Opowieścią można dotknąć, czulej niż dłońmi


Monika Górska | 10 sierpnia 2017

To dziś.

Za chwilę przeczytasz jedną z opowieści, napisaną przez Ziemowita Sosińskiego. Ta opowieść to uwertura do trzech opowieści, które sprzedają. Postanowiłam Ci je zaprezentować, byś sam mógł doświadczyć, jak działa storytelling i co robią studenci mojej Mistrzowskiej Szkoły Storytellingu Biznesowego. Nawet w czasie wakacji 🙂

To pierwsza opowieść, którą piszą. Temat jest dowolny, ale są dwa warunki. Pierwszy – opowieść nie może przekroczyć 1500 znaków (ze spacjami, tak, tak, niestety), drugi – do jej tworzenia ma być użyte moje najprostsze na świecie narzędzie do tworzenia porywających opowieści: SyKoMoRTM

Zostawię Cię z nią teraz sam na sam, bez żadnego komentarza. Sprawdź, jakie budzi w Tobie emocje?

Jest rok 1985. Mam 12 lat, za wielkie spodenki piłkarskie i pędzę lewym skrzydłem po klubowym boisku. Przy linii bocznej stoi ON. Mój Trener, mój Tata, mój Bohater. Piękny i niedościgniony wzór.

Dośrodkowuje piłkę w pole karne. Bramkarz skacze wysoko do góry i piłka jest jego… Gola nie ma, ale On kiwa głową z uznaniem. Chyba to był dobry rajd. Duma mnie rozpiera. Jestem szczęśliwy.

Pięć lat później. Warszawa. Szpital na Szaserów. Podchodzę do szyby, za którą stoi On. Jest tam też łóżko, jakaś aparatura i duża medyczna lampa. Ponuro to wygląda. Ta szklana klatka to konieczność po przeszczepie szpiku. Obaj mamy nadzieję. Wierzymy. Dotykamy się bezdotykowo. Tylko tak możemy na razie. Tata unosi kciuk w górę – będzie dobrze.

To był nasz ostatni dotyk – bez dotyku. Umarł, a wraz z nim moja pewność siebie. W zasadzie ja też umarłem. Jestem pusty w środku. Nic nie ma. Nic nie czuję.

Jest rok 2016. Siedzimy na tarasie w ogrodzie zimowym. Mój 12-letni syn przykłada dłoń do szyby z drugiej strony. Żartuje ze mną. Chce żebym go dotknął… tak bezdotykowo. Blednę w ułamku sekundy. Widzę to wszystko ponownie. Lampę, łóżko, Tatę.

Łapię synka z drugiej strony szyby i mocno przytulam. Chyba już jest dobrze. Śmiejemy się i przewracamy na trawę.

Minęło 26 lat. Jestem znowu szczęśliwy.

Sykomor - storytellingowe narzędzie Moniki Górskiej - eksperta storytellingu biznesowego

 

Jeśli masz ochotę na więcej, to przeczytaj jeszcze opowieść Izy Kuzyszyn, za którą, podobnie jak Ziemowit, dostała naszego storytellingowego Oskara. Znajdziesz tu i SyKoMoRTM i mocne przesłanie. Czyli intencję, cel, dla którego tworzymy każdą opowieść.

Tutaj limit znaków był większy 🙂 3500. Niektórzy skracali aż po trzy razy! Najpierw płakali, przeklinali i targowali się o każdy znak. A potem… dziękowali za świetne ćwiczenie 🙂

Synu mój kochany, zapamiętaj dobrze, właśnie teraz, kiedy masz piętnaście lat, zapamiętaj to, co lubisz robić najbardziej, co pochłania Cię tak, że palisz światło w swoim pokoju długo po tym, jak mówię „Idź spać”.

Zapamiętaj to na wypadek, gdyby ktoś próbował to podważyć.

Wiesz, że kiedyś nie zdałam matury? Tak, nie zdałam matury z języka polskiego. Czy byłam załamana? Bardzo. Nie wiedziałam wtedy, że to odbierze mi pewność siebie na wiele długich lat. A potem nie podejrzewałam, że znów polubię pisanie i to sprawi, że znów zaufam sobie.

