Ktoś tu mówił o milionach?


Monika Górska | 9 lipca 2015

W te wakacje chcę Cię zabrać na Story Safari.

Jak to na safari bywa, będziesz miał możliwość przyglądnąć się z bliska różnym okazom opowieści, które zebrałam w czasie mojego pobytu w USA. Myślę, że zainspirują Cię do własnej wyprawy na poszukiwanie i rozpoznawanie wyjątkowych okazów opowieści, które napotkasz na Twoim wakacyjnym szlaku.

unnamed (9)

Story Safari, to  termin pożyczony od mojego mistrza storytellingu Douga Stevensona, od którego niedawno wróciłam z Colorado Springs.  6 godzin coachingu kosztowało mnie niemałą fortunę, biorąc pod uwagę , że w takim pakiecie godzina kosztuje 350 $.

Wąż w mojej kieszeni  syczał mocno, ale wkrótce się uspokoił, bo od jakiegoś czasu przestałam sobie żałować pieniędzy na to, co mnie rozwija i sprawia, że z jeszcze większym pożytkiem mogę służyć wiedzą Tobie i tym, którzy uczą się storytellingowego rzemiosła na moich szkoleniach i konferencjach.

I wiesz, co? Każdą minutę tej godziny wycisnęliśmy jak esencję z torebki zielonej Senchy. Mam wrażenie, że przepracowałam z Dougiem nie 6, ale sześćdziesiąt godzin i mimo, że czeka mnie jeszcze teraz trochę pracy, żeby to wszystko uporządkować i wprowadzić w czyn, to czuję, że w tym krótkim czasie zrobiłam skok o lata świetlne do przodu. Ma już wreszcie swoją „signature keynote talk”… Niedługo o tym usłyszysz…

Wiem, wiem, pewnie mówisz sobie teraz… No tak… też bym tak chciał, tylko na to trzeba mieć kasę. A tu jeszcze kredyt na karku, na leki trzeba skądś brać, na czynsz, dzieci trzeba wysłać gdzieś na wakacje, znowu zbankrutować na kolejnych podręcznikach do szkoły.

Rozumiem to, wierz mi, aż za bardzo dobrze. Mieszkałam z mamą w pokoju z kuchnią i ledwo nam starczało na jedzenie do pierwszego. O wycieranych dżinsach mogłam tylko pomarzyć, o wycieczkach klasowych również.  A jednak „Nie uda mi się”, „Nie dam rady”, „Nie mogę” to dla mnie są tylko słowa. Jeśli czytasz ten list od niedawna, to pewnie nie znasz mojej historii. Dojechałam do Hiszpanii na rowerze z 10 dolarami w kieszeni. Pracując jako kelnerka i gosposia w Paryżu, zarobiłam na kawalerkę w niecały rok. Będąc samotną matką odeszłam z korporacyjnej TVP i założyłam własną firmę, nie bardzo wtedy jeszcze wiedząc czym się różni marketing od PR. Jeżdżąc na wózku inwalidzkim  w rok napisałam doktorat. Jako prawie pięciesięciolatka napisałam podręcznik storytellingu, skończyłam kolejne studia podyplomowe i zostałam coachem.   I jako jedyna z Polski i Europy Centralnej zostałam przyjęta do elitarnej grupy światowych ekspertów Platinum Mastermind, twórcy Product Lauch Formula, Jeffa Walkera, z której spotkania w Durango właśnie wróciłam.

Jeśli ja – biedna jak mysz kościelna i w dodatku kiepska uczennica, ledwo przechodząca z poprawkami z klasy do klasy, mogłam móc, to i Ty możesz móc.

 

 

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: