Trening czyni mistrza?


Monika Górska | 11 lipca 2019

Jak Ci idzie pisanie opowieści? 

Mówią, że trening czyni mistrza. Ale to nieprawda!

Tylko mistrzowski trening czyni mistrza. Nie chcę Cię martwić, ale jak jeszcze trochę potrenujesz, to za chwilę będziesz po mistrzowsku opowiadać i wszędzie będziesz widział SyKoMoRy 🙂 

Tak przynajmniej mówią Ci, którzy już są po storytellingowym szkoleniu MOCNY ZESTAW STARTOWY.

Ja też widzę wszędzie sykomory 🙂 

Jestem teraz na tygodniowych rekolekcjach w górach, więc postanowiłam sprawdzić, jak SyKoMoR sprawdza się w przypowieściach biblijnych. Pamiętasz tę o Synu Marnotrawnym?
(Łk 15,11-32)

Spójrz na szablon SyKoMoRa i zobacz, czy widzisz w tej historii naszą strukturę. 

Jeżeli masz już “przerobioną lekcję”, to nie będziesz mieć z tym najmniejszego problemu! 

SyKoMoR uwielbiam dlatego, że nadaje się do tworzenia każdej, dosłownie każdej opowieści. Bibiljnej, życiowej, tej na serio, i tej na żarty, w filmie, w książce, w trakcie prezentacji, prelekcji, w poście na fb i na blogu, w rozmowie kwalifikacyjnej, w employer brandingu, w marketingu, w PR, w team buildingu, w zarządzaniu, w nauczaniu – wszędzie tam, gdzie jest co najmniej dwoje ludzi. Ten, kto opowiada i ten, kto ma go wysłuchać. 
Do końca. Z uwagą i rosnącym zaciekawieniem, fascynacją nawet.

O!, chociażby tak, jak to ma miejsce w opowieściach naszej ulubionej absolwentki MSSB Marzeny Dranki, zwanej Panią Miarką.

Kolejne warsztaty z Miarologii. Na salę Politechniki Krakowskiej wchodzą dzieci, każde inne, każde wyjątkowe, z różnym nastawieniem. Ja, Pani Miarka, mam przekazać dziesięciolatkom podstawowe zasady tworzenia robotów. Zaczynam jak zwykle: uśmiech i pierwsze pytanie: 
– Co to jest maszyna?
Cisza.
– Czy na tej sali jest jakaś maszyna?
Żadnej odpowiedzi.
– A może w domu macie urządzenie, które wykonuje za was jakieś zadania?
Zero reakcji.
Myślę sobie: “Muszę dzieciaki rozruszać”.
– Ja mam córkę w szóstej klasie i ona strasznie narzeka na ciężki tornister.
– Ja też mam ciężki plecak.
– Ja też!
– I ja!
– Może zatem zaprojektujemy maszynę, która poniesie wasze plecaki?
– O tak, to by było super!
– Fajnie!
Przynajmniej kilkoro się odezwało, nie jest źle.
– Jak ta maszyna mogłaby wyglądać?
– Może jak lew? – odezwała się Ada. – On jest silny.
– Musi mieć schowek na piłkę i nie może przemakać, gdy pada! – proponuje Staś.
– Musi mieć gąsienice, bo ja trafiam na błoto, a z przodu lampę, żebym widział kałuże.
No! Wreszcie! Zaczęło się! Dzieciaki rzucają pomysłami, potem same je analizują, odrzucają albo udoskonalają. Wszyscy wyrywają się do odpowiedzi, podskakują, tylko Maks się nie odzywa – jego tata uprzedzał, że syn jest nieśmiały.
Nagle przez uchylone drzwi do sali wchodzi postawny profesor:
– Co to za hałas? Co za wrzaski? Jak pani może na coś takiego pozwalać? Co to w ogóle jest?
Wszyscy znieruchomieli, mnie ręce opadły, tyle starań…, a Maks na to uprzejmie: 
– To jest burza mózgów, proszę pana.

Widzisz tu SyKoMoR? 

Tak szczerze?

Jeśli Ci wcześniej nie mówiłam, żeby się na tym skoncentrować, to obstawiam, że nie widzisz. I bardzo dobrze!

Najfajniejsze w tej strukturze jest właśnie to, że dla Twojego odbiorcy jest… niewidzialna. Jeśli właściwie jej użyjesz, Twój słuchacz nawet jej nie zauważy. Jedyne, co zauważy – to efekt: Twoja opowieść zbyt szybko się skończyła. – Tak się zasłuchał!

Spoiler: Teraz już wiesz, dlaczego moje posty na fb, mimo że są dłuuuugie i mają czasem po kilka tysięcy znaków, są czytane do końca, nawet ten rekordowy na 12 tysięcy znaków. To są też posty, które zbierają najwięcej komentarzy, lajków i udostępnień.

U innych to też tak działa:

Też tak chcesz? Nic nie stoi na przeszkodzie, bo – umówmy się – godzinkę i stówkę to uda Ci się chyba jakoś w ten wakacyjny czas wysupłać, co?

Mocny Zestaw Startowy i… do roboty 🙂

A ja czekam na Twoją SyKoMoRową opowieść na fb grupie Storytelling for Business Success.

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: