Kto pozna się na Twojej wartości?


Monika Górska | 14 grudnia 2017

Co robisz, kiedy ktoś, na kim Ci bardzo zależy i któremu oddawałeś tyle swojego czasu i serca, niespodziewanie odwraca się do Ciebie plecami?

Kiedy nagle przestaje widzieć Ciebie, a zaczyna widzieć siebie?

Kiedy zaczyna sobie na Twój temat opowiadać opowieść, która jest projekcją jego własnych lęków, przekonań i zranień?

Co wtedy?
Wycofujesz się czy atakujesz? Milczysz? Płaczesz? Krzyczysz? Nie możesz spać? Złościsz się? Nie możesz w to uwierzyć? Nie rozumiesz?

Ogrania Cię poczucie totalnej bezsiły i tracisz wiarę w ludzi? Albo w siebie?

Wtedy przyjdzie Ci na ratunek opowieść.

Na przykład ta o pierścieniu, z tradycji sefardyjskiej.

– Przychodzę mistrzu, bo czuję się tak mało dowartościowany, że nic mi się nie chce robić. Tyle robię, a słyszę, że do niczego się nie nadaję, że nic mi nie wychodzi dobrze, że jestem niezdarny i głupi. Co mam zrobić, żeby się zmienić? Co mam robić, żeby mnie szanowali?

Mistrz, nie patrząc na niego, powiedział:
– Bardzo mi przykro, młodzieńcze. Nie mogę Ci pomóc, bo najpierw muszę rozwikłać własny problem. Chyba, że później… I po przerwie dodał:
– Gdybyś zechciał mi pomóc, mógłbym rozwiązać ten problem o wiele szybciej i wtedy spróbowałbym pomóc tobie.
– Wspaniale, mistrzu – wyjąkał młodzieniec, ponownie czując niedowartościowanie z powodu odsunięcia jego potrzeb na dalszy plan.

Mistrz ściągnąwszy pierścionek z małego palca lewej dłoni, podał go młodzieńcowi mówiąc:
– Weź konia, który czeka na zewnątrz, i pojedź na targ. Mam do spłacenia dług, więc muszę sprzedać ten pierścionek. Ważne jest, abyś dostał za niego możliwie jak najwięcej. Tylko nie przyjmuj zapłaty poniżej jednego dukata. Jedź i wracaj szybko z pieniędzmi.

Młodzieniec wziął pierścionek i pojechał.
Na targu od razu zaczął oferować klejnot handlarzom, którzy patrzyli na niego z zainteresowaniem dopóty, dopóki nie zażądał ceny.

Kiedy tylko usłyszeli, że chce za pierścionek dukata, wybuchali śmiechem, niektórzy odchodzili i jedynie pewien starzec był na tyle miły, że zechciał mu wyjaśnić, że jeden dukat miał o wiele większą wartość niż jego pierścionek.

Ktoś inny chcąc mu pomóc, zaoferował jednego srebrnika i miedziane naczynie, jednak młodzieniec, pomny pouczeń mędrca, nie przyjął oferowanej zapłaty. Zaproponował sprzedaż pierścionka chyba ponad setce kupców, ale na nic.
Przygnębiony swoim niepowodzeniem wsiadł na konia i odjechał. Ileż by dał za to, aby móc ofiarować mędrcowi zapłatą i uwolnić go od jego zmartwienia, a tym samym otrzymać radę i pomoc dla siebie.

Wszedł do środka.
– Mistrzu – powiedział – przykro mi. Nie zdołałem uzyskać żądanej przez ciebie zapłaty. Najwięcej, co mi oferowano, nie przekraczało wartości dwóch czy trzech srebrników, ale przecież nie mogłem nikogo oszukać i mówić, że pierścionek wart jest więcej.

– To, co powiedziałeś, jest bardzo ważne, młody przyjacielu – odparł mędrzec, uśmiechając się.
– Najpierw musimy poznać prawdziwą wartość pierścionka. Wsiądź jeszcze raz na konia i pojedź do jubilera. Kto lepiej niż on będzie wiedział? Powiedz, że chcesz sprzedać ten pierścionek, i zapytaj go, ile zapłaci. Ale nie zważaj na jego propozycję kupna. Wróć z moim pierścionkiem.

Młodzieniec dosiadł konia i pojechał. Jubiler badał klejnot w świetle lampy oliwnej, patrzył na niego przez lupę, ważył go i na końcu powiedział:
– Chłopcze, powiedz mistrzowi, że jeżeli zależy mu na tym, abym od razu kupił pierścionek, nie mogę dać mu więcej jak pięćdziesiąt osiem dukatów.
– Pięćdziesiąt osiem dukatów?! – wykrzyknął młodzieniec.
– Tak – odpowiedział jubiler.
– Wiem, że z czasem moglibyśmy dostać za niego około siedemdziesięciu dukatów, ale jeśli to pilne… Radość młodzieńca była tak wielka, że pragnął jak najprędzej wrócić do mistrza, aby podzielić się z nim dobrą nowiną.

– Siadaj – powiedział mędrzec, wysłuchawszy go najpierw uważnie. – Ty również jesteś jak pierścionek: jesteś skarbem, cennym i jedynym w swoim rodzaju. Twoją wartość może oszacować tylko prawdziwy ekspert. Dlaczego wymagasz od życia, aby twa prawdziwą wartość odkrył obojętnie kto?

I mówiąc te słowa, ponownie nasunął pierścionek na mały palec lewej dłoni.

A na ile Ty sam wyceniasz swoją wartość?

Ile byś sobie dał – trzy srebrniki czy 70 dukatów?

A ile chcesz, żeby Ci zapłacili Twoi klienci?

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: