Zima zaczyna się w sierpniu?

Monika Górska | 21 sierpnia 2026
Dzisiaj jest ten dzień, w którym możemy wspólnie – Ty i ja – ponieść dalej kawałek dobra.
Planowałam dzisiaj wysłać do Ciebie zupełnie inny list, ale kiedy przeczytałam ten Maćkowy, serce mi się ścisnęło. Z jednej strony dziękuję Bogu, że tacy ludzie jak on jeszcze chodzą po świecie. Z drugiej, tak po ludzku nie rozumiem, dlaczego nie dostał dotacji, o którą się starał z ministerstwa, i dlaczego musiał, sam mając na utrzymaniu żonę i trójkę małych dzieci, zdecydować się na tak desperacki krok.
I powiem Ci – czuję, jakby to on w moim imieniu robił coś, na co ja często nie mam czasu. Albo sił. A co koniecznie musi być robione.
„Bo byłem nagi, byłem głodny, byłem spragniony…”
Wspierając go, jest tak, jakbyśmy sami to robili. Choć to on bierze na siebie cały ciężar odpowiedzialności i konkretnych działań. Przyznaję, to w jakimś sensie wygodne. Komfortowe nawet. Ale jeśli dzięki temu ktoś będzie miał swój dom, to może właśnie o to chodzi. Żeby każdy z nas niósł tyle, ile naprawdę może.
Bo Maciej nie zbiera pieniędzy. On zbiera ludzi, którzy ufają, że nikt nie zasługuje na ulicę.
Przesyłam Ci tu jego list. Wiem, że masz dobre serce i że może poruszyć Cię tak jak mnie. Przeczytaj go, proszę, do końca. A potem zrób dokładnie to, co podpowie Ci serce. Jeśli możesz – pomóż. Jeśli nie możesz – ponieś tę historię dalej.
Bo nikt nie zasługuje na ulicę.
U nas zima zaczyna się w sierpniu
Nagle zadzwonił telefon.
– Proszę mi pomóc! – słyszę w słuchawce.
Słuchałem przez ponad 20 minut opowieści o człowieku, który śpi w zimę pod Kościołem w Trójmieście. Grupa Przyjaciół zadzwoniła, bo chciała Mu pomóc. Zadzwonili, bo wszystkie ich pomysły zawiodły. Przynosili mu jedzenie, ubrania, wynajęli mu pokój. On zawsze wracał pod Kościół. Zawsze w to samo miejsce.
– Jedyna nasza nadzieja w Panu, Panie Macieju! Proszę pomóc temu człowiekowi!
To było 6 lat temu. Grzegorz jest do dzisiaj w naszym Domu.
Nasze Domy
Nagle przychodzi do mnie Tomek (4 lata w naszym Domu):
– Mogę Ci przerwać? Chcę Ci o czymś powiedzieć.
Tomek opowiadał o tym, że właśnie spłacił swoje długi komornicze i że chce mi za to podziękować. Zdziwiłem się. Przecież On pracował i spłacał te długi, a nie ja. Więc Tomek mi wytłumaczył:
– Pamiętam jak przyjechałeś po mnie samochodem na terapię, kiedy kończyłem. Koledzy z terapii wiedzieli, że jestem w kryzysie bezdomności, więc zrzucili się dla mnie i na wyjście dostałem od nich 200 zł. Wręcz modliłem się, żebyś po mnie przyjechał, bo czułem, że przepije te pieniądze jeśli Ciebie nie będzie przed szpitalem. Ale byłeś. Przeszedłem przez drzwi główne szpitala i stałeś. Czekałeś na mnie. A ja do dziś jestem trzeźwy i spłaciłem komornika. Dziękuję Ci za to, że wtedy po mnie przyjechałeś.
Miałem w oczach łzy, a w sercu drżenie. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Nie chciałem, aby Tomek widział, że się wzruszyłem, więc odwróciłem głowę, że niby coś chcę zobaczyć i powiedziałem, że sam zapracował na to, co dzisiaj osiągnął. Bo to prawda. Prawdą jest to, że mógł na to zapracować tylko dlatego, że otrzymał godne warunki do pracy nad swoim życiem. Dostał szansę, którą wykorzystał.
Któregoś dnia – kilka tygodni temu – podchodzi do mnie Magda, która jest zakwaterowana w Domu dla kobiet. Była u nas wtedy kilka dni. Gdy mnie zobaczyła zaczęła płakać.
– Co się stało? – zapytałem.
– Ja chciałam podziękować. Bo dzięki temu, że jestem w tym Domu przestałam być bita i poniżana. Chciałam podziękować, że już nie muszę się chować przed mężem alkoholikiem albo przychodzić później do domu kiedy on śpi, aby znów nie być pobitą.
Zamurowało mnie. Znowu w oczach łzy. Znowu wzruszenie. Westchnąłem i powiedziałem:
– Dobrze, że tutaj jesteś. Dobrze, że jesteś.
Wtedy zobaczyłem uśmiech na Jej twarzy. W Jej oczach były łzy, ale nie smutku, a nadziei. Nadziei, która musi trwać.
