Czy masz to na Twojej liście?


Monika Górska | 18 lutego 2016

Jeśli lubisz podejmować szybkie decyzje, ale tasiemcowa lista rzeczy do zrobienia sprawia, że te mniej pilne przerzucasz na kolejny i kolejny dzień, ten wpis jest dla ciebie.

Na której pozycji na Twojej codziennej liście TO DO jesteś Ty sam? Czy wśród pytań, które zadajesz sobie podsumowując wieczorem miniony dzień i przygotowując listę na kolejny, jest pytanie: „na ile starałem się dziś, aby być szczęśliwy?”

Czy decydujesz się nacisnąć ten maleńki guziczek z napisem ON? Dziś. Teraz.

0769a683-0b02-47b0-a263-68bcdadfd024

 

Czy jak ten zmęczony pracą człowiek wciskasz go tylko do połowy?

Pewien stolarz był gotowy do przejścia na wcześniejszą emeryturę. Powiedział swojemu szefowi, że chce porzucić biznes budowlany i zacząć cieszyć się życiem rodzinnym u boku swojej żony, dzieci i wnuków. Co prawda nie będzie już dostawał pensji pod koniec każdego miesiąca, ale emerytura i oszczędności wystarczą mu na w miarę dostatnie, spokojne życie.*

Szef trochę się zmartwił decyzją swojego pracownika, bo ten człowiek był świetnym fachowcem. Poprosił go o ostatnią przysługę, wybudowanie jeszcze jednego domu. Stolarz zgodził się, ale po jakimś czasie stało się jasne, że nie ma już serca do tej roboty. Pozwolił sobie na kiepską stolarkę, słabe wykończenie i używał niskiej jakości materiałów. Był to dość niefortunny sposób na zakończenie wspaniałej, pełnej rzetelności i uczciwości kariery.

Gdy stolarz skończył zlecenie, szef przyszedł na inspekcję domu. Gdy to już zrobił, wręczył stolarzowi klucze do drzwi frontowych ze słowami: „To jest twój dom… mój prezent dla ciebie.*

Każda Twoja decyzja, i wszystko co robisz, buduje Ciebie, albo niszczy – po kawałku, po cegiełce. Jaką decyzję podejmiesz dzisiaj? Jaki będzie Twój dom?

A jaką decyzję byś podjął gdybyś robił to dla osoby najważniejszej na świecie? Twojej ukochanej, Twojego dziecka, Twojego mentora?

A gdybyś spojrzał na samego siebie, jak na najbardziej ukochaną, wartą wszelkiej miłości i czułości osobę na świecie. O którą warto się zatroszczyć nawet, jeśli nikt inny by się o nią nie miał, albo nie umiał, troszczyć. Jak to zmieniłoby twoje życie?

Dawno, dawno temu do pewnego mistrza zen przyszedł człowiek i poskarżył się, że nie może znaleźć dla siebie kobiety, która by mu odpowiadała i którą kochałby do końca życia.

A jaka miałaby być ta kobieta? – zapytał mędrzec.

Człowiek pomyślał chwilę, a potem odparł:

Marzę o kobiecie kochającej, mądrej, odpowiedzialnej, szlachetnej, radosnej, czułej, wrażliwej, delikatnej, pięknej, zmysłowej, zaradnej, silnej, samodzielnej… która kochałaby mnie do końca życia.



Mędrzec spojrzał mu głęboko w oczy i powiedział:



Znam absolutnie pewny, lecz bardzo trudny sposób, dzięki któremu znajdziesz właśnie taką kobietę.

Co to za sposób?! – zapytał ucieszony człowiek. – Jeśli mi go zdradzisz, oddam ci wszystko, co mam!

Niczego od ciebie nie potrzebuję – odpowiedział mistrz. – Musisz mi tylko przysiąc, że z niego skorzystasz.



Człowiek przysiągł na wszystkie świętości, że zastosuje się do rady mędrca, a kiedy trochę się uspokoił, mistrz z naciskiem wyszeptał mu do ucha:

Jeśli pragniesz spotkać kobietę kochającą, mądrą, odpowiedzialną, szlachetną, radosną, czułą, wrażliwą, delikatną, piękną, zaradną, silną i samodzielną – to najpierw sam musisz się takim stać. Tylko w ten sposób ją znajdziesz. A nawet gdybyś jej nie spotkał, nie będzie to już miało dla ciebie większego znaczenia.*

Zatroszcz się o siebie, nawet, gdyby nikt inny nie miał, lub nie umiał, się o ciebie zatroszczyć. To ty masz klucz do Twojego serca! I od dzisiaj wpisuj swoje szczęście na codzienną listę rzeczy do zrobienia.

.

*Pierwsza z opowieści jest nieznanego autora, druga pochodzi z tomu opowiadań Anthony’ego de Mello, Modlitwy żaby

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: