Bałagan w walizce


Monika Górska | 6 czerwca 2019

Mój syn właśnie wrócił z Nowego Jorku. Tęskniłam. 

Więc dziś piękna biznesowa opowieść GPS – o matce i synu.

“Kolejny dzień rozpoczął się jak zwykle: pobudka o świcie, bo trzeba zmierzyć synowi temperaturę. Niebieskie światło termometru i głośne kliknięcie zbudziło go ze snu. Była 5.30. 

Trafiliśmy tu zdezorientowani, zmęczeni brakiem snu i bezsilnością. 

Szpital to nowa i niezrozumiała rzeczywistość, pełna dźwięków innych niż te domowe: kapania kroplówek, szurania pielęgniarskich chodaków, trzasku wózków z jedzeniem. 

Szpital też inaczej pachniał. Nie było w nim aromatu kawy czy moich perfum. Była za to ostra woń środków dezynfekujących i mdłej zupy. 

Do tego wszystkiego dochodził natłok skrajnych uczuć: od paraliżującej paniki do ulgi, że wczoraj było jakby lepiej. Od dezinformacji do spokoju, jaki dały lepsze wyniki badań. Od płaczu syna do ciepła jego ciała wtulonego w moją pierś.

Jak co rano otworzyłam walizkę. Przewróciłam ją do góry nogami, by ze skołtunionych ubrań wyjąć spodnie dla syna, koszulkę z dinozaurem, majtki i skarpetki. 

Sobie też przygotowałam podobny zestaw. Poszłam do łazienki. 

Syn, myjąc zęby i plując śliną, powiedział:

– Mamuś, tę koszulkę oblałem herbatą, a te skarpety nosiłaś we wtorek. 

Spojrzałam – faktycznie. Wyszłam z łazienki, by na nowo przekopać bagaż. 
Po drodze potknęłam się o walizkę Ani, mamy Zosi. Ona też pochylała się nad bezładnym stosem ubrań. Przeprosiłam ją i spytałam, co się stało. 
– Nie ogarniam już niczego, nawet tej cholernej walizki – rozpłakała się. 

Kiedy siedziałyśmy na szpitalnej podłodze, zapłakane i zasmarkane, pomyślałam, że musi być jakiś sposób, żeby odczarować tę niedomową, chaotyczną rzeczywistość.

Po powrocie do domu zaczęłam szukać rozwiązania na bałagan w walizce. Przeszukałam Internet, ale nie znalazłam tego, czego potrzebowałam. 

Postanowiłam więc stworzyć coś sama. Pomysł na worki podróżne dedykowane dla każdego rodzaju garderoby przyszedł nagle, jak spadające z drzewa jabłko lądujące na głowie. 

Wpadłam w szał tworzenia, projektowania, rysowania i szycia. Każdy kolejny dzień przynosił nowe rozwiązania: wodoodporne i lekkie tkaniny, by można zrezygnować z reklamówek; zamki błyskawiczne, by nie gnieść uprasowanej odzieży; duży worek na brudne ubrania, skórzane emblematy. 

Byłam jednym wielkim entuzjazmem. Po dwóch miesiącach wytężonej pracy i pewna siebie pokazałam swoje dzieło profesjonalnej szwaczce. Z uśmiechem czekałam na pochwały. 

Tymczasem dostałam miażdżącą krytykę. Nic nie było zrobione tak, jak trzeba! 

– Co teraz? Poddać się? 

– Albo… zacząć wszystko od nowa? 

Byłam tak zdeterminowana i pełna wiary w swój pomysł, że mimo łez i wściekłości kolejne tygodnie spędziłam przy maszynie.

Pół roku później pakowałam syna na jego pierwszy samodzielny obóz. Jak każda mama-kwoka byłam spanikowana. Łaziłam za nim i gderałam mu do ucha, żeby wiedział, co gdzie ma. 

Syn tylko na mnie spojrzał i ze stoickim spokojem powiedział: 

– Mamuś, przecież wszystko mi spakowałaś w twoje worki, a na nich jest wszystko narysowane. Jak jest worek na koszulki, to raczej mi do nich majtek nie włożyłaś. A jak na majtki, to wiem, że skarpetek mam w nim nie szukać, prawda? Wyluzuj, dam sobie radę. 
Sklep pakownie.pl otworzyłam w listopadzie 2017 r. W ofercie mamy zestawy do pakowania, w aż dziewięciu kolorach, jak i pojedyncze worki dla każdej części garderoby. 

Moimi klientami są głównie kobiety: te wyjeżdżające na weekendy z przyjaciółkami, na kilkudniową delegację, te pakujące rodzinę na wakacje czy dzieci na letni obóz.

A ja… mam nadzieję, że kiedyś mój pomysł odczaruje także szpitalną rzeczywistość innego dziecka i innej mamy.”

Ewelina Małachowska, studentka naszej MSSB, niedawno dostała za swoją opowieść O’skara Fabryki Opowieści – za najbardziej poruszającą i obrazową opowieść GPS.

Bardzo jestem ciekawa, czy też masz taką historię, która ma korzenie w Twoim życiu, a rozwinęła skrzydła w Twoim biznesie.

Są szanse, że będzie z niej dobry GPS. 

Nie wiesz, jak go napisać? 

A potrzebujesz klientów? 

Chętnie Ci w tym pomogę >> https://sklep.monikagorska.com/zamowienie/?add-to-cart=1433&price-id=4 

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: