Obawiasz się zacząć blogować? Nie martw się, tylko mama przeczyta Twój pierwszy post


Monika Górska | 19 listopada 2015

Jeśli już od jakiegoś czasu myślisz o blogu – osobistym albo firmowym i ciągle jeszcze nie podjąłeś decyzji, albo po dniach i nocach rozmyślania, czy naprawdę koniecznie trzeba prowadzić blog, kiedy ma się tak mało czasu, w końcu zacząłeś publikować swoje pierwsze posty – ten dzisiejszy list jest szczególnie dla Ciebie.

Ja zaczęłam pisać mój list – który jest jeszcze bardziej osobistą formą bloga – 26 lutego 2013. Czyli już wkrótce miną trzy lata, kiedy co wtorek, a w wakacje co dwa, dostajesz ode mnie porcję storytellingowej inspiracji i wiedzy. Jeśli czytujesz ten list w miarę regularnie, a może nawet – jak niektórzy – czekasz na „storytellingowy wtorek” i niecierpliwie sprawdzasz skrzynkę czy już coś się ode mnie pojawiło, nie muszę Cię przekonywać, że warto.

A jeśli pojawiasz się tutaj od niedawna, to podzielę się z Tobą trzema największe korzyści pisania bloga, nagrywania vloga czy podcastu.

Blogowanie jest jak:
1. Światełko odblaskowe na ciemnej drodze:
jesteś widoczny
2. Długi tytuł przed nazwiskiem (z hab., dr, i prof.)
jesteś postrzegany jako ekspert
3. Płonące ognisko w gwiaździstą noc
otacza Cię krąg bliskich Ci ludzi, patrzących w tym samym kierunku

Jeśli Twoja marka – osobista, albo firmowa, jest dla Ciebie ważna, to blogowanie jest jednym z najbardziej skutecznych narzędzi. I jakie wspaniałe pole do opowieści i metafor…

Czasami ktoś mnie pyta skąd biorę tylu klientów. Odpowiadam wtedy – właśnie cała rzecz w tym, że „nie biorę”, ale sami do mnie przychodzą. Bez grosza wydanego na reklamę, czy kampanie marketingowe. Moim jedynym argumentem jest jak najlepiej – i z pasją – wykonywana praca w czasie szkoleń, konferencji czy doradztwa. Więc tutaj się  nie różnimy –  staram się dokładnie tak jak Ty.

Jedyną różnicą jest być może to, że dzięki mojemu listowi – blogowi – lepiej mnie widać i mimo, że mam tylko tytuł doktora, tych tytułów wydaje się być jakby więcej 🙂 Najważniejsza jest jednak dla mnie poczucie więzi, które łączy naszą storytellinową brać. Wasze  maile, rozmowy, komentarze,  posty na facebooku sprawiają, że kiedy przychodzi poniedziałek, albo wtorek rano, przeganiam mojego lenia, otwieram czysty dokument i pisze do Ciebie.

I moje vide-vlogowe wyzwanie, do którego końca, aż trudno w to uwierzyć , został już tylko tydzień, jest kolejnym krokiem, żeby to światełko odblaskowe, było jeszcze bardziej widoczne. Jeśli oglądałeś choć kilka vlogów, to wiesz, że daleko mi do mistrzostwa, a wręcz przeciwnie, moje 14 lat pracy w TVP, jest bardziej „przekleństwem wiedzy” niż błogosławieństwem. Ale wierzę, że praktyka czyni mistrza, więc się nie zrażam. Tutaj znajdziesz wszystkie poprzednie odcinki  i wszystkie kolejne

Dzisiaj mam dla Ciebie szczególny prezent – rozmowę z tym, który mi rzucił videovlogową rękawicę – przedsiębiorcą i blogerem Olivier Roland’em.Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak pokonać początkowy lęk i zabrać się za pisanie bloga, a potem na nim zarabiać, (on zarobił dwa miliony Euro),  a także jak bez skrępowania mówić po angielsku z mocnym akcentem, kliknij w ten link.

To było moje drugie nagranie w Phoenix, jestem bardzo ciekawa, czy dostrzegasz jakąś różnicę z rozmową, którą nagrałam z mistrzem YouTuba Jamesem Wedmorem. jeśli jeszcze jej nie widziałeś, zobacz koniecznie!

I napisz mi, jakie Ty podjąłeś wyzwanie!!! Nie myśl o tym za dużo, po prostu to zrób!

A jak brakuje Ci energii, to przeczytaj wywiad ze mną w listopadowym „Sensie”.

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: