Chcesz porozmawiać z nią?


Monika Górska | 1 kwietnia 2021

Najwyższy czas na spełnianie marzeń jest wtedy, kiedy nie masz na to czasu…

Kiedy usłyszała nagrania, powiedziała: – Monika, musisz puścić to dalej w świat! To nie będzie jakiś audiobook. To będzie TALK BOOK… Taka żywa książka. Książka, która z ludźmi rozmawia.

Dzisiaj, 6 lat po tym, jak spełniłam wielkie marzenie swojego życia i zobaczyłam Wielki Kanion, spełniają się także słowa Wandy, jednej z najlepszych reportażystek radiowych. A raczej – to ona je spełniła, realizując to nagranie. 

W sześć lat od tamtego poranka, w którym z drżeniem i niepewnością, zaczęłam schodzić w głąb Wielkiego Kanionu. A potem opowiedziałam na mojej kanapie całą tę historię Patrycji, z fundacji Talenty. Na bazie tego nagrania powstała książka, której pierwsze słowa za chwilę przeczytasz.

A dzisiaj, tuż przed Świętami Zmartwychwstania, z podobnym drżeniem i nieśmiałością oddaję w Twoje ręce, coś, co było jej początkiem. Autorska, mówiona, pierwsza wersja historii, którą być może znasz z wersji drukowanej.

Żywa książka o żywych marzeniach. Chcesz porozmawiać z nią? 🙂 A może sprezentujesz komuś, kto potrzebuje nadziei?

Tutaj ją znajdziesz: https://fabrykaopowiesci.pl/sklep/ksiazki/spelnij-marzenie-marzenie-spelni-ciebie/ 

Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia. 

Idziesz za tą nutką szaleństwa… i nie wiesz, co tak naprawdę cię czeka za rogiem. Spełniasz swoje marzenie i może nawet nie wiesz, że właśnie dałeś sobie szansę, żeby marzenie spełniło ciebie. To była pierwsza lekcja odebrana od Wielkiego Kanionu. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że wszystkie głupoty, które zrobiłam po drodze, staną się wkrótce najbardziej niecodzienną i nieocenioną lekcją życia.

Czasami tak bywa, że wystarczy ci kilka minut na podjęcie decyzji. Albo marzenie spełnia się samo, bez twojego wysiłku. Błysk i nagle jest. Dane. Ale też myślę, że marzenia, są nam także zadane. Że to jest tak, że najpierw trzeba trochę popchnąć tę kulę śnieżną, a ona już potem się sama toczy.

O czym marzysz? Nie chodzi mi o taką mrzonkę „Ale fajnie by było, gdyby…”. I nie takie, o którym marzą dla ciebie twoi rodzice, partner, przyjaciele. Ale Twoje własne Marzenie. Takie, że mimo, iż możesz spokojnie bez niego żyć, to czujesz, że z nim Twoje życie byłoby pełniejsze, szczęśliwsze. Zapisz je teraz. Serio. Zapisz je.

Jeśli intuicja mnie nie myli, to oprócz marzeń mamy jeszcze coś wspólnego. Im jesteśmy starsi, tym częściej wstawiamy marzenia do poczekalni. Zdążą się mocno zakurzyć, zanim znowu po nie wrócisz. Jak się mówi, jeśli chcesz, znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz, znajdziesz powód. A powodów, żeby czekały na swój dzień, masz całe tony.

„Spełnię marzenie” jak tylko zrobię porządek w domu, jak zarobię pieniądze, jak pojadę do babci… I tak w kółko… a jak już pojadę do babci, to ona mnie przekona, że nieładnie jest pchać się ze swoimi potrzebami, że inni są ważniejsi. Że drogi moich marzeń są w czwartej, piątej, dziesiątej kolejności odśnieżania, że lepiej, jak zrobię coś dla swoich bliskich niż dla siebie samej.

Uważasz, że póki nie masz dobrej pracy i spłaconego kredytu, pozostaje ci tylko wyobrażać sobie, jakby to pięknie było piąć się w górę wąskimi uliczkami Lizbony czy Tibilisi. 

A może blokuje cię  strach, że może jednak się… uda? Przecież jakby się udało, to już nie można się nad sobą poużalać, że nie jestem wystarczająco dobra, doskonała, że jeszcze nie teraz, jeszcze się trzeba podszkolić, doczytać, douczyć.

Nie masz czasu na marzenie, może czasem w tramwaju, albo przy krojeniu sałatki. 

I tak dni mijają, lepsze, gorsze, z domkniętą listą zadań, z zagubioną listą zadań. I marzysz tylko, żeby to był dobry dzień.

Tak było i z moim marzeniem, które czekało w poczekalni aż ćwierć wieku. Kiedy studiowałam w Dallas, w Teksasie, po prostu nie miałam pieniędzy, żeby tam pojechać. To było już tak niedaleko. Ale się nie udało. Zobaczyć Wielki Kanion. Od dwudziestu pięciu lat było to gdzieś z tyłu głowy, ale myślałam sobie: „Zawsze jeszcze mam na to czas”.

Co było dalej?

Posłuchaj 

Życzę, żeby te nadchodzące Święta, były dla Ciebie i Twoich bliskich czasem zmartwychwstania nadziei!

A zaraz po Świętach podzielę się z Tobą wielką nowiną!

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: