Droga, która zadaje pytania.

Monika Górska | 3 kwietnia 2026
Jak się masz w tym Wielkim Tygodniu? Czujesz już tę wielkość? Czy jeszcze ciągle coś, co nazywamy “życiem” ciągnie Cię w dół?
W ciągu tych ostatnich tygodni po raz kolejny przekonałam się, jak dobrze jest ruszyć w drogę. Wstać z kanapy. I ruszyć się z domu.
Pamiętasz naszego dzielnego Wojownika Gracjana? Od lat uwięzionego z SLA w swoim łóżku i w ciele? I On potrafił ruszać w drogę. Choć już tylko w swojej głowie i sercu. Całe Jego życie było Drogą. A w sobotę wrócił do Domu Ojca. Westchnij za niego i jego cudowną żonę Lidkę i jego dzieci.
Droga potrafi zadać dobre pytania. Takie, których nie usłyszymy często w swoich czterech ścianach. I nawet podsunąć odpowiedzi na pytania, których sami nie zadaliśmy.
Droga krzyżowa też…
“Jezus Chrystus umarł na krzyżu na Golgocie za grzechy wszystkich żyjących przed nim i po nim aż do końca świata.
Nie mogę udawać, że mnie tam nie było. Byłem tam obecny w każdym swoim grzechu” – napisał do mnie Staszek. I przysłał swoją drogę krzyżową. A ja przesyłam ją, za jego zgodą, dziś Tobie.
Może zada Ci podobne pytania jak jemu. A może jeszcze inne?
Życzę Ci z całego serca, żeby w Twoim Wielkim Tygodniu, było choć trochę ciszy, by ruszyć z Jezusem w Waszą drogę krzyżową…
I Pan Jezus na śmierć skazany
Jezu, czy na pewno nigdy nie wpadłem na pomysł, aby Ciebie zdradzić, fałszywie całować i sprzedać?
Czy nigdy się Ciebie nie wyparłem i razem z innymi ze strachu nie rozpierzchłem?
Czy nie wpadłem na pomysł, żeby Ciebie-Boga zawlec przed ludzki sąd lub samemu osądzać?
Czy nigdy nie byłem Twoim oskarżycielem? Albo czy nigdy nie świadczyłem przeciwko Tobie?
A może ośmieliłem się Ciebie-Jezusie osądzić i skazać?
„Wszystko coście uczynili jednemu z moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili.”
II Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Czy zasłoniłem Cię choćby przed jednym razem bicza i wziąłem ten cios na siebie?
Jezu, czy nie uczestniczyłem w wyszydzaniu Ciebie?
Czy miałem odwagę stanąć w obronie wyszydzanego?
Ile ciężaru krzyża dołożyłem Ci, Jezu, swoimi grzechami?
Dlaczego nie pamiętam z wdzięcznością o tym, coś Ty Boże dla mnie dźwigał i znosił?
„Wszystko coście uczynili… mnieście uczynili.”
III Pierwszy upadek Pana Jezusa
Czy choć raz pomyślałem, pod czyim ciężarem upadałeś i boleśnie się raniłeś, Jezusie?
Czy nie drwiłem z Twoich upadków?
Czy na pewno nie drwiłem z Boga w żadnym momencie mojego życia?
Jezus upadły pod ciężarem moich grzechów – co to dla mnie oznacza?
A może też byłem wtedy wśród gawiedzi, wyjącej z uciechy na Twojej drodze krzyżowej?
„Wszystko coście uczynili… mnieście uczynili.”
IV Pan Jezus spotyka swą matkę
Czy wpatrzyłem się w Ciebie, żeby zobaczyć, jak się spotyka swoją Matkę lub Ojca?
A może w Twoją Matkę, żeby zobaczyć, jak się spotyka swoje dziecko?
Czy widząc tamtą scenę, choć trochę bardziej uszanowałem swoich Rodziców?
Co znaczy dla mnie prawdziwe spotkanie najbliższych w ciężkiej chwili?
Czy widzę w Tobie, Jezu, wzór takiego spotkania?
„Wszystko coście uczynili… mnieście uczynili.”
V Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi
Czy wpadłem na myśl, żeby to Tobie pomóc dźwigać krzyż?
Czy choć raz błagałem, abyś pozwolił mi cierpieć razem ze sobą?
A może w Szymonie widziałem tylko pechowego głupca przymuszonego do pomocy Tobie?
Jezu, czy na pewno i szczerze wolałem, aby to mnie, zamiast Szymona, wybrano do pomocy Tobie?
Czy potrafię dźwigać swój własny krzyż lub pomóc innym z ich udrękami?
„Wszystko coście uczynili… mnieście uczynili.”
VI Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa
Czy wpadłem na pomysł, żeby choć obetrzeć Ci twarz w udręce?
Czy naprawdę czuję współczucie dla umęczonego Chrystusa?
A może w Weronice widzę tylko emocjonalną kobietę?
Ulżyć komuś w cierpieniu – dlaczego nawet tyle nie potrafię?
Weronika swoją nagrodę już odebrała. A co ja robię, aby na swoją zasłużyć?
„Wszystko coście uczynili… mnieście uczynili.”
VII Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi
Ile moich ostrych myśli, słów i czynów poraniło Twoje kolana, ręce, twarz?
Jezu, niosłeś krzyż i wstawałeś z kolan z krzyżem na ramionach. A ja?
Co zrobiłem, aby być przy Tobie podczas wstawania z upadków?
A może wolałem chłodny cień na boku drogi, żeby móc się dobrze przyglądać?
Czy czując, że to nie jest ostatni upadek, podbiegłem do przodu, aby lepiej widzieć następny?
„Wszystko coście uczynili… mnieście uczynili.”
VIII Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty
Jezu, czy jak niewiasty płakałem nad Tobą, zamiast nad sobą?
Dlaczego często okazywałem tylko żałość, gdy potrzeba było komuś konkretnego wsparcia?
Czy wpatrzyłem się wtedy w Ciebie, żeby wiedzieć, co robić i jak Ty chcesz, abym żył?
Czy umiem płakać nad sobą? Dlaczego tak często myślę, że nie mam powodu?
A może wzorem Chrystusa pocieszam innych? Ale… czy na pewno?
„Wszystko coście uczynili… mnieście uczynili.”
IX Trzeci upadek Pana Jezusa
Pod ciężarem czyich grzechów Jezus upadał ? Czy myślę czasem o tym?
A ile razy ja sam upadłem? Czy było mi za to wstyd?
Czy choćby pomyślałem, że Ty, Jezu, dałeś mi przykład, jak z upadku powstawać?
Trzy zaparcia się Ciebie – ile z nich było moich? Trzy Twoje upadki – ile z nich z mojego powodu?
Czy nie wypieram z siebie, że kogut zapiał nie tylko Piotrowi?
„Wszystko coście uczynili… mnieście uczynili.”
X Pan Jezus z szat obnażony
Kiedy jeszcze szedłeś ubrany w tunikę, nie wszystkie rany Twojej męki kłuły w oczy. Czy czuję żal z powodu Twojego obnażenia?
Czy może chciwie dzieliłem Twoje szaty i losowałem Twoją suknię?
Dlaczego tak często zakrywam prawdę o sobie? Przed ludźmi. Przed sobą?
A może jestem naiwny jak Adam, że staram się ukryć przed Bogiem z moimi grzechami?
„Obnażony, okryty chwałą” – wtedy w żłobie i teraz na krzyżu!
„Wszystko coście uczynili… mnieście uczynili.”
XI Pan Jezus przybity do krzyża
Ile było moich zasług w krzyżowaniu Ciebie? Jak chętnie pomagałem, chętnie grzeszyłem?
Czy tam pod Twoim krzyżem nie drwiłem z Ciebie słowami: wybaw sam siebie?
Jezu, czy na pewno jestem nawróconym łotrem po Twojej prawej stronie?
Czy nigdy nie poiłem Cię octem, wiedząc, że pragniesz czegoś innego?
Czy wsłuchałem się uważnie w Twój testament z krzyża: „Oto Matka twoja”?
„Wszystko coście uczynili… mnieście uczynili.”
XII Pan Jezus umiera na krzyżu
Dlaczego Pan Nad Wiekami umiera? Czy naprawdę nie wiem z czyjego powodu?
Co myślałem, kiedy umierałeś, gdy darła się zasłona przybytku, a ziemia się trzęsła?
Czy aż tego potrzebowałem, żeby, jak setnik, w końcu uwierzyć?
Czy to ja upewniłem się włócznią, że nie żyjesz i skończył się ten nieznośny zamęt?
Już koniec, piątek skończony i męka skończona. – Poczułem ulgę?
„Wszystko coście uczynili… mnieście uczynili.”
XIII Pan Jezus zdjęty z krzyża
Ile z Twoich ran to wyłącznie moja zasługa?
Czy wzbudziłem w sobie litość dla Twojego umęczonego za mnie ciała?
Czy umiem w piątek nie śpieszyć się do niedzieli i poważnie przeżyć ten mrok piątku Twojej śmierci?
„Czuję się jak zdjęty z krzyża” – czy takimi słowami nie bluźnię względem Twojego ciała umęczonego?
A co z relikwiami i wizerunkami Twojej męki? Czy nie czczę je bardziej niż Twoje ciało umęczone?
„Wszystko coście uczynili… mnieście uczynili.”
XIV Pan Jezus złożony do grobu
Jezus złożony w grobie… Co to dla mnie znaczy?
Czy mam świadomość, że moimi grzechami skazałem Boga na męczeńską śmierć?
Jezu, czy nie wypieram się tego, że swoimi grzechami Ciebie dobiłem?
Czy w końcu wracając z Golgoty do miasta, do codziennego życia poczułem żal?
A może zawróciłem, żeby się upewnić, że kamień szczelnie zakrywa grób, a straże są czujne?
„Wszystko coście uczynili… mnieście uczynili.”
Zmiłuj się nad nami Panie. Zmiłuj się nad nami…
Do drogi krzyżowej Staszka, dopisałam XV stację.
XV Jezus Zmartwychwstaje
Czy już ufam, że jest w tym wszechświecie KTOŚ, kto kocha mnie bezgranicznie, do szaleństwa, tak bardzo, że życie Swoje za mnie oddał?
Czy widzę, jak Jezus wyciąga do mnie z krzyża swoje ręce i szepcze: Kocham, Cię!
Czy teraz dam wiarę, że cierpienie, choćby to najgorsze, nie trwa wiecznie?
Czy uwierzę, stojąc nad grobem najbardziej ukochanej osoby, że śmierć to masywne, ciężkie drzwi?
Do Pokoju.
Pełnego Miłości.
Niech się nam tak, jak w stacji XV, stanie. Zaczynając już od tych najbliższych Świąt Zmartwychwstania.
Amen!
