Wojownik


Monika Górska | 12 listopada 2020

Dzisiaj obiecana opowieść absolwentki naszej Mistrzowskiej Szkoły Storytellingu Biznesowego, Ani Jakończuk.

W sam raz po święcie Niepodległości. Niepodległości wyboru.
By w każdej sytuacji wybierać miłość.
By wybierać, że nie upadniesz, mimo, że wszystko ciągnie Cię w dół.
A jeśli się już upadnie, by nie leżeć zbyt długo.

Czułam ulgę, że słońce nieśmiało wygląda zza ołowianych chmur.
I wdzięczność za krople lipcowego deszczu na mojej twarzy.
Tylko natura płakała z nami i nad nami.
Byłam zdumiona, że życie wokół toczy się, jak gdyby nigdy nic. Podczas, gdy nasze zastygło w bólu.
Dziś w nocy.
W momencie, gdy serduszko naszego synka przestało bić.
Wyczerpana i bezradna nie miałam odwagi zrobić kroku.
Postanowiliśmy sami ubrać i ułożyć Teo w trumience. Choć wszyscy nam odradzali.
Najgłośniej protestował lęk.
Krzyczał: to za trudne, ten widok będzie wam ciężarem do końca życia, za mało wam jeszcze bólu?
Miłość szeptała cicho, ale stanowczo: to pierwszy i ostatni moment, by pobyć tylko we troje.
I ostatnia rzecz, jaką możecie dla Teo zrobić.
Będę z wami, pomogę.
To niosło ukojenie, budziło siłę i nadzieję.
-Damy radę. Razem – M. chwycił mocno moją rękę.
Lęk został za drzwiami prosektorium.
Miłość pomogła rozchylić zielony szpitalny materiał. Spojrzeliśmy na siebie zdziwieni.
Nie było tam naszego malutkiego synka.
Tylko wojownik, co stoczył bitwę na życie i śmierć.
Wyglądał jak pusty kokon, z którego wyfrunął motyl.
Ból topniał jak wiosenny śnieg.
Ciszę wypełnił spokój. I wdzięczność za każdą chwilę, jaką spędziliśmy razem.
Czas we troje się dopełnił.
Dojrzeliśmy do tego, by zamknąć wieko białej trumienki.
Dobre pożegnanie to pierwszy i nie wiem, czy nie najważniejszy etap wędrówki przez krainę żałoby.
Byliśmy gotowi, by wyruszyć dalej.
Umocnieni świadomością, że przeciwieństwem lęku nie jest wcale odwaga…tylko miłość.

Tę Ikonę Archanioła Rafała z Tobiaszem Ania napisała 5 lat temu dla mojego syna Tymoteusza. Bardzo wierzę, że Rafał, którego imię znaczy: Bóg uzdrawia, uzdrowi i jego…

Do ikony Ania dołączyła kilka słów:

Kiedyś znalazłam słowa Isadory Duncan o trzech typach tancerzy. Są wśród nich tacy, którzy traktują taniec jako ćwiczenie fizyczne. I tacy, którzy tańczą, by wyrazić emocje. I ci, dla których taniec jest oddechem duszy.

W moim pisaniu ikon było trochę podobnie. Był czas, gdy byłam rzemieślnikiem dążącym do perfekcji. Po śmierci synka, potem stracie drugiego Maleństwa ikony były krzykiem duszy.

Ta ikona jest z granicy – gdy krzyk zmienił się w oddech duszy.
+++

Jestem bardzo wzruszona, i wdzięczna Ani, że podzieliła się z nami w tej opowieści kawałkiem siebie. Że mogliśmy poznać Jej synka – dzielnego wojownika Teo.

Tak niewiele o nim wiemy, ale… wiemy jedno. Ma wspaniałych Rodziców!

A jego Mama – Najdzielniejsza wojowniczka, nie tylko pisze przepiękne ikony, ale potrafi, jak mało kto malować słowem tak, żeby przez literki, widoczna była dusza…
Zajrzyj na jej blog, to się przekonasz 🙂
http://ikonpisanie.blogspot.com/2020/03/urodzilam-zaraz-nie-wracam.html

A my wraz z Anią życzymy Ci by Archanioł Rafał, jak kiedyś Tobiaszowi towarzyszył, osłaniał, ochraniał i wspierał Ciebie i Twoich bliskich w wędrowaniu przez świat i przez życie 🙂

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: