8 sekretów budowania skutecznej opowieści


Monika Górska | 8 lutego 2018

Jeśli mógłbyś porozmawiać z KIMŚ ważnym z przeszłości, kimś, kto Ciebie inspirował, fascynował, uczył, sprawiał, że kiwałeś głową w zachwycie – jak on to genialnie wymyślił… kto by to był?

Dla mnie na pewno Sokrates, Arystoteles, św. Augustyn, Leonardo Da Vinci, Krzysztof Kieślowski, Steve Jobs… i Kurt Vonnegut. Z tym ostatnim chętnie porozmawiałabym o sztuce składania opowieści.

Vonnegut zdradza sekrety dobrej opowieści w niecałe 90 sekund*, a mnie aż język świerzbi, żeby dopowiedzieć jeszcze kilka słów.

1. Użyj czasu nieznajomego człowieka, w taki sposób, aby nie poczuł, że był to czas stracony.
Wystarczy, jeśli sprawisz, że jego ciało zareaguje na Twoje słowa – coś ściśnie go w dołku, przełknie gwałtownie ślinę, zaszklą mu się oczy, westchnie, wybuchnie śmiechem itp., a w czasie i po zakończeniu opowieści pojawi się w jego głowie choć jedna refleksja.

2. Daj czytelnikowi (widzowi, słuchaczowi) przynajmniej jedną postać, której może kibicować.
Papierkiem lakmusowym sukcesu opowieści jest stopień, w jakim słuchacz, widz lub czytelnik identyfikuje się z jej bohaterem. Jeśli wszystkie postaci są niezbyt sympatyczne, Twoje szanse maleją. Kto z nas chciałby się utożsamić z wrednym typkiem?

3. Każda postać powinna czegoś chcieć, nawet jeśli to będzie tylko szklanka wody.
Bez celu, potrzeby, marzenia bohatera, akcja opowieści jest jak powóz bez konia. Możesz do niego wsiąść, możesz posiedzieć, ale zawiezie Cię donikąd.

4. Każde zdanie musi mieć cel – uwidocznić charakter postaci lub popychać akcję do przodu.
Skuteczna metoda na wyleczenie się z wielosłowia? W razie wątpliwości zapytaj siebie czy, w danym kontekście, to zdanie/ujęcie/scena jest ładna, czy potrzebna. „Nice to have” czy „Need to have”.

5. Zacznij opowieść tak blisko końca, jak to możliwe.
Dla niektórych to zadanie najtrudniejsze. Pomoże Ci, jeśli zaczniesz budowanie opowieści od końca – czyli od przesłania/kulminacji. A potem – metodą raka – cofniesz się do jej początku. Niekoniecznie do BING-BANG…

6. Bądź sadystą. Bez względu na to, jak słodcy i niewinni są Twoi główni bohaterowie, pozwól, aby przytrafiły im się straszne rzeczy. Poddaj ich próbie.
Niech czytelnik (widz, słuchacz) przekona się o rzeczywistej wartości Twoich postaci.
Na ogół nie wierzymy łagodnym i niewinnym. Prawdziwy charakter objawia się w momentach wyboru. Jeśli Ty jesteś głównym bohaterem opowieści, przyznaj się do swoich słabości, porażek i pokaż, co dzięki nim zyskałeś. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zyskasz sympatię i zaufanie Twoich słuchaczy.

7. Pisz tak, żeby sprawić przyjemność tylko jednej osobie. Jeśli otworzysz okno i zaczniesz kochać się z całym światem, Twoja opowieść dostanie zapalenia płuc.
Podobnie, kiedy stajesz przed publicznością, kamerą lub monitorem komputera. Gdybyś miał poruszyć tylko jedną osobę, wpłynąć na nią tak, aby jej życie zyskało na wartości… Kto by to był? Zobacz ją i opowiadaj tylko dla niej.

8. Daj swoim czytelnikom tak wiele informacji, jak to możliwe, tak szybko, jak to możliwe. Do diabła z niepewnością. Czytelnicy powinni umieć na tyle dobrze rozumieć to, co, gdzie i dlaczego się dzieje, żeby mogli sami sobie dokończyć opowieść, gdyby mole zjadły jej ostatnich kilka stron.

I stosuj metodę budowania napięcia „Na czerwonego Kapturka”: – Szedł Czerwony kapturek przez las, AŻ TU NAGLE zza krzaka wyskakuje wilk…Pamiętaj, żeby w Twojej opowieści pojawił się taki nieoczekiwany zwrot akcji. Albo i kilka.

 

* Tutaj możesz posłuchać Vonneghuta i jego rad „na żywo” >>https://youtu.be/nmVcIhnvSx8

Podziel się tym wpisem:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Jestem jak znaczek pocztowy. Trzymam się jednej rzeczy w drodze do celu. Ta jedna rzecz to opowieści. Mój cel: nauczyć przedsiębiorców tak opowiadać, żeby ich biznesy i życie stawały się jak najlepszą fabułą. Taką na Oscara. Od 26 lat jestem praktykiem storytellingu: zrobiłam setkę filmów nagradzanych na całym świecie i uczę sztuki opowiadania. Ostatnio w mojej Mistrzowskiej Szkole Storytellingu Biznesowego. Najbardziej lubię tę nutkę zaskoczenia, kiedy moi klienci piszą w mailach: "Monika, ten storytelling naprawdę działa!"


Dołącz do dyskusji: