce będę mogła tu się podzielić z Tobą radosnymi wieściami.

*Historia na motywach starej opowieści sefardyjskiej

PS

A na razie ciągle jeszcze czekam na wieści od Ciebie, w ankiecie, która pomoże mi pisać lepsze listy albo… nie pisać już ich wcale. >> https://forms.gle/SrpkFSv7veAUGpqK7 

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: