Co słyszysz, kiedy nic nie słychać?

Monika Górska | 7 listopada 2025
Patrzymy po sobie z żoną i mówimy:
– Nie wiemy, po co tu jesteśmy.
A po drugiej prelekcji w ten niedzielny ranek już wiedzieliśmy.
Agnieszka i Mateusz. Lekarze. Troje nadzwyczaj udanych dzieci. Od kilku lat jeżdżą na Kongres Małżeństw w Świdnicy. I tym razem zapisali się na początku wakacji. Nie wiedzieli, że 24 lipca o 2:13 w nocy, w czasie odmawiania tajemnicy Bolesnej na rekolekcjach Domowego Kościoła, odbiorą telefon, który zmieni wszystko.
Z drugiego końca słuchawki słyszą tylko kilka słów:
– W czasie próby harcerskiej państwa syn Dominik… zgubił się.
Kiedy jego tata pędzi w nocy samochodem na drugi koniec Polski, ma nadzieję na cud.
O 5:30 strażacy wyławiają ciało piętnastoletniego Dominika.
Miał w butach i ubraniu przepłynąć jezioro, żeby po drugiej stronie rozpalić ognisko.
Pamiętam, co czułam, kiedy usłyszałam tę historię w radiu. Pewnie i Ty ją pamiętasz? To są takie momenty, w których potrzeba ogromnej wiary, żeby w rozpaczy nie rzucić kamieniem w Boga.
Kiedy trzy miesiące później przygotowywałam prelekcję „Cisza na cały głos” na Kongres Małżeństw w Świdnicy, chciałam mówić tylko o małżeństwie. O bliskości, o słuchaniu, o tym, jak się porozumieć, kiedy słów już brak.
Ale nic mi się nie kleiło.
I nagle dotarło do mnie, że nie może się skleić.
Bo nie skupiłam się na najważniejszej Osobie w każdym związku. To od niej wszystko się w relacjach rodzinnych zaczyna. I jak dobrze, jeśli też na Niej się kończy.
Wiesz, o Kim mówię, prawda?
O Tym, który mówi nawet wtedy, kiedy na pozór milczy.
Treść narzuciła formę.
Tym razem bez ozdobników i retorycznych popisów.
Z oddechem. Z pauzami.
Żeby to była bardziej medytacja niż prelekcja.
Żeby każdy mógł usłyszeć w niej swoją ciszę.
I rzeczywiście na sali przez tę godzinę była podobno cisza, jak makiem zasiał.
Było o tym, co się dzieje, kiedy mąż i żona, przestają być jednym ciałem, a stają się na powrót dwoma. Kiedy między jedno dotąd ciało, wchodzi nagle jakieś inne ciało. I o dzieciach, które odchodzą. Czasem z tego świata. A czasem do innego, swojego świata, w którym nie słyszą już głosu Boga. Albo tak nam, rodzicom, się przynajmniej wydaje.
Jak trudno zrozumieć wtedy ciszę Boga. Dlaczego milczy? Dlaczego jest głuchy na moje prośby?
Nie planowałam tego, ale nagle dotarło do mnie, że wśród kilku historii muszę opowiedzieć też historię Stasia Kowalskiego z „Zaufaj, puść i kochaj”.
Dziś wiem dlaczego.
Może miałam być w Świdnicy właśnie dla Agnieszki i Mateusza.
Jakby Ania i Jacek, rodzice Stasia, chcieli im przekazać swoją historię…
W zadziwiający i onieśmielający sposób stałam się dla nich jakby głosem Pocieszyciela.
Bo, jak powiedział mi potem ojciec Dominika:
„Od pierwszych godzin po śmierci naszego syna dostawaliśmy znaki, że Bóg jednak nie milczy.
Na tym wykładzie, słuchając o stracie innych, po raz pierwszy od wielu tygodni znowu opłakałem Dominika, wylewając złe emocje, które się nagromadziły.
Z Pani słowami Bóg dał mi ulgę i pokój.
Ma Pani rację – codzienna Eucharystia i modlitwa to tlen, bez którego nie mógłbym teraz żyć.
A gdy mimo to robi się mrocznie, Bóg zsyła ludzi takich jak Pani, ze słowami, które niosą pociechę.”
Słyszysz to?
To też o Tobie!
Czy i Ty nie jesteś dla kogoś takim Światłowodem?
Może uchylasz jakieś drzwi i wpuszczasz w czyjeś ciemności choćby strużkę światła. A czasem po prostu energicznie rozsuwasz grube kotary.
Nawet jeśli czasem o tym nie wiesz.
Jak dobrze, że do tego nie potrzeba pieniędzy, tytułów, dyplomów ani wyjątkowych talentów.
Wystarczy uważne spojrzenie.
I szczypta czasu.
Wystarczy być. I posłuchać.
Bo wtedy, w tej ciszy, która nieraz woła na cały głos,
wśród wielkiej pustki,
zaczyna kiełkować nadzieja.
Niech Ci Najlepszy Ojciec błogosławi!
Jeśli chcesz posłuchać całej konferencji i mojej prelekcji „Cisza na cały głos”, wszystkie nagrania znajdziesz tutaj 👇👇👇
kongresmalzenstw.pl/kongres-2025-nagrania
Autorem tego zdjęcia i realizatorem nagrania jest Mariusz Ordyniec.


