Słyszysz ten trzask zapałki?

Monika Górska | 19 grudnia 2025
Słyszysz ten trzask zapałki? Widzisz, jak zapala się świeca?
To nasz trzeci tydzień Adwentu. I trzeci tydzień budowania mostów. Dwa przęsła już stoją. Przęsło pojednania i przebaczenia. Przęsło jedności i braterstwa.
Jak Ci idzie z budowaniem? Ufam, że nawet jeśli jeszcze nie wszystko stoi na stabilnym podłożu, to zamysł Architekta i Twoja dobra wola już są w ruchu.
Dziś budujemy trzecie przęsło. Przęsło pokoju.
Czyli właściwie nie robimy niczego nowego. Bo pokój, z greckiego eirēnē, znaczy: jednoczyć, bratać, scalać.
Powiedz, co Cię budzi nad ranem? Kiedy wracasz ze snów do ciepłego łóżka, przekładasz głowę na poduszce, może otwierasz oczy.
Co jest w Twojej głowie? Łagodne kołysanie serotoniny? Nagły przypływ adrenaliny? A może odpływ kortyzolu? Pokój czy nie-pokój?
I czym dla Ciebie jest pokój?
Moje poranki bywają trudne. Mój przyjaciel Hashimoto sprawia, że często budzę się tak samo zmęczona, jak zasypiam. Kortyzol najwyraźniej robi sobie ode mnie wakacje. Nastrój kiepski, łzy przychodzą same, jacuzzi użalania się nad sobą. Trudno w takim stanie o pokój.
Wtedy powtarzam sobie: to tylko chemia. Stan mojego mózgu. Całym wysiłkiem woli staram się temu nie ulegać. Bo prawdziwy pokój jest gdzie indziej.
Pokój to może być jakiś BRAK. Czegoś nam niedostaje, wiec jest w nas nie-pokój. Dziś na roratach, jak w każdej mszy świętej, modliliśmy się, żebyśmy byli bezpieczni od wszelkiego zamętu. Żeby nic, a raczej nikt, nie mącił naszych myśli i uczuć. Wtedy jest we mnie pokój.
A z drugiej strony pokój to PEŁNIA. Kiedy Jezus witał ludzi słowami „Pokój wam”, mówił shalom. A shalom to po hebrajsku dobrostan, spełnienie, życie, w którym niczego nie brakuje.
I jeszcze jedno zdanie, które bardzo mnie trzyma w ryzach, gdy serce zaczyna się niepokoić. Z czternastego rozdziału Ewangelii Jana, ukochanego przez moją ciocię karmelitankę – Dziunię, s. Hedwigę Popiel.
Pokój zostawiam wam, pokój mój wam daję. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka!
Dziś na roratach, i potem przed Najświętszym Sakramentem, modliłam się za Ciebie właśnie o taki pokój. Pokój nie z tego świata. Pokój bez lęku.
Bo pokój Jezusa to chyba taki pokój, w którym może brakować wszystkiego. Ale NIE MA ZAMĘTU. Nawet gdy nie mam pracy, pieniędzy, zdrowia albo bliskiej osoby obok, mam już wszystko, co potrzebne do pełni.
Najważniejsze w życiu, jak mówiła moja mama, jest życie. Takie zdanie też jest na jej grobie. A obok drugie, z Ewangelii św. Jana: „Nie ma jej tu”.
Pełnia życia to nie życie po życiu. Ale życie teraz i życie potem, razem wzięte. Jak awers i rewers tej samej monety. Jak okładka i strony tej samej księgi. Za ten pokój Jezus zapłacił swoim życiem. Więc naprawdę nie mam się czego bać.
Tylko jak w tym trzecim tygodniu ten pokój rozniecić?
Od jednej zapałki naraz. Może od pytania: co mi zabiera pokój? Co we mnie naciska spust? Co jest tym wyzwalaczem, który zamiast rozpalać ogień pokoju, gasi go jak chlust wody z sykiem gaszący rozżarzone węgle?
Nie wiem, jak jest u Ciebie, ale ja niedawno odkryłam, że u mnie to bodziec całkiem banalny. A jednocześnie tak tragiczny w skutkach.
Presja czasu. Pośpiech.
I nagle ta kochająca Monika pruje się, jak robiony na drutach sweter, z którego ktoś wyciąga jeden drut. To, co było już piękne i prawie skończone, odsłania supły i dziury.
Tu coś powiem bezmyślnie. Tu odburknę. Tu kogoś zranię. Czegoś nie zrobię. Kogoś nie zauważę.
I pokój się rozsypuje.
Nie chcę już tak. Zwłaszcza teraz, tydzień przed świętami, kiedy mój kołowrotek kręci się coraz szybciej. I nic wokół nie zapowiada jeszcze, że już za chwilę będzie ta Cicha noc, święta noc, niosąca ludziom pokój. A wręcz przeciwnie!
Pamiętam radę, którą Artur Żmijewski dawał młodym aktorom:
– Jeśli masz do przeczytania długi tekst i nie chcesz, żeby ludziom się nie dłużyło, czytaj go wolniej.
A co, gdybyśmy Ty i ja, na tej ostatniej prostej przed Bożym Narodzeniem zadbali wspólnie o jedną rzecz. Nie chodzi o jakąś wielką rewolucję. Raczej o małą wierność.
Kiedy poczujemy w sobie to uderzenie pośpiechu, zróbmy jeden ruch wolniej. Jedno słowo powiedzmy łagodniej. Jedną decyzję wybierzmy bardziej z miłości niż z lęku.
To będzie ta jedna zapałka. Od niej zaczyna się ogień. Przęsło pokoju.
A – już za kilka dni – nasze ostatnie przęsło. Miłości.
Bez nich nasz most do drugiego człowieka będzie tylko atrapą. I żadna choinka, pierniki, kolędy i nawet żłóbek nie pomogą.
A… i tym razem jeszcze lokowanie produktu 🙂 A raczej troska, żeby Twoje książki, czy kalendarz dotarła do Ciebie na pewno jeszcze przed świętami. Nasz magazyn obiecuje, że jeśli zamówisz do poniedziałku, 22.12 godz. 13, paczki powinny do Ciebie dojść. Ale moim zdaniem, to już ryzyko. Zwłaszcza patrząc, co się dzieje w naszym magazynie. Książki topnieją w tempie ekspresowym, a w drukarni powiedzieli, że niestety nie dadzą rady zrobić już przed Nowym Rokiem dodruku.
Tak, że może się okazać, że na naszej stronie zostaną już tylko audiobooki i e-booki.
Ale to i tak będzie piękny prezent 🙂