100 000 zł dla BEZDOMNYCH
W marcu 2026 roku musiałem podjąć decyzję o zamknięciu jednego Domu i wyrzuceniu na ulicę 9 osób. Koszty sięgnęły ponad 90 000 zł. Finanse nie pozwoliły nam utrzymać pomocy na poziomie 5 Domów (51 miejsc). Nie miałem serca, nie miałem odwagi, aby powiedzieć schorowanemu Grzegorzowi, Stasiowi czy Krzysztofowi, że po kilku latach tracą DOM i muszą się „usamodzielnić”.
Dlatego zrobiłem coś „głupiego”. Wziąłem 100 000 zł pożyczki z banku – nie dla siebie – dla bezdomnych. Dla osób przebywających w naszych Domach, abym mógł im powiedzieć: „możesz tu zostać tak długo jak potrzebujesz – to jest Twój Dom, bezpieczny Dom”.
Będę to spłacał przez 6 lat po około 2100 zł. Tak – to moje prywatne pieniądze. Czy mnie i moją rodzinę na to stać? Nie. Ale stojąc przed wyborem wyrzucić ludzi na ulicę czy spłacać kredyt – dzisiaj wiem, że podjąłem słuszną decyzję.
Ktoś mnie zapytał: dlaczego Fundacja nie mogła wziąć tej pożyczki? Fundacja wtedy nie miała działalności gospodarczej, tylko działalność statutową. To oznacza, że bank nie przyznałby pożyczki Fundacji. Czy dziś żałuję? Nie. Bo wiem, że razem z Darczyńcami uratowaliśmy wiele ludzki żyć. I zrobię, co tylko mogę, aby pokazać, że misja Fundacji Dobro się Niesie ma ogromne znaczenie w zmianie świata na lepsze. Pisząc to, tym razem ja mam zaszklone oczy – tak jak Magda – nie ze smutku, ale pełne nadziei.
Opady śniegu w sierpniu
U nas zima zaczyna się w sierpniu. To nie jest zwykła przenośnia. Już w sierpniu musimy myśleć o tym, ile osób będzie w naszych Domach zakwaterowanych przez zimę, musimy oszacować koszty i opracować strategię w jaki sposób je zapłacić. Już w sierpniu musimy zrobić analizę, ile możemy oczekiwać partycypacji w kosztach od Mieszkańców, a ile będziemy potrzebowali od Darczyńców. Dlatego u nas zima zaczyna się w sierpniu.
Utrzymanie Fundacji z darowizn i partycypacji w kosztach Mieszkańców naszych Domów przez prawie 5 lat istnienia Fundacji to cud i dowód na istnienie Boga i ludzi o wielkich sercach. Koszty w zimę są o wiele wyższe, dlatego już teraz musimy szukać sposobności do ich zapłaty. Nie mogę już wziąć drugiej pożyczki. Nie mogę też zamknąć żadnego Domu. Ale wiem, co mogę.
Dzięki Tobie
Mogę poprosić Ciebie o pomoc. Mogę poprosić Ciebie o darowiznę, abyśmy przetrwali kolejną zimę. Możesz również Ty zaprosić do tej misji swoją rodzinę, przyjaciół, znajomych. Jeśli powiesz im, że mogą uratować życie wielu osobom i wejdą w tę misję razem z Tobą, poproś ich, aby zaprosili również swoją rodzinę, przyjaciół i znajomych.
Tu nie chodzi o budowanie biznesu. Tu nie chodzi o bogacenie się. Tu chodzi o przetrwanie zimy. O uratowanie człowieka. Tak, wiem – słyszałem już takie komentarze – że to ich wina, po co pili, po co brali, mają na co zasłużyli. Dlaczego ktoś miałby teraz wydawać własne, ciężko zarobione pieniądze na alkoholików, narkomanów, ofiary złych decyzji?
Bo zima w sierpniu może dopaść każdego. Ciebie również. Każda z tych osób niczym się nie różni ani ode mnie ani od Ciebie. Wiem, że masz dobre serce – i to właśnie mogę – zaprosić Twoje dobre serce do działania.
Dlatego na koniec chcę Cię zapytać: co o tym wszystkim myślisz? Czy jest szansa, abyśmy coś wspólnie zrobili dla osób w kryzysie bezdomności? Czy możemy liczyć na Twoje wsparcie? Pytam o to, bo niebawem rozpoczniemy kampanię, aby przetrwać zimę. Aby powiedzieć w Twoim imieniu każdej osobie w naszych Domach: „to bezpieczne miejsce – zostań tu, jak długo potrzebujesz”.
Daj znać proszę. Jestem do Twojej dyspozycji.
A jeśli już wiesz, że Twoja odpowiedź brzmi: Tak!
Już dziś możesz uratować komuś życie:
Z wdzięcznością,
Maciej Białka
Prezes Fundacji Dobro się Niesie
tel. 508 633 850 · maciej@dobrosieniesie.pl
Dzwoń lub pisz – chętnie odpowiem na każde pytanie.
