Przeczytaj jeśli jesteś perfekcjonistą


Monika Górska | 18 maja 2018

Nie da się napisać i wydać książki w 40 dni. Tak podpowiada zdrowy rozsądek. Jasne. Lepiej go słuchać. Ale nie zawsze.

Bo zdrowy rozsądek czasem się myli. Zwłaszcza, jeśli w grę wchodzą pasje i… marzenia.
I wtedy największa perfekcjonistka może napisać najbardziej nieperfekcyjną książkę na świecie. Pełną błędów – i tych językowych i tych życiowych.

Nikt nie wierzył, że mi się uda to zrobić w rekordowym czasie. Poprzednią książkę pisałam 20 lat. Nawet ja sama momentami w to nie wierzyłam.

Ale są takie książki, których po prostu nie można nie napisać.

Zaczyna się tak…

Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia.* Idziesz za tą nutką szaleństwa… nie wiesz, co tak naprawdę Cię czeka za rogiem. Spełniasz swoje marzenie i może nawet nie wiesz, że właśnie dałeś sobie szansę, żeby marzenie spełniło Ciebie. To była najważniejsza lekcja od Wielkiego Kanionu. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że wszystkie głupoty, które zrobiłam po drodze, staną się wkrótce najbardziej niecodzienną i nieocenioną lekcją życia.

Już jako dziesięciolatka myślałam sobie, że trzeba mieć marzenia, żeby dać Bogu szansę, by je pomógł nam spełnić. I ja sama też uwielbiałam spełniać marzenia innych. Pamiętam tę radość, jak za wszystkie moje oszczędności kupiłam mojej przyjaciółce flet, bo bardzo chciała się nauczyć grać. Chyba cieszyłam się jeszcze bardziej od niej. Dzisiaj, kiedy już z pięćdziesiątką na karku (ależ to cudowne uczucie, nareszcie może dojrzeję!) patrzę wstecz, to chyba wszystkie moje marzenia się spełniły… No, może oprócz tego jednego… może dwóch…

Ale jak mi ktoś ostatnio mądrze powiedział:

– Monika, jeśli to twoje marzenie się dotąd nie spełniło, to czy ty naprawdę o tym marzysz?

Czasami tak bywa, że wystarczy Ci kilka minut na podjęcie decyzji. Albo marzenie spełnia się samo, bez Twojego wysiłku. Błysk i nagle jest. Dane. Ale też myślę, że marzenia, są nam także zadane. Że to jest tak, że najpierw trzeba trochę popchnąć tę kulkę śnieżną, a ona już potem się sama toczy.

Dokładnie 3 lata temu opowiadałam o tym, pod magicznym adresem mojego dzieciństwa… Myśliwiecka 3-5-7. Jak ja marzyłam, żeby kiedyś tam poszwędać się po korytarzach, nieoczekiwanie wpaść na Marka Niedźwieckiego albo usłyszeć zza uchylonych drzwi uśmiechający się głos Piotra Kaczkowskiego i wreszcie zobaczyć, jak wygląda. Spóźniłam się o pół roku.

Kochana Trójka i niezwykłe spotkanie przy mikrofonie z Grażyną Dobroń, dziennikarką, której słowa leczą dusze i ciała.

Chcesz posłuchać naszej krótkiej rozmowy i na moment zejść 70 milionów lat w dół, do Wielkiego Kanionu?

 

 

A jeśli marzysz o tym, żeby móc przeczytać najbardziej nieperfekcyjną książkę na świecie, napisaną przez anonimową perfekcjonistkę, to tutaj możesz spełnić swoje marzenie >> https://monikagorska.com/moje-ksiazki

 

*Nawet Jakub B. Bączek powtarza to za mną, a ja… za paroma innymi mądrymi ludźmi.

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: