Słowa czulsze od dłoni…


Monika Górska | 15 stycznia 2015

Joasia Neczajewska z naszej storytellingowej braci napisała do mnie ostatnio coś, co mnie bardzo ucieszyło.

„Złapałam się dzisiaj na tym, że zaczynam rozmawiać z Twoimi listami – i to wcale nie tylko w głowie, ale i na głos… Próbując dociec skąd się to wzięło doszłam do wniosku, że chodzi o słowa.

Zawsze byłam wielbicielką słów; kiedy tylko lepiej nauczyłam się czytać i pisać, a potem składać jedno z drugim – szybko odkryłam, że inwersja w zdaniu może zdziałać cuda…

Słowa są mantrą; są lekarstwem i motywacją, plastrem oraz kopem: osuszają łzy i potrafią je na powrót wywołać. Słowa są magią”.

Podobnie pisze o słowach mistrz opowieści Anthony de Mello. Pamiętam, że jego książka Przebudzenie, rzeczywiście mnie obudziła. Byłam wtedy jeszcze studentką polonistyki.

„Doskonale wyraził to Mark Twain, kiedy pisał: „Było tak zimno, że gdyby termometr był o cal dłuższy, zamarzlibyśmy na śmierć”.
Zamarzamy na śmierć z powodu słów. To nie zimno ma znaczenie, ale termometr. To nie rzeczywistość ma znaczenie, ale to co ty sam sobie na jej temat mówisz.

Słyszałem świetną anegdotkę o pewnym fińskim farmerze*. Kiedy przesuwano granicę rosyjsko-fińską farmer ten musiał podjąć decyzję, czy chce mieszkać w Rosji czy w Finlandii. Po dłuższym namyśle powiedział, że chce mieszkać w Finlandii, nie chciał jednak urazić rosyjskich urzędników. Przyszli oni do niego z pytaniem, dlaczego zdecydował się na pobyt w Finlandii. Farmer odpowiedział:
– Zawsze chciałem mieszkać na ziemi rosyjskiej, ale w moim wieku nie zdołałbym przeżyć następnej srogiej rosyjskiej zimy.

Rosja i Finlandia są jedynie słowami lub pojęciami, ale nie w oczach tych ludzi, nie w oczach zwariowanych istot ludzkich. Prawie nigdy nie patrzymy na rzeczywistość.

Pewien guru usiłował wyjaśnić jakiemuś audytorium, że ludzie silniej niż na rzeczywistość reagują na słowa. Żyją wręcz słowami, żywią się nimi. Jakiś mężczyzna wstał i zaprotestował:
– Nie zgadzam się z tym, że słowa wywierają na nas aż taki wielki wpływ. Na co guru odparł:
– Siadaj, skurwysynie! Zsiniały ze złości mężczyzna wykrzyknął:
– I to pan nazywa siebie osobą oświecona, guru, mistrzem, powinien pan się wstydzić! Na co guru odparł:
– Proszę mi wybaczyć, sir. Poniosło mnie. Naprawdę, Proszę o wybaczenie. To nie było zamierzone. Przepraszam.
Mężczyzna w końcu się uspokoił. Wówczas guru powiedział:
– Wystarczyły dwa słowa, aby wywołać w panu burzę i kilka słów, by pana uspokoić. Prawda?

Słowa, słowa, słowa. Autostrady emocji. Jak się rozpędzisz, trudno zjechać. Ale co szybciej doprowadzi Cię do celu…

 
*Anegdota o farmerze pochodzi z książki “Przebudzenie” autorstwa Anthony de Mello.

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: