To, co jest…


Monika Górska | 18 czerwca 2020

To co jest, jest. A to, co myślisz, że jest, niekoniecznie jest.

Ten rok dla wielu z nas jest wyjątkowo trudny.

Rzeczy pewne, stają się niepewne. To, co do tej pory wydawało się z betonu, zmieniło się nagle w piasek osuwający się pod naporem łakomej fali.

I Ty być może tracisz pracę, poczucie bezpieczeństwa, a może tracisz głowę?

Tracąc, COŚ jednak zyskujesz.

Francuzi mają takie powiedzenie:

„Jamais deux sans trois”. Dosłownie „Nigdy dwa bez trzeciego”, Rosjanie „Boh trojcu lubit”.

My też mamy.

Tylko… może to znaczy coś innego, niż myślisz?

Może po prostu potrzeba trzeciej próby, żeby w niej zastosować lekcję z dwóch poprzednich?

„Do trzech razy sztuka”. Sztuka życia?

Nie wiem, ile Ty masz za sobą w tym roku prób.

Ja z moich nadal liżę rany.

I paradoksalnie, ostatnia nasza wspólna próba z koronawirusem, jest najsłabszą z nich…

Za wcześnie jeszcze, żeby o tym opowiadać.

Ale przeszłam do tej pory wystarczająco dużo prób, podobnie jak bohaterowie moich filmów i reportaży, żeby wiedzieć, że dzięki każdej z nich, nasza Ars Vivendi, wzbogaciła się o jedno ważne przesłanie.

To przesłanie to nic innego, jak jeden, konkretny przepis na dalsze życie, zamknięty w jednym zdaniu.

A sama próba, z przeszkodami, konfliktem i punktem zwrotnym, to wspaniały materiał na opowieść ilustrującą ten przepis na życie.

Od wielu lat dzielę się z Tobą takimi opowieściami – moimi i moich studentów.

W ciągu tych ostatnich tygodni dużo myślałam o tym, jak mam teraz pisać do Ciebie.

Nagle, bardzo wyraźnie, poczułam, że pora coś zmienić. I przypłynęły do mnie te słowa z Ewangelii Janowej “Trzeba, by On wzrastał, a ja żebym się umniejszał”..

Dotarło do mnie, że… to TY teraz masz wzrastać dzięki mocy TWOICH opowieści.

One są w Tobie. Czasem drzemią leniwie, czasem z daleka pomachają Ci ręką. I tylko czekają, żeby wyjść na światło dzienne.

Nadal będziesz Ty, ja i opowieść.

Tylko to nie ja będę Ci teraz opowiadać.

Ale… Ty mi.

I innym wybrańcom, z którymi się Twoją opowieścią postanowisz podzielić.

Co się wtedy stanie? Z Tobą? I z tymi innymi?

Widziałam tę przemianę u setek moich studentów. To tak, jakby w ciemnym pokoju jednym pstryknięciem ktoś zapalił światło.

Godzinami mogłabym Ci o tym opowiadać.

Ale to będą tylko słowa.

Jeśli mogę Cię o to prosić, to zaufaj mi. I po prostu pisz. Zobaczysz, co się stanie!

Jak to zrobimy?

Ale Moniko, ja nie wiem, co mam opowiadać?

Poprowadzę Cię za rękę.

Zaczniemy od tego, że co tydzień podzielę się z Tobą jednym ważnym przesłaniem – przepisem na życie, który odkryłam w momentach moich najcięższych prób. Tych biznesowych i życiowych.

Kiedy je przeczytasz, zamknij na chwilę oczy, wsłuchaj się w siebie i poszukaj w Twojej pamięci wydarzeń, które Ciebie silnie poruszyły.

Może odnajdziesz wśród nich sytuację, którą można by spuentować tym właśnie przesłaniem?

A potem mi o tym opowiedz, jeśli chcesz. W komentarzu lub wyślij w mailu na info@fabrykaopowiesci.pl

Tak po prostu, bez żadnych zobowiązań.

Wchodzisz w to?

Zaczniemy od dzisiaj. Od przesłania, którym zaczęłam ten post.

„To co jest, jest. A to co myślisz, że jest, niekoniecznie jest.”

Ostatnio mój syn Tymoteusz, świeżo upieczony maturzysta, spojrzał na naszą lodówkę, na której wiszą różne “przepisy na życie” i powiedział mi:

– Mamo, to dla mnie jedna z najważniejszych zasad, jakie mi przekazałaś!

Dlatego wybrałam to właśnie przesłanie na początek naszej nowej przygody.

Może i w Tobie to poruszy jakąś czułą strunę?

Zaczynamy?

To co jest, jest. A to, co myślisz, że jest, niekoniecznie jest.

Bez względu na to, jakie sobie wymyślasz na ten temat scenariusze…

Jakie wydarzenie, z bagażu Twoich biznesowych czy życiowych doświadczeń, mogłoby mieć taką puentę?

Teraz to ja będę czekać na Twoją opowieść!

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: