Sawubona!

Monika Górska | 14 sierpnia 2026
List storytellingowy, który czytasz w tym poście, napisałam 28.04.2020 r.
Publikuję go ponownie, bo czasem dobrze jest zatrzymać się i popatrzeć na drogę, którą się szło. Te archiwalne listy to kamienie milowe, które dziś wyznaczają trasę: od tego, kim byłam, do tego, kim jestem dzisiaj.
Przez lata te teksty uczyły budować opowieści biznesowe. Potem, ku mojemu zaskoczeniu, skręciły głębiej – w stronę prawdy i zaufania. Razem z Anią wybrałyśmy z ostatnich 13 lat te listy, które najlepiej pokazują naszą wspólną drogę. Zapraszam Cię do tej lektury – może odnajdziesz w niej także siebie z tamtego czasu?
Sawubona!
To właśnie znaczy SAWUBONA. Tak witają się ludzie w plemieniu Zulu w południowej Afryce.
Jeśli mnie tak powitasz, odpowiem Ci SHIKOBA. To znaczy: Jestem dla Ciebie.
I to jest prawda 🙂 Dlatego piszę do Ciebie już od wielu lat.
Zulusi wierzą, że ludzie istnieją tylko wtedy, gdy inni ich widzą i akceptują. To społeczność tworzy człowieka.
A Ty jak myślisz?
Tę historię opowiedział mi ostatnio Grzegorz Turniak, arcymistrz networkingu, zarówno w realu jak i na LinkedInie. Grzegorz przekonał mnie jak niesamowicie można ze sobą w tej sieci współpracować i się wzajemnie wspierać.
Jaka się przy tym rodzi synergia!
Nie muszę Ci mówić, jak dobrze sprawdzają się tam opowieści!
Muszę?
To posłuchaj naszego absolwenta Storytellingowego Programu Sprzedaży – Marka.

A Ty masz już swój profil na LinkedInie i czy tam działasz? Miło by mi było Cię tam spotkać.
Jeśli jeszcze tam nie bywasz, to bez względu na branżę, najwyższa pora, żeby teraz dać się tam zobaczyć.
A może masz swój profil, ale w ogóle go nie uprawiasz?
To dedykuję Ci opowieść Kasi, naszej studentki Mistrzowskiej Szkoły Storytellingu Biznesowego, którą przysłała mi po naszym drugim coachingu, i którą z ogromnym wzruszeniem przeczytałam.
“Nazywałam się Grabarz. Katarzyna Grabarz. To było moje panieńskie nazwisko. Byłam specjalistką od grzebania… swoich marzeń. Pochowałam je do pudełek, zeszytów, notatników, szafek w biurku. Mimo, że trzy lata temu zmieniłam nazwisko, nie zmieniłam specjalizacji. Jednak wczoraj coś się wydarzyło. Ktoś wyłuskał mnie jak nasionko fasoli. Z takiego zapomnianego, zakurzonego krzaka. Ktoś położył mnie na dłoni i powiedział:
– Nasionko, widzę Cię. Jest w tobie potencjał. Masz w sobie ogromną siłę, by kiełkować!
Od wczoraj wszystkie moje marzenia zaczęły pukać w wieka pudełek i szafek. Zaczęły domagać się światła uwagi.
Wczoraj wezwałaś mnie po imieniu.”
Mam dla Ciebie jeszcze jedną opowieść o sianiu. Z przesłaniem! 🙂
Pewien rolnik, którego kukurydza zawsze dostawała pierwszą nagrodę na targu stanowym, miał ciekawy zwyczaj. Zawsze dzielił się swoim najlepszym ziarnem ze wszystkimi rolnikami w okolicy. Nikt nie mógł zrozumieć dlaczego to robi i to w dodatku za darmo!
– Dlaczego to robisz? – Ktoś w końcu nie wytrzymał i zapytał go.
Rolnik uśmiechnął się. – Dlaczego? Przecież to jest w moim własnym interesie. Wiatr zdmuchuje pyłek i niesie go z pola na pole. Więc, jeśli moi sąsiedzi uprawiają kukurydzę gorszej jakości, przekrzyżowanie obniża jakość mojej.
A jak wszyscy będziemy siać najlepszą z najlepszych, to wszyscy będziemy mieć najlepsze plony.
Możesz zobaczyć, jak sprawdziła się ta opowieść na moim profilu LinkedIn. Znajdziesz ją TUTAJ.
Zobaczmy się. Poczujmy naszą wspólną moc. I MOC naszych opowieści.
Bądźmy dla siebie.
~ Ten storytellingowy list pisałam 28.04.2020 r. Piszę go co wtorek od 13 lat. Jeśli go czytasz, to cieszę się, że jesteś w naszym gronie ludzi kochających opowieści. A jeśli nie, to tu możesz do nas dołączyć. Będziesz wtedy jedną z pierwszych osób, która dostanie mój list 👉 https://fabrykaopowiesci.pl/zapis-na-list
PS
Miało być tak pięknie… Jestem już w Bieszczadach i myślałam, że kolejne tygodnie spędzę na pisaniu książki, ale zamiast tego od kilku tygodni walczę z bólem, bo wypadł mi dysk.
Napisz mi Sawubona, a ja w mojej modlitwie odpowiem Ci Shikoba. I też proszę Cię o modlitwę. Jeśli Bóg pozwoli, może 23 sierpnia zobaczymy się na spotkaniu autorskim w Rowach.
