Muszę Ci coś wyznać…


Monika Górska | 12 sierpnia 2021

Cześć, muszę Ci coś wyznać… 

Początkowo mnie trochę drażniły te opowieści o tym, że powierzasz Fabrykę Opowieści Bożej Opatrzności. Trochę jak dla mnie za dużo było tej „religijnej nuty”. 

Może nawet wydawało mi się to niezbyt profesjonalne.

– Napisała do mnie ostatnio absolwentka mojej Mistrzowskiej Szkoły Storytellingu Biznesowego – Dorota Lubas.

To samo kiedyś powiedział mi mój syn Tymoteusz i mój mentor biznesowy Michał. 

– Nie łączy się wiary i biznesu. Stracisz klientów. 

Mogę Cię o coś zapytac? 

Od jak dawna czytasz moje wpisy? 

Jeśli od kilku lat, albo może nawet od początku, od 9 lat, to wiesz, że zawsze dużo było tu “storytellingowego mięska” – wskazówek, ćwiczeń i narzędzi jak tworzyć opowieści. 

Tutaj możesz do tego wszystkiego wrócić: https://monikagorska.com/storytellingowy-blog/

18 marca 2018 r. w nocy zdarzyło się jednak coś, co radykalnie przemieniło moje życie. Jak na górze Tabor 🙂 

Moje przez tyle lat niezabliźnione rany w kilkadziesiąt zaledwie sekund przestały krwawić. A kiedy wzeszło słońce poczułam jak to jest zmartwychwstać za życia.

Każdy wschód słońca mi odtąd o tym przypomina. 

Dzisiaj też. Po bardzo trudnym dniu i nocy. W moim ukochanym domku, na Jamnej, gdzie wróciłam by dalej pisać dla Ciebie książkę 🙂 

Wbrew temu, co podpowiadał mi własny rozum i życzliwe osoby, od tamtej pory z pewną nieśmiałością, niepewnością i zawstydzeniem, że piszę o tak intymnych sprawach publicznie, zaczęłam się dzielić w mediach społecznościowych i w naszej storytellingowej rodzince, tym co się wydarzyło i co pozwoliło mi wypłynąć na większą głębię. 

Może i komuś pozwoli? 

Nawet za cenę hejtu, czy burzliwego rozstania. Bardzo wszystko przeżywam, ale trudno. Niech boli. 

Masz mało czasu, trzeba dać świadectwo, przypomina mi Pan Cogito.  

Starałam się więc przygotować na takie komentarze czy maile jak ten od Doroty.

Wolność przede wszystkim. Pisałam o tym akurat  wczoraj w książce. Jeśli chcesz, ten mały fragment możesz przeczytać na końcu listu 😉

Jakie było więc moje zdziwienie, kiedy przeczytałam dalszy ciąg maila Doroty:

“Może nawet wydawało mi się to niezbyt profesjonalne.

Ale z powodu mojego wielkiego szacunku dla Ciebie i podziwu dla Twojej osoby i pracy pomyślałam – ok, przecież wiesz co robisz i musi mieć to jakiś sens. 

I wiesz? Właśnie dobrnęłam do ostatniego tygodnia Drogi Artysty. I od początku ujęła mnie w tej książce narracja, że (S)twórca pragnie naszej twórczości i kreatywności. 

To wyłączenie S przed nawias jest genialne, prawda?:)

I po słuchaniu różnych „guru” i wszystkich specjalistów od marketingu i ich rad po ponad dwóch latach dochodzę do wniosku, że to Ty masz rację:) 

Zaufaj i się puść… Jakkolwiek nazwiemy sobie (S)twórcę, a dla mnie nosi on jedno imię: Miłość. 

Tylko wiara, że istnieje rzeczywistość w innym wymiarze nadaje głęboki sens wszelkim działaniom. 

Pojechałam ostatnio w Tatry – sama. Spotkałam tam w mistycznym dotknięciu mojego ukochanego ojca, który nie żyje od 6 lat. 

Cisza nas leczy i uzdrawia. Chyba dlatego świat w którym żyjemy jest tak chory, bo zabrakło w nim ciszy….

Pozdrawiam bardzo serdecznie!

Dorota

PS.  Nie uwierzysz 🙂 Po napisaniu tego listu do Ciebie na drugi dzień sprzedałam w przedsprzedaży 1 kurs, który dopiero będę produkować:see_no_evil::see_no_evil::see_no_evil:

A mój syn ostatnio powiedział mi – Mamo, przepraszam, że nie wierzyłem w Ciebie. Ale miałaś rację. Dobrze, że zrobiłaś ten chrześcijański rebranding.

Ale mi się ciepło zrobiło na sercu!

A jak jest u Ciebie? Jeśli wierzysz, to czy opowiadasz o tym innym, także na gruncie profesjonalnym? 

A jeśli nie, to jakim cudem nadal czytasz mój blog? :))

Z serdeczną modlitwą z Jamnej, od stóp Matki Bożej Niezawodnej Nadziei,

Monika

i fragment książki:

Ta wielka Noc 18.03.2018 sprawiła, że nagle już nie czuję się porzucona ani odrzucona. 

Wiesz, to poczucie odrzucenia jest jak rak, który toczy od środka.  Co z tego, że komuś mogę się wydawać mocarką, ktoś mnie podziwia, ktoś nawet zazdrości, tyle sukcesów, tu filmy, tu nagrody, tu biznes, tutaj artykuły, książki, taka zaangażowana społeczność. 

Ale jeżeli nosisz w sobie takie poczucie odrzucenia, to kiedy wszystko układa się w miarę dobrze, może nawet tego odrzucenia tak bardzo nie czujesz. 

Ale niech tylko przyjdzie słabszy moment, w zmęczeniu, przed okresem, po nieprzespanej nocy, kiedy coś cię boli albo ci nie wyszło. 

Całe to Twoje poczucie mocy topnieje nagle i zastanawiasz się kim właściwie jesteś. 

Nad dachami Jerozolimy właśnie wschodzi słońce. A ja wreszcie czuję się tak totalnie i absolutnie wolna. 

Jakby te wszystkie sznury, które jak liany, do tej pory mnie oplatały i przyciągały do ziemi, nagle popękały. 

Dopiero teraz dzięki tej wolności jestem w stanie dać wolność ludziom, którzy mnie otaczają. Jak mogli się czuć wolni przy mnie, skoro tak uzależniona byłam od ich opinii na mój temat?

A teraz jest we mnie taki spokój. Mogą o mnie myśleć, co chcą. Wcale nie muszą mnie lubić, kochać, podziwiać. Mają absolutne prawo do każdego uczucia na mój temat albo w ogóle do braku uczuć. 

Piękne słowa? Ważne słowa? – Ale jak teraz sprawdzić, czy taka też okaże się moja nowa rzeczywistość? 

cdn.

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: