Jak zdobyć to, czego się „nie da”?


Monika Górska | 14 kwietnia 2015

„To się nie uda”, „Nie, to przecież niemożliwe”,  „Dużo bym dał, żeby to zdobyć, ale nie mam szans”.
Jestem ciekawa, jak często mówisz sobie takie słowa. I jak często, na końcu dnia, ze smutkiem, ale też z pewnego rodzaju satysfakcją stwierdzasz: A nie mówiłem?

A może nawet już  nie zauważasz, że tak jest? Przyzwyczaiłeś się, że Twoja przyszłość i Twoje marzenia, tak mało zależą od Ciebie a tak bardzo od innych ludzi i losu. I wiesz co? Masz rację!

Jak mówił  Henry Ford: jeśli myślisz, że możesz i jeśli myślisz, że nie możesz, masz rację! I to coś więcej niż  zgrabne psychologicznie powiedzonko. Zdając się na matematykę – Jeśli wyciągniesz rękę po to, czego pragniesz,  ile masz szans powodzenia?
50 %? Czasem może być mniej.

A ile masz procent szansy,  jeśli nie spróbujesz?
Jasne, los i inni ludzie mają wpływ na twoje życie.  Wiesz  co jeszcze ma na nie ogromny wpływ, kto wie, czy nawet nie największy?

Historia, którą sobie opowiadasz o tym, co cię spotkało. I o tym, co „na zdrowy rozum” spotkać Cię nie może.  Innych może tak, ale nie Ciebie. Wiesz o czym mówię, prawda?

Dzisiaj podzielę się z Tobą prostym ćwiczeniem, dzięki któremu zmylisz swój zdrowy rozsądek i dasz sobie szansę na sukces.

Wystarczy, że opowiesz  sobie … opowieść. Jak dobrze pójdzie, nie okaże się bajką. Zaczyna się od: „Pewnego razu…”

W tej opowieści bohaterem jesteś Ty.  Zgodnie z dziewięcioma krokami budowania struktury opowieści, wyznaczasz sobie cel, który pragniesz osiągnąć: potrzebę, lub marzenie które bardzo chcesz spełnić. A może twoim celem jest , żeby z kimś, lub czymś zerwać. Ku czemu zmierzasz? Od czego uciekasz?

Zapisujesz ten cel w taki sposób, by ani ty, ani nikt inny, nie miał najmniejszej wątpliwości, że jest to fakt dokonany.

Pomoże Ci również, jeśli dokładnie określisz czas realizacji – może to być konkretna data, albo okres – miesiąc, pół roku, rok…

Jeśli porywasz się na marzenie, które wydaje Ci się totalnie niemożliwe do zrealizowania, mam dla Ciebie super sposób.
„Podwyższ poprzeczkę”.

Mając przed oczami Twój cel, zamarz o czymś jeszcze większym  i  jeszcze bardziej niemożliwym do zrealizowania. W takich perspektywie, okazać się może, że  Twoje poprzednie marzenie wcale nie było aż tak nierealne.

Jak to się robi?
Jak może pamiętasz moim marzeniem jest zrobić wywiad o storytellingu z Kevinem Spacy.  Jeśli nie, tutaj znajdziesz początek tej historii
Jak wiesz, napisałam do niego, jeden mail, właściwie półtora. Ale bez skutku.

W tym momencie, jeszcze całkiem niedawno temu,  bym sobie odpuściła. Znajome głosy podpowiedziałyby mi, że robię słusznie. Próbowałaś. Nie wyszło. Za wysokie progi…

Pewnie jak ja czujesz dyskomfort, żeby kogoś naciskać. Ale czy dwa, trzy, a nawet cztery maile wysłane do znanej i bardzo zajętej osoby to byłby nacisk? A może znajomość realiów życia? Słyszałeś ile Steve Jobs wysłał maili, żeby pozyskać  jednego inwestora?

Nie po to napisałam książkę „Spełnij marzenie, marzenie spełni Ciebie”, żeby teraz odpuszczać.

Podwyższyłam więc poprzeczkę.  Nie tylko chcę się spotkać, ale chcę zostać przyjacielem Kevina Spacey. To jest dopiero wyzwanie! I marzenie na 2015 rok.

Jak to zrobić? Na przełomie marca i kwietnia  Kevin Spacey ma grać  w Londynie w monodramie Clarence Darrow.
W dniu otwarcia sprzedaży stoję w wirtualnej kolejce, jako 2303 osoba. Na szczęście kolejka posuwa się szybko i po paru godzinach udaje mi się kupić bilety. Całkiem blisko, choć już na balkonie. Trudno. W końcu zdarzył się cud i na spektaklu siedzieliśmy z Tymkiem dosłownie na wyciągnięcie ręki od niego. Ale to już inna historia.

Jako dziennikarz i reżyser, próbuję najpierw swoich zawodowych ścieżek. Wywiad z Kevinem opublikuje Gazeta Wyborcza. Uroda Życia też bardzo chętnie. Piszę maila do ekipy PR teatru, za tydzień kolejnego i znowu Wreszcie dostaję odpowiedz, że przekazują moją prośbę jego wydawcy.… Promyk nadziei. Choć chyba sama do końca nie wierzę, że mi się uda.
I nie udaje się.

I znowu w tym momencie, jeszcze całkiem niedawno temu,  bym sobie odpuściła.

Ale przyjaciele nie odpuszczają.  Tylko jak Kevin Spacey ma się o tym dowiedzieć?

Zapisuję moje marzenie w taki sposób, by ani ja, ani nikt inny, nie miał najmniejszej wątpliwości, że jest to fakt dokonany.
Co więcej, nie tylko zapisuję, ale tworzę wokół niego opowieść. I podaję 17 przyczyn, dlaczego nie chcę być jego kochanką, żoną, fanką, ale właśnie przyjacielem. Najlepszym przyjacielem?

Na publikację wybieram takie miejsce, które będzie dla wszystkich dobrze widoczne.  Można do tego wykorzystać uliczny banner reklamowy , dużo tańszym jednak sposobem jest  facebook.

Zobacz jak to zrobiłam. I polub, jeśli życzysz mi, żeby moje marzenie  się spełniło.
https://www.facebook.com/kevinspacey.bestfriend/info?tab=page_info

Liczę na to, że wkrótce i ty i ja zobaczymy  na tej stronie kciuk do góry „KEVIN SPACEY LUBI TO” . A jak nie, cóż…  wymyślę kolejny wątek. Clarence Darrow w wykonaniu Kevina upewnił mnie tylko, że trzeba się sporo namęczyć, ale można zmienić świat.  Zaczynając od tego za własnymi drzwiami. I, że warto!

 

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: