Ile masz punktów?

Monika Górska | 10 kwietnia 2026
Jakie były Twoje Święta? I cała Twoja wielkopostna droga? Czy dzisiaj, patrząc wstecz na te 40 dni, na te 1,5% dziennie dla Boga, masz za co dziękować?
A może tak niewiele się wydarzyło? I jest w Tobie smutek i frustracja, że mimo Twoich najlepszych chęci, postanowienia przeszły gdzieś bokiem. I znowu nic się nie udało?
A może jesteś jak ta dobra chrześcijanka z opowieści Bruno Ferrero, która pewnego dnia staje u bram nieba. I bardzo się boi.
Święty Piotr przyjmuje ją serdecznie, ale mówi:
– Aby wejść do raju, trzeba mieć sto punktów.
Kobieta zaczyna wymieniać:
– Byłam wierna mężowi przez całe życie. Starałam się wychowywać po chrześcijańsku moje dzieci. Nie udało mi się to w pełni, ale zrobiłam wszystko, co mogłam.
Przez 22 lata byłam katechetką. Pracowałam dla misji. Pomagałam w Caritasie. Starałam się zawsze dobrze traktować osoby, z którymi miałam do czynienia. Szczególnie proboszcza i moich sąsiadów.
Gdy robi pauzę, by nabrać powietrza, święty Piotr mówi:
– Masz dwa i pół punktu.
Czuje, jak ją ktoś uderzył obuchem. Na nowo więc rozpoczyna wyliczanie:
– Opiekowałam się moimi starymi rodzicami. Przebaczyłam siostrze, która kłóciła się ze mną o spadek. Nigdy nie opuściłam niedzielnej mszy świętej, z wyjątkiem dni narodzin moich dzieci. Brałam udział w nabożeństwach i naukach wielkopostnych… Zawsze odmawiałam pacierze… Różaniec w październiku…
Święty Piotr:
– To mamy trzy punkty.
Kobieta załamuje się. Jak dojdzie do wymaganych stu punktów? Wymieniła już sprawy najważniejsze. Co ma jeszcze znaleźć? Nic już jej nie przychodzi do głowy. Ze łzami w oczach i z drżącym głosem mówi:
– Jeśli tak sprawy się mają, to mogę liczyć jedynie na miłosierdzie Boże.
– Sto punktów – woła święty Piotr.


Stoję z Tymkiem na neapolitańskim podwórku w Wielką Sobotę, w tym fascynującym mieście, gdzie sacrum tak nierozłącznie splata się z profanum. Patrzę w górę, na pranie łopoczące na wietrze, mimo świąt. Na zakurzone skrzynki pocztowe, pozatykane starymi ulotkami reklamowymi, które opowiadają mi o samotności ludzi, do których już nikt nie pisze.
W Neapolu na każdym kroku i ścianie domu krzyże, posągi, kapliczki ze zdjęciami świętych i bliskich, którzy potrzebują pomocy, murale Madonny i Maradony ze złotą aureolą, wszechobecne amulety szczęścia w kształcie papryczki chili i posypywanie solą, by odegnać czyhającego diabła.
Na pachnącej kawą i cytryną ulicy brzęczy jak w ulu – głosy tłumów ludzi mieszają się z powtarzającymi jak mantra refrenami akordeonu, w uszy wwiercają się klaksony i nawoływania “dj’a pizzy”, bo u niego – wiadomo – najtańsza i najlepsza.
A tutaj taka cisza.


Porusza mnie samotny skuter. Stoi przed obrazem jakby przechylał głowę, by i na niego popłynęły strumienie krwi i wody, z przebitego serca Jezusa. Może czeka, by uzdrowiły serce i usprawiedliwiły duszę tego, który na co dzień na nim jeździ po grafitowym, wyślizganym wulkanicznym bruku w tych ciasnych, neapolitańskich uliczkach…
A może wstawia się i za nami?
Tak czy tak ten egzamin z życia i tak musimy zdawać sami…
Jak dobrze, że mamy jeszcze szansę na poprawkę. Ktoś go poprawi za nas! I nie trzeba czekać na ostatni dzwonek.
Bo Święto Miłosierdzia już w tę niedzielę.
To ulewa łask w pełnym słońcu. Ucieczka i schronienie dla wszystkich dusz, szczególnie tych najbardziej grzesznych. Jak to obrazowo powiedział Jezus siostrze Faustynie:
W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego. Wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego. Która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski (699 w dzienniczku s. Faustyny).
Czyli to coś więcej niż odpust zupełny! Bo nie tylko są nam darowane kary za popełnione grzechy, ale Jezus odpuszcza nam także całkowicie nasze winy! Dostajemy carte blanche. Jak przy urodzeniu. Czyli taki drugi chrzest! Kto to pojmie…
Ale my mamy z tym Jezusem dobrze!
A ponieważ co dane, to i zadane, to mocno zastanawiam się, co z tym teraz dalej zrobić.
A co Ty zrobisz z Twoimi stoma punktami? 🙂
Opowieść Bruno Ferrero “Niebo za punkty”, pochodzi z tomu 365 krótkich opowiadań dla ducha, Wydawnictwo Salezjańskie, 2022.