Kiedyś lubiłam pisać, tak jak Ty. Pisanie było takie moje, potrzebowałam tego. Byłam dobra z polskiego, a na lekcjach historii dostawałam piątki z plusem za liczne rozprawki i eseje. Moja polonistka była trudna do rozgryzienia, głośna i nieprzewidywalna. Wolałam się nie wychylać. Przed maturą wpadła na pomysł, że kupi wszystkim takie same długopisy. Sobie też i obiecała wspierać, gdyby coś… Wiesz, że kiedyś matury były sprawdzane przez tych samych nauczycieli, którzy Cię uczyli?

Podobno zrobiłam 7 błędów ortograficznych. Podobno, bo nigdy nie mogłam w to uwierzyć, bo też nigdy przedtem nie robiłam błędów. Ale za to potem robiłam ich dużo.

Zdałam maturę rok później. Sprowadzona do parteru, nie spieszyłam się z wyborem studiów. Pracowałam kilka lat z przyjacielem, nauczyłam się składania książek i typografia do dziś mnie fascynuje.

Opowiadałam Ci kiedyś o idealnie złożonej kartce papieru, że trzeba zmrużyć oczy i jak zobaczysz szary prostokątny kształt, bez dziur, to będzie to. Pamiętasz?

Po kilku latach zdałam egzaminy na upragnione studia projektowe. Każdy centymetr mojego ciała był szczęśliwy i byłam dumna jak nigdy. Tylko w myślach ta niepewność – czy sobie poradzę?

W połowie studiów zaczęłam już pracować, najpierw jako projektant, stworzyłam nawet z koleżanką firmę. Byłyśmy na targach w Londynie i miałyśmy też swoje 5 minut w światowej prasie.

Potem byłam coraz bliżej grafiki, ilustracji, komunikacji wizualnej. Od ludzi słyszałam, że jestem dobra w tym, co robię. Trochę czułam, że jestem i trochę nie czułam. Nie wiedzieć skąd brały się te wieczne wątpliwości.

Kiedy już w myślach wybiegałam w przyszłość, robiłam plany na nową pracę, projekt, kiedy brałam już zamach ręką… wtedy przychodziły te myśli, które sprawiają, że wszystkiemu zaprzeczasz. Jak mogłaś myśleć, że podołasz? Nie dałabyś rady.

I wtedy na warsztatach PR, spotkałam Panią Kasię. To było w czasach kiedy Facebook i Twitter w Polsce dopiero raczkowały. Pani Kasia była wtedy szychą w największej agencji PR w Polsce. Zwróciła na mnie uwagę, bo prowadziłam już wtedy Twittera. Po warsztatach napisała do mnie, że powinnam pójść dalej za tym pisaniem. Dalej czyli gdzie?
Podziękowałam, nie dopytywałam, pomyślałam, że to miło z jej strony. Poza tym, o czym ja miałabym pisać? 140 znaków generowało co najwyżej haiku. Fajna zabawa. Tylko tyle.

Od tamtej wiadomości minęło 10 lat. Dwie trzecie Twojego życia.

I nagle, kiedy pisanie miało już na zawsze zostać tylko moje i piętrzyć się niepotrzebnie w za ciasnych szufladach, poznałam Storytelling. I odpowiedź na pytanie, gdzie pójść dalej za tym pisaniem. Zapisałam się do szkoły. Minęło zaledwie kilka tygodni. Uczę się, a jednocześnie czuję się dobrze w sobie.

Pojęcia nie mam, gdzie mnie to zaprowadzi. Ale znów lubię pisać! Otwieram się, a opowieści wychodzą z moich szuflad do ludzi. Zmieniają optykę i moją komunikację. I widzę swój błysk w oku.

Wiem, że dawno go nie widziałeś. Wiem też, że na tej drodze już się nie zgubię.

SyKoMoRTM  jest jak mapa, która ma Cię pewnie i bezpiecznie zaprowadzić do Twojego celu.

Masz ochotę wybrać się w podróż?

PS
Jeśli temat Cię zaciekawił, wpadnij do mnie na blog, gdzie znajdziesz więcej przykładów i opis jak działa SyKoMoRTM 
>> https://monikagorska.com/storytellingowy-blog/

PS 2

Inne moje stroytellingowe narzędzia możesz poznać też tu >> https://monikagorska.com/storytelling/

Podziel się tym wpisem:
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: