Głos zaczyna Ci drżeć, a nogi masz jak z waty?


Monika Górska | 23 lutego 2017

Zapytałam kiedyś moich studentów, co im utrudnia występowanie przed publicznością. Damian odpowiedział: Blokują mnie irracjonalne lęki. Damian jest mądrym, twórczym i przystojnym młodym mężczyzną. Lubi pracować nad sobą, bez problemu nawiązuje kontakty z innymi, prowadzi własny blog i audycję muzyczną o soulu.

Patrząc na niego można tylko pozazdrościć. Czego miałby się bać?

Na to pytanie Damian i każdy z nas, kto odczuwa podobnie, sam musi poszukać odpowiedzi. W jakich okolicznościach lęk pojawił się po raz pierwszy? Przed gromadą rówieśników na akademii, w czasie kłótni z matką albo na wyborach do samorządu klasowego?

Świadomość nie zmieni przeszłości, ale wspomoże proces zdejmowania IRRACJONALNEJ blokady przed występowaniem publicznym. Naukowcy nadali jej imię „Glossofobia”, a Google nawiązało do niej w swojej  rewelacyjnej reklamie.

Ktoś zażartował kiedyś, że większość z nas w czasie pogrzebu wolałaby znaleźć się w trumnie, niż wygłaszać mowę pogrzebową.

Jeśli jesteś w tej większości, to mam dla Ciebie dobrą i złą wiadomość.

Dobra wiadomość jest taka, że w większości przypadków, można sobie z tym strachem poradzić. Wiem coś o tym. Przygotowywałam do wystąpienia przed kamerą setki osób. Ale gdyby ktoś mi powiedział jakiś czas temu, że wystąpię na konferencji TEDx, odpowiedziałbym, że w moim wypadku to absolutnie niemożliwe. Irracjonalny strach nie wypuszczał mnie z objęć poza bezpieczną i miłą strefę komfortu. Aż przyszedł moment, że poczułam, że to czym chcę się podzielić ze słuchaczami, czyli nauką i sztuką storytellingu, jest tak ważne, że moje braki i obawa jak wypadnę, nie mają już takiego znaczenia. Pamiętam dokładnie tę myśl, która pojawiła się znienacka w mojej głowie: Tak, teraz już mogę wystąpić na TEDzie.

I wiesz co się stało? Dokładnie trzy dni później w mojej skrzynce mailowej pojawia się wiadomość. „Dzień dobry, w imieniu organizatorów chcielibyśmy Panią zaprosić jako prelegentkę TEDx Poznań, i żeby opowiedziała Pani jak została Dr Story.” I jak tu nie wierzyć w siłę wewnętrznych decyzji?

I w czerwcu 2013 roku zrobiłam TO. Wiem, że mogłabym mówić znacznie swobodniejAle wiem też, że gdybym wówczas nie wystąpiła, nie wiedziałabym, jak następnym razem zrobić to lepiej.

Bo zła wiadomość jest taka, że NIE UDA CI SIĘ MOWA, KTÓREJ NIE WYGŁOSISZ.

Jedynym sposobem na przezwyciężenie lęku przed mówieniem do grupki kolegów na zebraniu, czy do auli pełnej nieznajomych twarzy, jest… zabieranie głosu. Jeśli myślisz, że uda Ci się najpierw wyćwiczyć perfekcyjne mówienie do lustra, a potem już gładko będziesz panował nad swoimi emocjami mówiąc do tysięcy, to się, niestety, mylisz.

Próbowałeś już Toast Mastersów?

Druga dobra wiadomość jest taka, że za chwilę poznasz 5 niezawodnych i wypróbowanych przez tysiące mówców metod, które pomogą Ci zdjąć blokadę strachu. Spośród wielu możliwych sposobów te są, moim zdaniem, absolutnie przełomowe. Obiecuję Ci, że jeśli je zastosujesz – Twój lęk zniknie, albo skurczy się do takich rozmiarów, że bez trudu sobie z nim poradzisz.

  1. POKOCHAJ SIEBIE i niech Twoi słuchacze to widzą, słyszą i czują. To jedna z najważniejszych zasad mojego pierwszego mistrza storytellingu, Douga Stevenssona. Wszystkie techniki, metody, rady, działają tylko wtedy, kiedy ten pierwszy warunek zostanie spełniony. Lubisz siebie? Lubią Ciebie. Zacznij od tego.
  2. PRZYGOTOWANIE. PRZYGOTOWANIE. PRZYGOTOWANIE. Jak mówił Thomas Edison, geniusz, to 1% inspiracji i 99% potu. A Mark Twain zapewniał, że do nieprzewidzianych mów przygotowuje się tylko przez trzy tygodnie.
    Ale – uważaj, żebyś się nie przetrenował. Najważniejsza jest autentyczność. Na odbiór Twojej opowieści działa lepiej, niż grzane wino na stoku.
  3. SKONCENTRUJ SIĘ NA SŁUCHACZACH. Postaraj się, żeby w każdym Twoim słowie, geście, wydarzeniu, to oni czuli się pierwszoplanowymi bohaterami. Jeszcze całkiem niedawno, przed wystąpieniem na forum robiło mi się ciepło, nerwowo przełykałam ślinę, a w myślach kłębiło się: co ja teraz powiem, czy mi ramiączko nie spadło, czy czegoś nie zapomnę, czy ich nie zanudzę. JA. JA. JA. Teraz myślę przede wszystkim: TY.TY.TY. Jak mogę Ci najlepiej pomóc, czym zainspirować, jaką informacją albo wartością wzbogacić Twoje życie. Jeśli jesteś w tym szczery – Twój strach rozpłynie się jak aspiryna w szklance wody.
  4. ODDYCHAJ. W tym najbardziej stresującym momencie na minutę przed mową, zrób głęboki przeponowy wdech… policz do sześciu… wydech… policz do sześciu. I znowu wdech…6…wydech… W trakcie mówienia, jeśli tylko poczujesz, że idzie za nerwowo, za szybko, albo za mdło, znowu – zrób pauzę  i weź głęboki, przeponowy oddech. Nie bój się ciszy. Pauza podbija uwagę! Jeśli chcesz, żeby jeszcze bardziej Cię słuchali, zatrzymaj się na chwilę.
  5. ZMIEŃ PRIORYTETY. Zamiast dążenia do perfekcji – szukaj pokrewieństwa, buduj mosty, nie obronne zamki. Nie wygłaszaj. Rozmawiaj. OPOWIADAJ. Nie próbuj być kimś innym. Wystarczy, że będziesz sobą. Twoja szczerość i pasja zadziałają lepiej, niż najbardziej wyszukana prezentacja Power Pointa i najbardziej  precyzyjnie wyszlifowane teksty.

I pamiętaj: Jeżeli Twoją opowieścią zmieniłeś choć jeden umysł, poruszyłeś jedno serce, to znaczy, że odniosłeś sukces.

 

PS

Potrzebujesz jeszcze więcej wskazówek? Tutaj znajdziesz 4 sposoby na to, by nie nudzić.

 

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: