Tak będzie dobrze?


Monika Górska | 13 lutego 2020

W poniedziałek mój syn pisał próbną maturę. Zapytałam go, czy coś powtarzał.

– No pewnie, Mamo.
– A co?
– Będzie dobrze, będzie dobrze!

No, taka odpowiedź nie uspokoi zatroskanej matki! Ani – tym bardziej – zatroskanego klienta który, zanim zostawi u Ciebie pieniądze, musi się upewnić, czy faktycznie jesteś w stanie mu pomóc.

I tu Ci się przyda opowieść o innym zatroskanym kliencie, który do Ciebie przyszedł z problemem, a wyszedł uszczęśliwiony – z rozwiązaniem.

To jedna z najważniejszych, a zarazem najprostszych do napisania opowieści biznesowych, Happy Client Story.

To właśnie ta odmiana opowieści była w moim storytellingowym liście w zeszły wtorek. Kto zgadł?

A dzisiaj jeszcze jeden przykład. Uwielbiam tę opowieść, bo, jak każda dobra opowieść biznesowa, ma podwójne dno 🙂 Napisała ją absolwentka naszej MSSB i współwłaścicielka Bike Multi Sport – Marzanna Gąsior.

„Chcę kupić rower, czy mógłby nam pan doradzić?”. Przed ladą stoi drobna, niewysoka, starsza pani. Tak na oko ma około 70 lat. Towarzyszy jej młody mężczyzna w garniturze.

„Syn nie bardzo zna się na rowerach, a mnie potrzebny jest naprawdę dobry rower” – słowo „dobry” zabrzmiało głośno i zdecydowanie.

Rozpoczynamy wędrówkę po sklepie. Prezentacja rowerów przypomina casting. Klientka słucha uważnie. Mijają długie minuty. Omawiamy kolejny rower i kolejny. „Nie, nie, nie” – kręci głową. Marszczy nos. Wykrzywia usta. Jest poirytowana.

„Bo ja chcę taki rower z silnikiem, ale nie taki, co sam jedzie.” Oddychamy z ulgą. „Mamy taki rower, proszę spojrzeć, to ten srebrno-czarny.” Oczy starszej pani błyszczą. Szeroki uśmiech odejmuje lat.

Zapraszamy do próbnej jazdy. Już na pierwszy rzut oka widać, że rower jest za duży. „Proszę się nie martwić. Już zamawiamy właściwy rozmiar. Jeszcze tylko pani numer telefonu”. Klientka recytuje z pamięci dziewięć cyfr. „Proszę dopisać moje imię: Ania”.

Mijają dwa miesiące. Pani Ania przyjeżdża na pierwszy przegląd gwarancyjny. Rower dostaje się w ręce samego szefa.

Szef-Marek zapina rower w stojak. Uważnie przygląda się zębatkom, mierzy łańcuch, sprawdza opony. „Jak to możliwe? W tak krótkim czasie?” cicho szepce. „Musimy wymienić cały napęd. Jest bardzo zużyty.” Kręci kołem i wodzi palcem po bieżniku. Marsowa twarz. Jakaś myśl nie daje mu spokoju.

Nagle podnosi głowę: „Pani Aniu, jak daleko pani jeździ?”

Nazwy miejscowości, miejsca, gdzie Pani Ania ładuje dodatkowe baterie, czas, jaki spędza na rowerze.

Im więcej Pani Ania mówi, tym oczy Marka stają się coraz większe i coraz bardziej okrągłe. Nie dowierza.

I nagle wszystkie puzzle znajdują swoje miejsce.

„Jeżdżę codziennie. Mam dwie baterie na zmianę. Wiem, mniej więcej, kiedy się rozładują. Staję wtedy na stacji benzynowej, robię sobie przerwę i podłączam baterie do prądu.

Czasami noc mnie zastanie na rowerze. Dobrze, że dobrał mi Pan takie mocne światła. Mąż mniej się denerwuje. Ale tak dokładnie nie powiem, ile to kilometrów, nie liczę. Mam bardzo dobry rower, dzięki panu.”

Marek uśmiecha się i nagle mówi: „Pani Aniu, czy zgodzi się pani, żebyśmy zamontowali pani licznik? W prezencie od firmy. Będzie pani wiedziała, ile kilometrów jeszcze do domu, jak długo będzie żyła bateria. I nie będzie musiała pani jeździć nocą.”

„Och, bardzo dziękuję! Za takiego… Anioła Stróża.”

Pani Ania przejeżdża około 3 000 km w miesiącu. Codziennie w siodełku spędza ok. 7 godzin. Dumnie podnosi głowę. Liczby na liczniku nie kłamią. Odkąd kupiła u nas rower z elektrycznym wspomaganiem 4 razy objechała równik.

Dla nas Pani Ania, siedemdziesięciolatka, jest w czołówce wszystkich pozytywnie zakręconych na rower. Pasja nie liczy lat.”

Jeśli masz choć jednego zadowolonego klienta i chcesz mieć kolejnych, zamiast zapewniać “Będzie dobrze, będzie dobrze”, opowiedz jego historię.

– Tobie łatwo mówić, Monika, bo Ty opowieści masz we krwi, ale skąd ja mam wiedzieć, jak to się robi?

– A co, gdybym Cię tego nauczyła? Nie tylko pokazała, jak to się robi, ale faktycznie dała Ci przestrzeń i motywację, żeby stworzyć Twoją opowieść o zadowolonym kliencie? I gdyby była gotowa do użytku już na początku marca?

Będzie dobrze?

W kolejnym wpisie dowiesz się, jak zacząć.

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: