Przemienisz uszy człowieka w oczy?


Monika Górska | 26 października 2017

Kiedy jeszcze pracowałam w TVP, mój operator Krzysiek opowiedział mi dowcip o Polaku z Siemiatycz, który wyjechał do Londynu na budowę i zabrakło mu narzędzi.

Idzie więc do sklepu i mówi:
– Poproszę PIŁKĘ.
Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową.
– PI-ŁKĘ!
Bez efektu. kolega po chwili namysłu bierze z półki piłkę, pokazuje na nią i mówi:
– BO-NIEK! PLA-TINI! RO-NAL-DO!
Sprzedawca:
-Oh, yes, football!
Polak na to:
– Tak, piłka! Dobra, Anglik, a teraz uważaj. Powiem wolno i wyraźnie: Piłka DO ME-TA-LU!

Wkurza Cię czasem, że mówisz, mówisz i mówisz, ale nie widzisz oznak, że ktoś Cię naprawdę usłyszał? Zaczynasz więc jeszcze raz. Co gorsza – Twój rozmówca również powtarza od nowa to, co już usłyszałeś.

Każdy z nas żyje w swoim świecie przekonań, wierzeń, sensów.

Nawet, kiedy bardzo się staramy, nasza komunikacja kuleje. Co dopiero, kiedy znajdujemy się po przeciwnych stronach słownej barykady.

Dobra wiadomość jest taka, że jest super narzędzie, dzięki któremu zaoszczędzisz sporo frustracji i czasu.

To metafora – czyli komunikacja na skróty. Zamiast wielu wyrazów wystarczy użyć kilku słów, które wyczarują w umyśle słuchacza obraz, uruchamiający powódź skojarzeń.

Jeśli czegoś nie widzę, to nie rozumiem. Trudno uwierzyć, że powiedział te słowa ktoś, dla kogo prawa fizyki, w przeciwieństwie do mnie, nie były piętą Achillesową.

Wieki przed Einsteinem także Arystoteles uważał, że zdecydowanie największą z zalet jest być mistrzem metafory.

Bo najlepszym mówcą jest ten, kto potrafi przemienić uszy człowieka w oczy!

Jeśli uważasz, że szukanie metafory nie jest dla Ciebie, bo wolisz konkret od poezji, przypomnij sobie, kiedy ostatnio mówiłeś o czymś, że jest jak czarna magia, albo, że czułeś się jak piąte koło u wozu. A może wreszcie przelała się czara goryczy, dotarłeś do ściany, a wracając do domu samochodem trąbiłeś na kierowców wołając: Ty baranie jeden!

Na szczęście wyobraźnię można trenować. W kolejnych wpisach znajdziesz wskazówki, jak tworzyć metafory, które mogą służyć jako Twoja wizytówka albo pomogą przekonać kogoś, by zapłacił… powiedzmy 1,2 miliarda dolarów na projekt, mogący uratować pracowników bankrutującej firmy. Dowiesz się, jak uniknąć pułapek złych metafor i gdzie szukać dobrych przykładów.

Umówmy się tylko, że każdy przykład wykorzystasz, jako wyzwanie i stworzysz własną metaforę, a potem wypróbujesz ją przekonując rozmówcę do Twojej racji.

Gotów?

Wyzwanie pierwsze, na rozgrzewkę:

Co łączy słowa: plastelina, ciasto, umysł?

Co tu nie pasuje: Golf, tenis, pływanie, narty?

Dokończ zdanie:
W tym momencie czułem się tak szczęśliwy, jak:

  1. Dziecko, które…
  2. Naukowiec, który…
  3. Projektant, który…

Przykład: jak małżeństwo, które właśnie spłaciło ostatnią ratę kredytu.

Albo szczęśliwa jak prelegentka konferencji I love Marketing po entuzjastycznie przyjętym wystąpieniu! 🙂

Podziel się tym wpisem:
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: