Był mały i gruby


Monika Górska | 24 marca 2015

W szkole średniej Tony był gruby i  najmniejszy z kolegów. Był dla wszystkich miły, ale nikt z nim nie chciał wracać po lekcjach do domu. Za to najbardziej złośliwy chłopak w klasie był też najbardziej popularny.

Tony za wszelką cenę chciał sprawdzić z czego to się bierze. Zrobił wiec kurs szybkiego czytania i w 7 lat przeczytał  700 książek. Za wszelką cenę chciał mieć odpowiedź na wszystko, co tylko może pomóc innym, zwłaszcza atrakcyjnym koleżankom. Zaczęli go nazywać Mister Rozwiązań.

Przede wszystkim mogło to pomóc także jemu, by nie dawać pijanej matce pretekstu do znęcania się nad nim, za najmniejsze niepowodzenie w szkole.  Kiedy miał 17 lat wyrzuciła go z domu. Dzisiaj jej dziękuje, bo bez tego piekła, które przeszedł, nie byłby tym kim jest.

Wiele lat później w  swoim światowym bestselerze  Obudź w sobie olbrzyma,  wspomina ten czas, gdy  siedział na łóżku w maluteńkiej kawalerce w Venice na przedmieściach Los Angeles  i płakał, słuchając piosenki Neila Diamonda  o żabie, co marzyła, że pewnego razu zostanie księciem…  Jego życie było nic niewarte i czuł, że świat go przytłacza.

Wtedy Tony Robbins miał 157 cm, dzisiaj –  204 cm wzrostu i jest najbardziej rozpoznawalnym na świecie trenerem rozwoju osobistego i biznesowego i właścicielem dziesiątki firm na całym świecie. Skąd się wzięła tak wielka różnica wzrostu? – Ach, to skutek rozwoju osobistego – śmieje się  Tony, który ma akromegalię.

-To jest przecież mój pokój- powiedział Łukasz, kiedy zaczął czytać książkę. I on po zawirowaniach życia trafił do takiej kawalerki, gdzie, jak u Tony’ego nie było szafy ani zlewu i musiał dzielić łazienkę z kilkoma rodzinami. Jak on przeżył coś, czego by nie życzył największemu wrogowi. I jak Tony nie miał obok nikogo, kto by podał mu rękę.

To było 15 lat temu. Poczuł, że, mają coś z Tony’m wspólnego. „Nigdy się nie poddawaj”. Nie daj się strachowi, który ci szepcze do ucha „to się nie uda, nie ma szans”. I wtedy Łukasz Milewski postanowił, że zrobi wszystko, żeby poznać go osobiście. Jedynym sposobem na to było zorganizowanie w Polsce jego seminarium. Ale jak to zrobić, skoro co roku kilkadziesiąt krajów walczy, żeby Robbins przyjechał właśnie do nich, a jego kalendarz jest szczelnie wypełniony na kilka lat do przodu.

Jak to się więc stało, że 20-22. marca po raz pierwszy w Polsce i w tej części Europy  przed 7,300 tysięcznym tłumem Polaków, Czechów, Słowaków, Rosjan, Chorwatów, Bułgarów stanął na scenie hali 5 MTP w Poznaniu i  błyskając białymi zębami w szerokim uśmiechu powiedział: – Przyjechałem tutaj by wam służyć. Zawsze podziwiałem Polskę, że pokonała tak wiele trudu i cierpienia, i udowodniła światu, że PRZEŁOM  jest możliwy. Lech Wałęsa był dla mnie zawsze wielką inspiracją. W komunizmie cierpiały miliony, ale to Wałęsa zadał pytanie, jak mogę poprawić warunki życia wszystkich ludzi pracy.

Od czasów złośliwego kolegi w szkole średniej pozostała w Tony’m Robbinsie  pasja,  obsesja wręcz, by badać z czego biorą się różnice, które powodują, że jedni odnoszą sukces, a inni nie. Przez trzy lata rozmawiał z każdym, do którego tylko udało nu się dotrzeć –  od największych liderów, dyrektorów multimilionowych korporacji po żebraków na ulicach Los Angeles. Jednym z najważniejszych obserwacji było, że „ludzie sukcesu zadają lepsze pytania” dzięki temu zyskują lepsze odpowiedzi, a to daje im wiedzę jak osiągać swoje cele. Lepsze pytania, tworzą lepsze życie – mówi Tony Robbins.

Dlaczego właśnie Polska? – Bo pytali – powiedział Richard Tan, szef Succes Resources,  współorganizatora wydarzenia. I nigdy nie rezygnowali.  Jego żona Veronika dopowiada – Przez dwa lata Łukasz kończył każdą rozmowę i mail w ten sam sposób – Veronika, pamiętaj, Anthony Robbins.

15 lat Łukasz Milewski robił wszystko, żeby pokazać partnerom z zagranicy, że warto z nim współpracować. 3-dniowe seminarium „Droga naprzód”w Poznaniu jest kolejnym dowodem na to, że jeśli bardzo czegoś chcesz, MOŻESZ MÓC.

A ja opowiadam Ci tę historię jako ćwiczenie warsztatowe. Czy widzisz jakiś schemat  w tej opowieści o Tonym czy o Łukaszu? Wspólny motyw dla wielu tego typu historii? Gdybyś miał mu dać tytuł, jak byś go nazwał?

 

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: