Bo nasz Jezus jest silniejszy


Monika Górska | 6 marca 2026

Niesamowite, jak Pan Jarek podbił Wasze serca!!

Kilka tysięcy osób go polubiło, a aż kilkaset tysięcy dowiedziało się, że jest. I że można go spotkać na stacji Kraków Główny. 

A kilkanaście osób podzieliło się swoimi historiami z podobnych spotkań! I z Ubogimi, i z Jezusem. I swoimi dylematami! Koniecznie przeczytajcie je w komentarzach pod postem na Facebooku, dokąd trafił mój wtorkowy list. Jestem szczęśliwa, że wspólnie ruszyliśmy ten trudny temat!

https://www.facebook.com/storytelling.fabrykaopowiesci/posts/pfbid031uVQd1pXM3YrnuE9WUiCr1JkfPxT8KYxy1gGjdczbFvxsbHCVUDHruDmgmnoShaDl

Przyszło do mnie także kilka poruszających maili… szczerych do bólu… Ich autorzy zgodzili się, żebym się nimi z Wami podzieliła. Bardzo to doceniam i jestem im za to bardzo wdzięczna!

„Droga Moniko,

jak widzisz, nie mogę spać.

Gonią mnie moje demony. Czuję, że jestem miliony kilometrów od siebie i… od Niego. Pogubiona totalnie, nie wiem, jak wrócić. 

Nie mogę spać. Patrzę na telefon, która godzina. 4.30. I widzę e-mail od Ciebie. Dawno już nie czytałam Twoich newsletterów, ale tytuł tego jest magnetyczny, otwieram, czytam… płaczę.

Proszę, powiedz, że to wydarzyło się naprawdę, że tego nie wymyśliłaś, że to się dzieje.

W pani w beżowym płaszczu widzę siebie. Jak uciekam od niewygodnego Jezusa, którego się boję. Tak trudno pokonać ten strach i obrzydzenie. W panu Jarku widzę siebie, to kim jestem teraz, bo uciekam sama od siebie, bo patrzę na siebie i swój stan duszy z niechęcią, jak na menela dworcowego. 

Nie chcę jednak pustych łez i emocji, które obetrę i wrócę do starego grajdołka. Potrzebuję nawrócenia, metanoi, a jestem głęboko w swoich słabościach, jak ten pan Jarek w swoim kryzysie. Tylko u mnie jest gorzej, niż u niego, bo na zewnątrz wyglądam ok, ale w środku jest kryzys Bożej bezdomności. Jak te kubki faryzeuszy, na zewnątrz czyste, a w środku…

Dziękuję za ten newsletter i polecam się modlitwie. Zbieram się do spowiedzi od długiego czasu. Ale ciągle uciekam. Bo się wstydzę. Bo nie wierzę w moje nawrócenie. Może dziś się odważę wrócić do Domu.

Katarzyna”

Drugi mail przyszedł we wtorek, tuż przed północą. Jak wiesz, staram się wysyłać do Ciebie mój list najpóźniej do trzeciej. Tym razem pisałam go tak długo, że wysłałam go po dwudziestej trzeciej! 

Już teraz wiem, dlaczego…

„Pani mail dotarł do mnie, kiedy rozważałem samobójstwo.
Już nie rozważam, bo…
Bo nasz Jezus jest silniejszy. Dziękuję.
Dziękuję, że akurat o tej godzinie chciała pani wysłać maila.
Dziękuję bardzo :)”

Łzy mi same popłynęły… Długo tej nocy nie mogłam zasnąć… z wdzięczności i zachwytu, jaki nasz Jezus jest dobry! Przychodzi, pociesza, leczy, ratuje, pomaga, ocala. Choć nie zawsze od razu.

Jak pisał św. Piotr w swym drugim liście: „Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy – bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka – ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia”. 

2 P 3,9

Za tydzień prześlę Ci jeszcze jedną opowieść! A teraz ruszam na samotne rekolekcje u grobów moich ulubionych Świętych:

o. Pio, o. Dolindo, św. Franciszka, św. Moniki, a może także do Matki Bożej Pompejańskiej i Michała Archanioła.

Będę tam o Tobie pamiętać w modlitwie, a jeśli masz jakąś konkretną intencję, to też możesz mi ją napisać. I bardzo proszę, pomódl się za mnie, żebym tam też spotkała i usłyszała Jezusa! Od tych Jego Słów wiele będzie zależeć…

BESTSELLER Trzy tomy poczytnej trylogii zaufania autorstwa dr Moniki Gorskiej


Dołącz do dyskusji: